„Szkoda małych punków, ale najważniejsze zwycięstwo”
- Do przerwy straciliśmy tylko 28 punktów, a zdobyliśmy 50. Chciałbym, żeby wszystkie nasze połowy tak wyglądały. Wyszliśmy bardzo zmotywowani i skoncentrowani na mecz. Myślę, że fajnie to wyglądało zarówno w ataku, jak i w obronie – chwalił grę swoich podopiecznych trener UMKS-u Rafał Gil.
Bardzo emocjonujący mecz oglądali kibice zgromadzeni w hali przy ulicy Żytniej. Kielecki UMKS pokonał w rywalizacji na szczycie Unię Tarnów. Mimo że gospodarze szybko osiągnęli bardzo dużą przewagę, to spotkanie do samego końca trzymało w napięciu. Obie drużyny bowiem walczyły o każde małe „oczko”. Ostatnie fragmenty potyczki należały już do Unii, której zawodnicy zdobyli 13 punktów z rzędu, na szczęście jednak nie wystarczyło to do wygranej. - Tradycyjnie nie zagraliśmy pełnych 40 minut, tylko trochę ponad 30. Na szczęście duża przewaga pozwoliła nam dowieźć wynik do końca. Szkoda, bo te małe punkty mogą się później liczyć. Z drugiej strony należy jednak cieszyć się ze zwycięstwa, bo graliśmy przecież z wiceliderem – przyznał trener Rafał Gil.
Szkoleniowiec UMKS-u może być bardzo zadowolony z pierwszej połowy spotkania, w której tarnowianie nie mieli zupełnie nic do powiedzenia. Kielczanie dominowali na parkiecie niemal w każdym elemencie gry i znakomicie ustawili sobie przebieg dalszej części meczu. - Do przerwy straciliśmy tylko 28 punktów, a zdobyliśmy 50. Chciałbym, żeby wszystkie nasze połowy tak wyglądały. Wyszliśmy bardzo zmotywowani i skoncentrowani na mecz. Myślę, że fajnie to wyglądało zarówno w ataku, jak i w obronie – chwalił grę swoich podopiecznych.
Bardzo dobrze wyglądała gra obronna gospodarzy, którzy nie dość, że rozbijali większość ataków „Jaskółek”, to również górowali w walce pod koszem. - Drużyna z Tarnowa słynie z bardzo dobrej „deski”. Wiedzieliśmy, których zawodników trzeba zastawiać i kogo na co stać. Wszyscy dobrze wywiązali się ze swoich zadań – przyznał Gil.
- Graliśmy zespołowo, na boisko weszła także cała nasza 12. Z meczu na mecz wygląda to coraz lepiej. Tydzień temu w Warszawie przez 30 minut też graliśmy najlepsze spotkanie w rozgrywkach, ale wtedy zawaliliśmy końcówkę. Dzisiaj także niepotrzebnie zdarzyło się parę strat. Przez te 4 puszczone kontry wynik nie jest tak efektowny. Najważniejsze jednak jest zwycięstwo – zakończył szkoleniowiec UMKS-u.




