Trafić „Gladiatorów”. Zmora Industrii przyjeżdża do Hali Legionów
W 3. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra w Hali Legionów z niemieckim SC Magdeburg. Rywal mistrzów Polski to utytułowany zespół, który w ostatnich latach niejednokrotnie krzyżował plany Kielczan w europejskich pucharach.
Niemiecki klub przeszedł istotne zmiany kadrowe przed trwającym sezonem. Po odejściu doświadczonych i ważnych zawodników Christiana O’Sullivana, Sergeya Hernandeza, Nikoli Portnera, Tima Hornkego, Tima Zechela, Manuela Zehndera oraz Sebastiana Bartholda, ekipa z Magdeburga postawiła na wzmocnienia z rynku połączone z włączaniem młodych talentów z własnej akademii. Tak to do klubu dołączyli Oskar Vind Rasmussen (GOG), Antonio Serradilla Cuenca (TVB Stuttgart), Dominik Kuzmanovic (VfL Gummersbach), Tim Thielicke oraz Malte Elze (obaj wychowankowie).
Trener Industrii Krzysztof Lijewski na przedmeczowej konferencji odniósł się do mocnych stron rywali w poszczególnych formacjach. – W składzie Magdeburga grają zawodnicy stanowiący o sile nie tylko klubu, ale i swoich reprezentacji narodowych. Każdy z ich rozgrywających potrafi znakomicie rozwiązywać akcje w grze jeden na jeden, świetnie współdziałać z obrotowym i dostarczać piłki do szybkich skrzydłowych. Do tego dochodzą bramkarze światowej klasy, co tworzy zespół kompletny – ocenił.
Ponadto 43-latek zwrócił uwagę na taktykę i styl narzucony przez opiekuna gości. – Trener Bennet Wiegert wykonuje tam kapitalną pracę i w znacznej mierze wpłynął na zmianę współczesnych trendów w piłce ręcznej. Jego zespół stawia na niezwykle sprawnych, niższych, dynamicznych zawodników, nieustanną grę na kontakcie oraz ciągłe szukanie pojedynków jeden na jeden – zaznaczył.
„Gladiatorzy” zajmują pierwsze miejsce w grupie F z kompletem 4 punktów po dwóch meczach, wyprzedzając Industrię Kielce lepszym bilansem bramek. Mistrzowie Niemiec odnieśli pewne zwycięstwa na własnym parkiecie Kolstad Håndball (37:22) oraz na wyjeździe HC Kriens-Luzern (39:29). – Gra w takich spotkaniach to czysta przyjemność. Nie mogę się doczekać tego meczu, bo przyjeżdża do nas jedna z najlepszych drużyn na świecie. Na takie pojedynki po prostu się czeka, żeby pokazać się z jak najlepszej strony, wygrywać i grać z nimi jak równy z równym – podkreślił Piotr Jarosiewicz, skrzydłowy „żółto-biało-niebieskich”.
Początek historii potyczek ekip z Kielc i Magdeburga to bolesny finał Ligi Mistrzów z czerwca 2023 roku, w którym Kielczanie ulegli rywalom po dogrywce 29:30. Kolejny cios przyszedł w pierwszej połowie 2024 roku, gdy po wygranej u siebie 27:26, Industria przegrała w kontrowersyjnych okolicznościach rewanżowy ćwierćfinał w Niemczech (25:27) i odpadła z rozgrywek po rzutach karnych. Choć w październiku 2024 roku zespół z Kielc przełamał się na wyjeździe, wygrywając 27:26, to w ostatnim starciu w lutym 2025 roku uległ rywalom we własnej hali 25:29.
Środowa konfrontacja (7 października) będzie miała olbrzymią wagę punktową patrząc przez pryzmat całych rozgrywek. – Dla nas Liga Mistrzów rozpoczęła się od pierwszych spotkań z Kriens-Luzern i Kolstad, bo w tym systemie każdy punkt jest niezwykle cenny. Traktujemy Magdeburg równie poważnie, jak poprzednich rywali, a naszym celem jest zgromadzenie jak największego dorobku przed kolejną rundą. Magdeburg może być faworytem w innych starciach, ale we własnej hali nie uważamy ich za faworyta. Gramy u siebie i chcemy wykorzystać szansę na zdobycie punktów przed własną publicznością, a potem zdobyć punkty w rewanżu. Oczywiście teraz skupiamy się wyłącznie na tym najbliższym starciu w Hali Legionów – zaznaczył Dejan Milosavljev, bramkarz „Iskry”.
Fot. Patryk Cudzik
POLECAMY: Szukasz oryginalnego upominku dla bliskiej osoby? Sprawdź personalizowane prezenty, które możesz dopasować do konkretnej osoby. Wybierz kolor włosów, rodzaj ubrania, liczbę postaci i dodaj imiona, tworząc wyjątkowy prezent na każdą okazję.






