Opinie po Szeged: Mamy trzy dni, żeby „popłakać”
W drugim meczu fazy play-off Ligi Mistrzów Industria Kielce zremisowała z węgierskim OTP-Bank Pickiem Szeged 32:32. Po odpadnięciu z rozgrywek Champions League swoimi opiniami podzielili się Tałant i Daniel Dujszebajewowie.
Tałant Dujszebajew (trener 20-krotnych mistrzów Polski): Wszystko mieliśmy w swoich rękach, bo prowadziliśmy czterema golami, mieliśmy piłkę i zrobiliśmy to co zrobiliśmy. To jest ewidentnie mój błąd – jestem winny, bo nie wziąłem czasu albo nie zrobiłem czegoś, co powinienem był zrobić. Przegraliśmy, mimo, że na tablicy wyników był remis, bo nawet prowadząc jedną czy dwoma bramkami awans był daleko. To co wydarzyło się w ostatnich minutach wszyscy widzieliśmy.
Przegraliśmy, gratulujemy drużynie z Segedynu. Na wyjeździe zdobyliśmy 23 bramki, dziś 32, nie ułatwiliśmy sobie tydzień temu życia. Nie mam pretensji do zawodników o walkę i serce zostawione na boisku, ale niestety nie awansowaliśmy dalej.
(O braku występu w drugiej połowy Aleksa Vlaha) Mógłbym napisać książkę o tym, co mogłem zrobić inaczej. Aleks miał problem z kolanem od soboty i nie grał w meczu ligowym. Uznałem, że nie był na takim poziomie, żeby wpuszczać go do gry w ataku. Nie przegraliśmy jednak tylko przez jego nieobecność – o braku świętowania i awansu zdecydowały małe detale w końcówce, w których uczestniczyli też inni zawodnicy.
Mamy trzy dni, żeby „popłakać”, a potem musimy iść dalej. W niedzielę gramy mecz ligowy, a w kolejną sobotę półfinał Pucharu Polski.
Daniel Dujszebajew (rozgrywający Industrii Kielce): Rywale byli dziś lepsi niż my. Mieliśmy swój lepszy moment, lecz go nie wykorzystaliśmy. Druga połowa była w naszym wykonaniu bardzo dobra, ale w najważniejszym momencie nie wykorzystaliśmy swoich szans w ataku. W obronie też się nie udało, bo przeciwnicy zdołali zdobywać bramki. To dla nas trudny moment, ale musimy skupić się na końcówce sezonu.
(O możliwym braku sił w ostatnich fragmentach meczu) Myślę, że pod względem fizycznym było okej. Zabrakło nam przede wszystkim zimnej głowy w kilku akcjach. Druga połowa była bardzo dobra do momentu, gdy mieliśmy cztery bramki przewagi, ale potem coś się zacięło. To dla nas bardzo ciężki moment, ponieważ w ostatnich pięciu minutach przegraliśmy różnicą czterech bramek.
Chciałbym przeprosić i podziękować, bo mamy najlepszych kibiców na świecie. Daliśmy z siebie wszystko, ale to nie wystarczyło. Będziemy jednak walczyć dalej, aby zdobyć puchar i wygrać ligę, bo to nam zostało.
(O ostatniej domowej potyczce Ligi Mistrzów w „żółto-biało-niebieskiej” koszulce) Miałem nadzieję, że to nie będzie ostatni mecz w tej edycji i że zagramy tu ponownie za kilka tygodni. Gra w tej hali zawsze jest niesamowita dzięki atmosferze, którą tworzą kibice. Będzie mi tego brakowało, ale takie jest życie.
(O niedzielnym spotkaniu ligowym) W tej chwili nie potrafię jeszcze myśleć o meczu z Mielcem. Od jutra zaczniemy przygotowania do kolejnego wyzwania, ale dziś nie mogę nic więcej powiedzieć.
Fot. Piotr Okła




