Lijewski po Chrobrym: u chłopaków widać było już zmęczenie
W 23. serii gier Orlen Superligi Industria Kielce wygrała w Hali Legionów z KGHM Chrobrym Głogów 37:25. Swoją opinią po spotkaniu podzielił się Krzysztof Lijewski, drugi trener „żółto-biało-niebieskich”.
Krzysztof Lijewski (drugi trener Industrii): – Wygraliśmy mecz, w którym przed rozpoczęciem wszyscy dopisywali nam trzy punkty. Trzeba było jednak to spotkanie „wyszarpać”, choć tak naprawdę wszystko mieliśmy w swoich rękach, aby te trzy punkty zdobyć. Tak też zrobiliśmy. Starcie z pewnością nie było zbyt intensywne. Z naszej strony w poprzednich meczach prezentowaliśmy się o wiele bardziej dynamicznie. Dzisiaj u chłopaków widać było już zmęczenie po Mistrzostwach Europy. W lutym weszliśmy na bardzo wysokie obroty i ta intensywność była bardzo duża. Od zakończenia mistrzostw żadnego z naszych spotkań nie przegraliśmy (wszak mecz w Płocku zakończył się w podstawowym czasie remisem), co pokazuje, ile kosztowało nas to energii. Dzisiaj to zmęczenie było już bardzo widoczne, ale nie przeszkodziło nam w wykonaniu zadania.
Mieliśmy w tym pojedynku lepsze i gorsze momenty. Druga połowa była w naszym wykonaniu lepsza niż pierwsza – zagraliśmy nieco bardziej dynamicznie w obronie. Udało nam się przechwycić kilka piłek i wyprowadzić kontrataki, dzięki czemu mogliśmy „bezpiecznie” utrzymywać przewagę i kontrolować przebieg meczu. Z kolei w pierwszej połowie brakowało nam agresywności w defensywie, przez co Głogowianie dochodzili do sytuacji rzutowych, które zamieniali na bramki. To, co udało nam się osiągnąć w całym spotkaniu, to ograniczenie kontrataków przeciwnika. Chrobry lubi „biegać” do przodu, a dzisiaj zdobył w ten sposób chyba tylko jedną bramkę. Wyeliminowaliśmy ten atut, co nas bardzo cieszy. Najważniejsze, że bramkarze również zrobili swoje – zanotowali 13 lub 14 skutecznych interwencji przy niezłym procencie obron. Cieszymy się z wygranej i z faktu, że trzy punkty zostają u nas.
Teraz czas na przerwę reprezentacyjną i odpoczynek. Tym, którzy nie jadą na kadrę, oraz tym, którzy jadą, życzymy wszystkiego dobrego i realizacji celów postawionych w drużynach narodowych. Zawodnicy zostający w klubie będą mieli czas, aby odpocząć, wyleczyć mikrourazy i naładować baterie na kolejną część sezonu.
O sytuacji zdrowotnej zawodników
Arek Moryto skręcił staw skokowy podczas ostatniego meczu Ligi Mistrzów z Kolstad. Podejrzewam, że podczas zgrupowania przejdzie ponowne badania medyczne i wtedy zapadnie decyzja, co do dalszego protokołu leczenia. Na tym zamknijmy ten temat. Z kolei Michał Olejniczak poczuł ból w brzuchu już w pierwszych minutach spotkania i zakomunikował trenerowi Tałantowi, że nie może kontynuować gry, bo nie czuje się na siłach. Takie rzeczy się zdarzają. Na szczęście szybko zastąpił go Piotrek Jędraszczyk, dzięki czemu mogliśmy grać dalej bez obaw, że Michał będzie musiał wrócić na boisko. Jeśli chodzi o Szymona, to prawdopodobnie wypadł mu ze stawu serdeczny palec lewej ręki. Na szczęście nie jest to ręka rzutowa. To na pewno bolesny uraz, ale mam nadzieję, że zawodnik szybko wróci do pełnej sprawności.
O braciach Dujszebajew
Wszystko idzie zgodnie z planem. Dani na pewno nie pojedzie na reprezentację – będzie leczył się tutaj, podobnie jak Alex. W przypadku Alexa od początku wiedzieliśmy, że przerwa potrwa od pięciu do siedmiu tygodni, bo to minimum potrzebne na wyleczenie mięśnia dwugłowego uda, z kolei u Daniego było naciągnięcie pachwiny. Lekarze prognozowali kilkanaście dni odpoczynku i z kalendarza wynika, że gdy zespół wróci ze zgrupowań kadry, Dani będzie już gotowy do treningów.
Fot. Industria Kielce




