Matuszewski przed Radomiakiem: kieleccy kibice są jednymi z najlepszych w Polsce
W 4. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na Exbud Arenie z Radomiakiem Radom. – Mam nadzieję, że będzie komplet i te trybuny nas poniosą, a wtedy będzie nam łatwiej i w końcu się przełamiemy – powiedział przed spotkaniem Konrad Matuszewski, defensor „żółto-czerwonych”.
Korona Kielce i Radomiak Radom zagrały przeciwko sobie sześć razy. Korona wygrała trzy spotkania, jedno zremisowała, a dwa przegrała. Obie obrazki miały miejsce w ubiegłym sezonie - w Radomiu było 0:4, a na stadionie przy Ściegiennego 8 1:3.
– Nastawienie jest w nas bojowe, trener już nas przestrzegał, że to jest ważny mecz dla kibiców, więc jest dla nas bardzo ważny. Generalnie teraz każdy kolejny mecz będzie ważny, bo w tych trzech kolejkach zdobyliśmy jeden punkt, więc siłą rzeczy trzeba w końcu zacząć punktować, a z kim jak nie z Radomiakiem w końcu się przełamać, zdobyć te trzy punkty i być może popłynąć później na tej zwycięskiej fali – wskazał.
„Zieloni” mają za sobą trzy spotkania w nowym sezonie. W pierwszej kolejce wygrali domowy mecz z Pogonią Szczecin aż 5:1. Z kolei w drugiej serii podzielili się punktami z Arką w Gdyni (1:1), a w trzeciej okazali się lepsi od wicemistrzów Polski Rakowa Częstochowa (3:1).
– Przede wszystkim te mecze z faworytami wszystkim zaimponowały. W ostatnim straciu z Rakowem ta drużyna była dobrze zorganizowana w defensywie, co też do końca nie było cechą Radomiaka w poprzednich sezonach. Przechodzili nawet na ustawienie 5-4-1 w obronie, po czym bardzo trudno było Rakowowi jakkolwiek się przedostać. Z przodu mają tych szybkich graczy jak Capitę, na którym mogą oprzeć swoje kontrataki. Myślę, że przede wszystkim na tym musimy się skupić, żeby nie zostawiać Radomiakowi miejsca za swoimi plecami, ponadto, żeby neutralizować te ich atuty i znaleźć jakoś sposób na strzelenie im bramki. Myślę, że w ataku pozycyjnym będzie nam ciężko to zrobić, ale czy to po stałych fragmentach gry, czy też po jakichś szybkich przejściach jesteśmy w stanie to zrobić i wygrać. Reasumując ta szczelna defensywa i kontrataki to takie dwie cechy, za które bym wyróżnił Radomiaka w ostatnich meczach – analizował.
Oba zespoły często korzystały z faz przejściowych. Jednak w obecnym sezonie Korona nie jest w tym tak efektywna. – U nas był Mariusz (Fornalczyk - przyp. red.) więc trochę tej szybkości teraz brakuje. Może tak też być, że ten mecz będzie zamknięty, bo to są derby. To spotkanie może być też brzydkie dla oka, ale mam nadzieję, że tak nie będzie. Jednak jest wiele scenariuszy, mam nadzieję, że jakiby nie był ten mecz, to skończy się naszym zwycięstwem – przekonywał wychowanek Deco Włoszczowa.
Kilka dobrych miesięcy ma za sobą skrzydłowy rywali Capita. 23-letni Angolczyk w trzech meczach tego sezonu zdobył już dwa gole. Kibice mogą go pamiętać z ostatniej potyczki przeciwko radomianom, kiedy przy Ściegiennego 8 ustrzelił dublet.
– Dlatego dobrze, że gra po drugiej stronie boiska (śmiech), mówiąc pół żartem, pół serio. Myślę, że Wiktor Długosz jest w stanie mu spokojnie dorównać szybkością. Na Legii chyba wykręcił ponad 35 kilometrów na godzinę, więc jestem o to spokojny. Jak trzeba będzie się mierzyć z nim z mojej strony, to też myślę, że jestem w stanie go powstrzymać, ale na pewno nie będzie to łatwe zadanie – przestrzegał.
– Trochę upłynie, zanim to będzie wyglądało tak jak ma to docelowo wyglądać. Jest sporo rotacji, bo jak ktoś wróci to znowu ktoś wypadnie za kartki, trochę jest także tych kontuzji. Przede wszystkim myślę, że brakuje nam takiego zwycięstwa na przełamanie tego „czegoś” w głowie. Na wiosnę te mecze też wszystkie nie wyglądały jakoś idealnie, a siłą rozpędu, mam takie wrażenie, szliśmy mecz po meczu i zdobywaliśmy wówczas te punkty – wskazał 23-latek.
Kielczanie zdobyli zaledwie punkt w trzech dotychczasowych kolejkach. Czy w starciu z Radomiakiem pojawi się dodatkowa presja ciążąca na nich z tytułu obecności w strefie spadkowej?
– Można na to patrzeć z dwóch różnych stron. Mam nadzieję, że każdy to potraktuje mobilizująco i będzie chciał w końcu się przełamać, a nie, że te niepowodzenia dotychczasowe będą nam pętać nogi. Mam nadzieję, że też będzie komplet i te trybuny nas poniosą, a wtedy to będzie nam łatwiej i w końcu się przełamiemy – zaznaczył.
Były zawodnik Warty Poznań powrócił do ostatniej potyczki między obiema ekipami. – Pamiętam, że ostatnio w pojedynku u siebie, strzeliliśmy bramkę już w trzeciej minucie. Niestety tego nie pociągnęliśmy, także mam nadzieję, że teraz, wejdziemy z werwą w ten mecz. Co najmniej tak jak w ostatnich derbach, czy nawet w ostatnim straciu wyjazdowym z Zagłębiem, bo to na początku dobrze wyglądało. Ostatnio też brakuje nam takiego podtrzymania tego dobrego, co zaczynamy. Myślę, że nie kończymy tych naszych dobrych momentów jakąś zdobyczą bramkową, że z Legią czy z Zagłębiem te konfrontacje były na początku z naszej strony dobre, a nic z tego nie wynikało, bo nie było bramek – opisywał.
Na Exbud Arenie zapowiada się świetna frekwencja, wszak na dwa dni przed pojedynkiem sprzedano już 11 770 wejściówek (dane z www.koronnylicznik.pl). Mimo tego wahadłowy zaprasza do wypełnienia stadionu po brzegi.
– Zachęcam każdego, kto jeszcze nie ma biletu, aby go kupił. Zachęcam do wsparcia przede wszystkim, teraz gdy jest ten trudniejszy moment, żeby pokazać, też tym nowym chłopakom, jaka kielecka społeczność jest. Tego jak kieleccy kibice są jednymi z najlepszych w Polsce – podsumował Konrad Matuszewski.
Piątkowe spotkanie (8 sierpnia) rozpocznie się o godzinie 18.00.
Fot. Grzegorz Ksel





