Długosz przed Rakowem: Jedziemy do Częstochowy zabrać stamtąd punkty
W 16. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na wyjeździe z Rakowem Częstochowa. – Wiemy, że ta presja na wygrywanie w Częstochowie jest co najmniej duża, więc liczę, że wszystko będzie po naszej stronie w niedzielnym pojedynku – powiedział Wiktor Długosz, wahadłowy „żółto-czerwonych”.
24-latek powrócił do stolicy regionu świętokrzyskiego właśnie z ekipy „Medalików”. Pod Jasną Górą pomocnik spędził trzy sezony i rozegrał 57 spotkań, zdobył bramkę oraz zanotował pięć asyst – Kilka fajnych chwil w Rakowie przeżyłem. Darze dużym szacunkiem tę ekipę, ale w niedzielę pojadę tam, żeby zabrać stamtąd trzy punkty – skwitował.
Czy jego zdaniem wiele zawdzięcza trenerowi Markowi Papszunowi? – Zdecydowanie. Cała ta moja przygoda z Rakowem była troszeczkę nieoczywista. Jednak dla mnie była ona piękna z wieloma sukcesami. Mimo, że ich kadra płynnie się zmienia to jeszcze kilku chłopaków zostało. Będzie z kim przybić piątkę przed meczem – wskazał.
Kielczanie nie są faworytem niedzielnej konfrontacji. – Korona ma szanse. Sam pamiętam ten mecz przeciwko Koronie, który skończył się karnym dla Rakowa w samej końcówce. W tamtym pojedynku postawiła ciężkie warunki Rakowowi i jestem przekonany, że w niedzielę będzie tak samo. Znamy swoje atuty. Jedziemy do Częstochowy zabrać stamtąd punkty – podkreślił.
Raków notuje passę czterech zwycięstw z rzędu u siebie, w tym trzech bez straty bramki (2:0, 1:0, 1:0). Czy poprzeczka wędruje wysoko w górę? – Zdecydowanie. Zdajemy sobie sprawę, z jaką drużyną gramy. Raków to klasowy zespół, zwłaszcza patrząc na naszą Ekstraklasę. Z czasów gdy bylem ich zawodnikiem pamiętam, że szło łatwo wygrywać. Jednak jeśli ktoś się postawi, tak jak my chcemy, to te mecze są ciężkie dla obu stron. Wiemy, że ta presja na wygrywanie w Częstochowie jest co najmniej duża, więc liczę, że wszystko będzie po naszej stronie w niedzielnym pojedynku – zaznaczył wychowanek kieleckiego klubu.
Koronie w ostatnich spotkaniach brakuje finalizacji akcji. Szczególnie ten mankament uwidocznił się podczas zremisowanego bezbramkowo starcia z Lechią Gdańsk. – Nasze ostatnie mecze rzeczywiście są takie, że strzelanie bramek przychodzi nam trochę ciężej. Jednak bym tego tak nie deprecjonował, bo w każdym meczu możemy się odblokować i może być worek z bramkami. W spotkaniu z GKS-em, mimo że nie graliśmy rewelacyjnie to tworzyliśmy sytuacje. Mam nadzieję, że będziemy je kreować także w niedzielę. Może ich nie być tyle jak w innych meczach, ale musimy je wykorzystać i wierzę, że to się uda – wskazał.
Pięć miesięcy gry w PKO BP Ekstraklasie za nami. Wiktor Długosz występował na pozycji wahadłowego jak i skrzydłowego. Która najbardziej mu odpowiada? – Wydaje mi się, że na obu pozycjach czuję się dobrze. Na każdej z nich mogę wykorzystać swoje najlepsze cechy. To, na której z nich wystąpię, jest zależne od meczu, tego jak trenerzy przewidują przebieg gry i jaką będę miał w nim rolę. To jest mocno uzależnione właśnie od tego. Ja się jedynie do tego dopasowuje. Tak jak mówię, na obu pozycjach czuję się dobrze. Mogę się tylko cieszyć, że mogę obstawić dwie pozycje – zakończył.
Niedzielny (24 listopada) mecz Raków – Korona rozpocznie się o godzinie 14.45.
Fot. Grzegorz Ksel





