Nerwówka w Trondheim. Industria zgarnia komplet punktów!
W 5. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce wygrała na wyjeździe z norweskim Kolstad Håndbold 33:32. Bohaterem ostatniej akcji został Artsem Karalek!
W składzie wicemistrzów Polski znalazł się Igor Karacić, a zabrakło w nim miejsca dla Jakuba Osucha oraz Szymona Wiadernego. W zestawieniu mistrzów Norwegii niespodziewanie znalazły się natomiast nazwiska gwiazd zespołu Sandera Sagosena i Torbjørna Sittrupa Bergeruda.
Po dwóch szybkich bramkach Simona Jeppssona i Adrian Aalberga gospodarze prowadzili 0:2. Chwilę później swoje trafienia dołożyli Artsem Karalek oraz Simen Lyse (1:3). W kolejnych fragmentach gry kielczanie byli bardzo bierni w obronie i przegrywali po ponownym trafieniu 24-letniego lewego rozgrywającego (3:6). W 11. minucie na 9:5 ponownie trafił świetnie dysponowany Simon Jeppsson, co wyprowadziło gospodarzy na najwyższe prowadzenie w całym meczu.
„Żółto-biało-niebiescy” otrząsnęli się i jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa zmniejszyli straty do dwóch trafień. Niestety dla ekipy Tałanta Dujszebajewa w 18. minucie dystans znów powrócił na poziom czterech trafień (8:12).
W 23. minucie po bramce Arkadiusza Moryty przyjezdni ponownie zbliżyli się na dwa trafienia (11:13). Już minutę później 20-krotni mistrzowie Polski doprowadzili do wyrównania po dwóch golach z rzędu Dylana Nahiego (13:13). Przed przerwą obie ekipy dorzuciły jeszcze po cztery trafienia i do szatni zeszły przy stanie 17:17.
Trzeba być czujnym w każdej sytuacji �
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) October 17, 2024
Theo Monar na dwa razy �♂️#ehfcl #dawajDAWAJ @kielcehandball pic.twitter.com/pHsevAOxvt
Pierwsze prowadzenie w meczu kielczanie objęli tuż po wznowieniu gry dzięki trafieniu Arkadiusza Moryty z rzutu karnego, a po chwili bramkę ze skrzydła dorzucił Dylan Nahi (19:17). W 33. minucie goście wyszli na trzybramkowe prowadzenie 20:17 po kolejnej bramce Moryty! Kapitalna gra w obronie, interwencje Miłosza Wałacha, a także kilka kontrataków pozwoliło im zbudować nawet pięciobramkową zaliczkę (23:18). W 39. minucie o czas poprosił Christian Berge, gdyż jego drużyna przegrywała już 25:20.
Po kapitalnym fragmencie byłego zawodnika Iskry Sigvaldiego Gudjónssona Norwegowie zbliżyli się na dwie bramki straty (24:26). Po 46 minutach ekipa ze Skandynawii doprowadziła już do remisu 26:26 za sprawą trafienia Lyse. 240 sekund później skuteczny Simon Jeppsson ponownie wyprowadził swoją ekipę na prowadzenie (27:28). W ostatniej części starcie przybrało obraz pojedynku między 29-letnim Szwedem a Jorge Maquedą, którzy raz po raz pokonywali golkiperów rywali.
Decydujące chwile spotkania to z kolei wyrównana gra bramka za bramkę. Na nielewe ponad dwie minuty przed końcem kielczanie uciekli na dwa trafienia dystansu po golach 36-letniego Hiszpana oraz Arkadiusza Moryty (32:30). Kontaktową bramkę zdobył Simen Lyse, a na 38 sekund przed końcem o przerwę na żądanie poprosił Tałant Dujszebajew. Po chwili Jorge Maqueda stracił piłkę w ataku, a wyrównującą bramkę zdobył Lyse. Ostatnie słowo należało jednak do „Żółto-biało-niebieskich”, którzy za sprawą rzutu z połowy boiska Artsema Karaleka przechylili szalę zwycięstwa na swoją stronę (33:32)!
"Helena, mam zawał" ❗️
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) October 17, 2024
Nic nie piszemy, po prostu ������� �� ��������́ �#ehfcl #dawajDAWAJ @kielcehandball pic.twitter.com/obYgKnbZXU
W najbliższą sobotę (19 października) 20-krotni mistrzowie Polski zmierzą się w meczu ligowym w Hali Legionów z Energą MKS-em Kalisz (początek o godzinie 16.00). Kolejne starcie w Lidze Mistrzów zaplanowano natomiast na 23 października (środa), kiedy to do stolicy regionu świętokrzyskiego przyjedzie duński Aalborg (początek o godzinie 20.45).
Kolstad Håndbold – Industria Kielce
32:33 (17:17)
Kolstad Håndbold: Eggen Rismark, Bergerud – Hald, Eck Aga, Sagosen, Aalberg 3, Óskarsson 1, Søndenå 4, Gullerud 2, Jóhannsson 1, Stølefjell, Jeppsson 8, Lyse 8, Hernes Hovde, Gudjonsson 5, Johnsen.
Industria Kielce: Wałach, Mestrić – Olejniczak 1, Maqueda 6, Karacić, Moryto 8, D. Dujszebajew 2, Surgiel, Gębala, Karalek 5, Rogulski, Monar 3, Nahi 8.
Sędziowie: Robert Schulze, Tobias Tönnies (Niemcy).
Fot. Patryk Ptak





