Kuzera przed Lechem: Jeśli wygramy, na sto procent się utrzymamy
– Ilość złych rzeczy, jaka przytrafiła nam się w tym sezonie sprawia, że to nie może się tak skończyć. Wierzę, że dobre zakończenie meczem w Poznaniu – mówi przed sobotnim starciem z Lechem trener Kamil Kuzera.
Sytuacja w tabeli jest dość skomplikowana i nie wszystko zależy od Korony Kielce. Przede wszystkim żółto-czerwoni muszą wygrać na wyjeździe z Lechem Poznań, a dodatkowo liczyć na porażkę Warty Poznań z Jagiellonią Białystok lub choćby remis Puszczy w starciu z Piastem. Jeśli potknięcia tych sąsiadów nie dojdą do skutku, ostateczną deską ratunku może się okazać przegrana Radomiaka.
MultiLiga zapowiada się ekscytująco, bo wszystko może się wydarzyć. – Wiemy, co mamy zrobić. Jeśli wygramy, jestem sto procent pewny, że się utrzymamy – podkreśla trener Kamil Kuzera.
– Wiemy, po co jedziemy i co trzeba zrobić. Oczywiście Lech Poznań to wciąż Lech Poznań, a więc drużyna numer dwa w ekstraklasie pod względem wartości piłkarzy, ale to też duża jakość. Jednak trzeba to zostawić z boku. Trzeba ciężko pracować, by tę różnicę zniwelować – uzupełnia swoją wypowiedź.
Zarówno szkoleniowiec, jak i piłkarze w pełni zdają sobie sprawę z tego, że przed nimi finał sezonu, który oznacza dla żółto-czerwonych być albo nie być w PKO BP Ekstraklasie. Co ciekawe, statystyki pokazują, że Koroniarze na ten moment mają tylko kilkanaście procent szans na uratowanie dla Kielc najwyższego szczebla rozgrywek. – Determinacja i wiara pokonują różne przeciwności. Przygoda zaczyna się wtedy, kiedy nawet najlepszy plan idzie w łeb. Dziś możemy mówić wszystko na temat determinacji, ale najważniejsza jest świadomość tego, gdzie jesteśmy. Czego nie zrobi Lech, my musimy zrobić to dwa razy lepiej.
Korona w tym sezonie wygrała na wyjeździe tylko raz, ze Stalą Mielec. Warto wspomnieć również, że kielczanie w swojej historii zwycięstwo w Poznaniu odnieśli również tylko jeden raz (1:0 w sezonie 2017/2018 po golu Sanela Kapidzicia). Jak widać liczby za żółto-czerwonymi nie przemawiają. – Zawsze chcesz coś przełamywać. I jeśli nie teraz, to kiedy mamy wygrać? Wiemy jaka jest ranga tego meczu. Wszystko w naszych nogach i głowach – przyznaje szkoleniowiec potencjalnego spadkowicza.
Fot. Grzegorz Ksel





