Ostatnie wyniki nie oddają rzeczywistości. Jesteśmy pewni swojej wartości

12-11-2017 13:41,
Mateusz Kaleta

Już dzisiaj piłkarzy ręcznych PGE VIVE Kielce czeka kolejne spotkanie Ligi Mistrzów. Wyjazdowy pojedynek z Aalborg Handbold będzie ostatnim meczem kończącym pierwszą rundę fazy grupowej tych rozgrywek. Mistrzowie Polski w dalszym ciągu czekają na przełamanie czarnej serii wyjazdowych meczów. Kielczanie nie wygrali w delegacji już od 17 listopada 2016 roku. W przypadku porażki w Danii, na liczniku stuknie im rok bez wyjazdowego zwycięstwa, ponieważ kolejne starcie w obcej hali czeka kielczan dopiero 2 grudnia. Kielczanie zagrają wtedy z Veszprem.

 - Myślę, że nasze ostatnie wyniki tak naprawdę nie oddają rzeczywistości. Musimy się skoncentrować na sobie, aby w niedzielę zagrać na sto procent i pewnie zdobyć dwa punkty w Aalborgu. One jak najbardziej są w naszym zasięgu - zaznacza przed niedzielnym spotkaniem rozgrywający kielczan, Karol Bielecki.

REKLAMA

Najbliżsi rywale żółto-biało-niebieskich zajmują ostatnie miejsce w grupie B. Aalborg ma na swoim koncie tylko dwa punkty i w trwających rozgrywkach Ligi Mistrzów wygrał jedno spotkanie - u siebie z Celje. Mimo ich ostatnich niepowodzeń, mistrzowie Polski doceniają klasę swojego przeciwnika. - Jest to zespół grający bardzo szybko, a ich mocną stroną są dobre wyjścia do kontry. Tak naprawdę każdy duński zespół z tego żyje i nie inaczej jest w przypadku Aalborga - mówi Bielecki.

Wtóruje mu Alex Dujszebajew: - Duńczycy mają młody, silny zespół, który gra bardzo szybko. Dysponują zawodnikami, którzy potrafią rzucać z dziewięciu, dziesięciu metrów. Będziemy musieli na to uważać.

Niekwestionowaną gwiazdą Aalborga w ostatnich sezonach był Sander Sagosen. Obecnie Duńczycy muszą radzić sobie już bez swojego lidera. Norweg zmienił latem barwy klubowe i obecnie jest piłkarzem Paris Saint-Germain. Latem bardzo zabiegało o niego PGE VIVE, ale przeprowadzką do Polski nie była zainteresowana... dziewczyna rozgrywającego. Ostatecznie Norweg trafił do Francji, a w jego miejsce w Aalborgu pozyskano z Zagrzebia Lovro Joticia. Co ciekawe, Chorwat jest jedynym graczem spoza północnej Europy w kadrze Duńczyków. Cała reszta to Szwedzi, Norwegowie, Islandczycy i Duńczycy. - Sagosen to znakomity zawodnik. Uważam, że jego odejście stanowi dużą stratę dla klubu. Aalborg gra jednak w tym sezonie naprawdę dobrze. Widziałem ich poprzednie mecze w Lidze Mistrzów i nawet, jeśli te wyniki są poniżej ich oczekiwań, to prezentowali się bardzo dobrze. W meczach z Kielem, czy Flensburgiem o ich porażce przesądziła sama końcówka spotkania - zaznacza Dujszebajew.

To właśnie hiszpański rozgrywający jest obecnie najskuteczniejszym zawodnikiem w Lidze Mistrzów w kadrze PGE VIVE Kielce. W ostatnim meczu z PSG rzucił najwięcej bramek spośród wszystkich zawodników na boisku - trafił do siatki pięciokrotnie. - Dobrze czuję się w drużynie. Rzucam sporo goli, ale tak naprawdę uważam, że jeszcze nie gram na sto procent swoich możliwości. Cały czas muszę poprawiać swoje umiejętności, ciężko pracować i grać jeszcze lepiej. Myślę, że to kwestia czasu, kiedy cały zespół zacznie funkcjonować jeszcze lepiej - stwierdza. 

- Słabsze strony rywala? Na pewno jest ich kilka. Jestem jednak przekonany, że przed spotkaniem dobrze rozpracujemy naszego przeciwnika. Na pewno przygotujemy się do tego meczu jak najlepiej i postaramy się wykorzystać błędy rywali - jasno stawia sprawę Bielecki.

Dotychczas kielczanie mierzyli się z Aalborgiem dwukrotnie. Oba spotkania w ramach Ligi Mistrzów miały miejsce w sezonie 2014/2015 i zakończyły się dwoma zwycięstwem żółto-biało-niebieskich. - To były bardzo zacięte pojedynki. Podobnego spotkania spodziewamy się w tym tygodniu, bo Skandynawowie nigdy nie dają nic za darmo - przestrzega 35-latek.

Od tamtej pory drużyna najbliżych rywali PGE VIVE bardzo się zmieniła. - To zupełnie inny zespół, dużo mocniejszy. Mamy ciężką grupę, ale musimy z niej wyjść. Nie jest ważne, z którego miejsca, najistotniejsze jest to, aby ten cel osiągnąć - stanowczo stwierdza rozgrywający kieleckiego zespołu.

- Jeśli nam się to uda, dalej na pewno będziemy robić wszystko, aby postawić każdy kolejny krok naprzód. Zdajemy sobie sprawę z tego, że pierwsze dwa mecze na wyjeździe powinniśmy wygrać. Nie udało nam się to, przez co teraz mamy ciężką sytuację. Jesteśmy jednak pewni własnej wartości i potwierdzimy to w spotkaniu z Aalborgiem - kwituje Bielecki.

Początek wyjazdowego spotkania PGE VIVE Kielce z Aalborg Handbold dziś o godz. 16:50.

fot. Anna Benicewicz-Miazga

Wasze komentarze

En UG2017-11-12 14:57:49
Dzisiaj też przegraja

Ostatnie wiadomości

To będzie wielki mecz na szczycie Ligi Mistrzów. Już jutro w stolicy województwa świętokrzyskiego dojdzie do starcia między Łomżą Industria Kielce, a THW Kiel. – Znamy swoją wartość – przekonuje zawodnik Tałanta Dujszebajewa, Nedim Remili.
Wisła Kraków ponownie wraca na tarczy z ligowego meczu. Tym razem katem "Białej Gwiazdy" okazała się Chojniczanka. Po tej porażce z pracą w krakowskim klubie pożegnał się były selekcjoner reprezentacji Polski, Jerzy Brzęczek.
Praktycznie co roku rośnie grono legalnych bukmacherów, którzy oferują zakłady na terenie naszego kraju. Nie zmienia się jednak to, że najważniejsze dla kibiców są rozgrywki piłki nożnej, chociaż w ostatnich latach mocny boost i zainteresowanie otrzymały sporty walki. Główną tego przyczyną stało się wejście w ten świat organizacji freak fightowych. Jak obstawiać poszczególne federacje i co trzeba brać pod uwagę?
W Kielcach coraz więcej mówi się o kryzysie miejscowej Korony, która w czterech ostatnich meczach zdobyła tylko jeden punkt. Niektórzy w emocjach wzywają nawet do zmiany na stanowisku trenera żółto-czerwonych. Jaki jest punkt widzenia kieleckich mediów?
Za nami 11. seria gier na boiskach PKO Ekstraklasy. Ta nie przyniosła przełamania dla Korony Kielce, która przegrała 1:4 z Jagiellonią i w wyniku późniejszego zwycięstwa Warty Poznań spadła do strefy spadkowej.
W 11. kolejce PKO Ekstraklasy padł nowy frekwencyjny rekord bieżącego sezonu. Okrzyknięty hitem kolejki, mecz Lecha z Legią oglądało ponad 35 tysięcy widzów.
Obrotowy Łomży Industria Kielce, Artsem Karalek został najlepszym zawodnikiem września w rozgrywkach PGNiG Superligi. Białorusin triumfował w głosowaniu kibiców.
Ekstraklasa zostaje w Canal Plus. Rozgrywki najwyższego piłkarskiego szczebla w Polsce przez kolejne 4 lata będą pokazywane na antenach francuskiego nadawcy. Wszystko za sprawą nowego i rekordowego kontraktu.
Przeszło 600 młodych sportowców wzięło udział w drugiej edycji Olimpiady Świętokrzyskiej. To aż szesnaście dyscypliny sportowych, w tym siatkówka, boks, bilard, szachy, czy lekkoatletyka. Impreza odbyła się we wrześniu, a dziś Świętokrzyska Federacja Sportu opublikowała film podsumowujący to wydarzenie.
Drużyna Tałanta Dujszebajewa już w pierwszych minutach dobitnie pokazała, że będzie to mecz do jednej bramki. Kielczanie ostatecznie wygrali z Gwardią Opole 42:21, a wszystko to uwiecznił swoim aparatem fotograficznym Grzegorz Ksel.
21 bramek to przepaść i właśnie tyle dzieliło wczoraj Gwardię Opole od Łomży Industria Kielce. Mistrzowie Polski nie dali przyjezdnym rywalom najmniejszych szans na ugranie pozytywnego wyniku, choć można stwierdzić, że w pewnym momencie... chcieli im pomóc.
Szczypiorniści Łomży Industria Kielce ponownie wygrywają. Tym razem na tarczy ze stolicy województwa świętokrzyskiego wróciła do domu Gwardia Opole, która ograna została aż 42:21. – Dobrze nam się grało – kwituje Mateusz Kornecki.
Opolanie bez szans w 5. serii PGNiG Superligi. Szczypiorniści Gwardii przyznają, że przyjechali do Kielc po lekcję, ale chyba w najgorszych snach nie przeczuwali, że będzie ona aż tak dotkliwa. Goście w pierwszej połowie rzucili tylko 9 bramek.
Kielczanie w swojej hali pokazali klasę. Drużyna Łomży Industria Kielce ograła Gwardię Opole aż 42:21. Zachęcamy do obejrzenia skrótu z tego spotkania, któremu na żywo z bliska przyglądało się ponad 2500 osób.
Korona Kielce przegrała boleśnie 1:4 z Jagiellonią Białystok. Żółto-czerwoni powtórzyli schemat z poprzednich spotkań, ponownie uwydatniając różnicę w poziomie dwóch połów. Tym razem o wyniku starcia zaważyły indywidualne błędy i dwie sprokurowane "jedenastki".
Konrad Forenc pierwszej październikowej niedzieli 2022 roku nie zaliczy do udanych. Choć w bramce Korony Kielce dwoił się i troił, musiał skapitulować aż cztery razy. – Mamy już cztery sprokurowane karne w tym sezonie – zwraca uwagę golkiper.
Białostocka Jagiellonia rozprawiła się z Koroną Kielce aż 4:1, z czego trzy gole wpadły w drugiej odsłonie spotkania. Kielczanie aż dwie bramki stracili po rzutach karnych.
– Tym razem pod względem piłkarskim odnotowaliśmy 20 strzałów, 10 rzutów rożnych, ale wolicjonalnie mogliśmy więcej – mówi tuż po meczu z Jagiellonią Białystok trener Korony, Leszek Ojrzyński. Kielczanie przegrali na wyjeździe 1:4.
O tej sytuacji będzie mówiło się dłużej niż o samym meczu Jagiellonii Białystok z Koroną Kielce (4:1). W 32. minucie doszło do niecodziennego zdarzenia. Najpierw Jaga zdobyła gola dalekiego od niepisanych zasad fair play, po czym zrekompensowała się oddając bramkę kielczanom.
Korona Kielce przegrała 1:4 z Jagiellonią Białystok. Złocisto-krwiści ponownie powtórzyli błędy z poprzednich spotkań i dobrą pierwszą połowę, przykryli fatalną oraz decydującą o losach meczu drugą częścią. W spotkaniu 11. kolejki nie zabrakło kontrowersji.
Łomża Industria Kielce nie dała złudzeń rywalom. Podopieczni Talanta Dujshebaeva wygrali z Gwardią Opole 42:21, czwarty raz w tym sezonie przebijając granicę 40 zdobytych bramek.
Ekstraklasa wraca do gry po przerwie reprezentacyjnej. O przełamanie i pierwszy komplet punktów od 4 spotkań powalczy Korona Kielce. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego spróbują swoich sił na tle Jagielloni Białystok - iformujemy, gdzie obejrzeć ten pojedynek w telewizji.
Dziś o godzinie 15.00 Korona Kielce przystąpi do 11. kolejki PKO Ekstraklasy. Rywalem żółto-czerwonych będzie białostocka Jagiellonia. Zapraszamy na relację LIVE z tego spotkania, która dostępna będzie na naszym portalu.
W niedzielę 2 października ekipa Łomży Industria Kielce zagra przed własną publicznością z Gwardią Opole. Faworyt meczu jest jeden. Czy kielczanie podtrzymają świetną, ofensywną passę?
W niedzielę 2 października dojdzie do czterdziestej szóstej konfrontacji Jagiellonii Białystok z Koroną Kielce. Na tę chwilę w żółto-czerwonych derbach zdecydowanie więcej zwycięstw stoi po stronie gospodarzy pojedynku 11. kolejki.
Piątkowy wieczór przyniósł nam rozstrzygnięcia kolejnej gali Suzuki Boxing Night, która tym razem odbyła się w Łomży. Podczas widowiska wystąpiło kilku sportowców związanych ze stolicą województwa świętokrzyskiego.
Kielecki bramkarz czarował na duńskim parkiecie podczas meczu Ligi Mistrzów, w którym Łomża Industria Kielce mierzyła się z Aalborgiem. Szczypiorniści Tałanta Dujszebajewa wygrali spotkanie 3. kolejki 30:28 i spory w tym udział miał Andreas Wolff.
Dobra wiadomość dla wszystkich fanów Korony Kielce. Do gry wraca Roberto Corral, który od jakiegoś czasu zmagał się z kontuzją. Trener Leszek Ojrzyński informuje, że Hiszpan jest do jego dyspozycji.
– Grają zazwyczaj wysokim pressingiem. Zdobywają bramkę, a później się wycofują. Wykazują się mądrością i potrafią grać do końca, co jest ich siłą. Musimy wystrzegać się słabszych momentów – mówi przed meczem z Jagiellonią Białystok trener Leszek Ojrzyński.
Przed Koroną Kielce wyjazdowe żółto-czerwone derby, a więc mecz w Białymstoku z miejscowa Jagiellonią. Wygląda na to, że trener Leszek Ojrzyński będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników.

Projekt i wykonanie: CK Media Group