Siedlarz przed Luzerną: Jedziemy tam, aby pokazać się z jak najlepszej strony
W 5. kolejce grupy F Ligi Mistrzów EHF Industria Kielce zmierzy się na wyjeździe ze szwajcarskim HC Kriens-Luzern. – Zespół z Lucerny gra bardzo konsekwentnie i bardzo dobrze i traci mało bramek ze swoich strat na pustą bramkę – powiedział przed tym kluczowym starciem drugi trener kieleckiego zespołu, Kamil Siedlarz.
W dotychczasowych rozgrywkach grupy F Ligi Mistrzów rywalizacja układa się niezwykle dynamicznie. Przed nadchodzącym meczem z HC Kriens-Luzern pozycja Industrii Kielce w tabeli sprawia, że wyjazd do Szwajcarii ma fundamentalne znaczenie dla układu sił w grupie.
– Oczywiście, nie ma się co oszukiwać, jest to najważniejszy mecz w tym sezonie na ten moment. Wiemy, że jest to pojedynek, który będzie decydował praktycznie o tym, która drużyna zagra dalej i zdajemy sobie z tego sprawę. Jedziemy tam, aby pokazać się z jak najlepszej strony, a przede wszystkim wygrać i mieć tę szansę na awans do kolejnej rundy – podkreślił szkoleniowiec.
EHF Champions League 2026/2027 - Grupa F
■ Miejsca 1-2: Awans bezpośredni do fazy głównej LM
■ Miejsca 3-4: Spadek do Ligi Europejskiej EHF
Trener podkreślił również, że mimo braku znaczącej przewagi bramkowej wypracowanej w pierwszym bezpośrednim starciu, celem zespołu pozostaje zwycięstwo w Szwajcarii.
– Myślę, że my jako klub, Industria Kielce, jesteśmy zespołem, który powinien grać w Lidze Mistrzów, który musi grać w Champions League. Ta przewaga bramkowa, która mogłaby być po pierwszym meczu, tak naprawdę nie ma znaczenia. Cel jest jasny: żebyśmy pojechali i wygrali. Oczywiście z tyłu głowy jakaś zaliczka bramkowa, gdyby była, byłoby łatwiej. Natomiast jeśli chcemy grać dalej i bić się z zespołami o jak najlepsze wyniki i najwyższe cele, to takie konfrontacje po prostu musimy wygrywać – zaznaczył.
HC Kriens-Luzern to zespół, który w obecnej edycji Ligi Mistrzów dał się poznać z konsekwentnej gry taktycznej, często wykorzystując wariant ataku siedmiu na sześciu. Siedlarz zwrócił uwagę na postawę szwajcarskiej drużyny, która mimo niewielkiego doświadczenia w europejskich rozgrywkach szybko pokazała swoje atuty.
– Myślę, że dla wielu może to być zespół, który zaskoczył, ponieważ nikt tak naprawdę nie wiedział, co to za zespół przed rozpoczęciem tej edycji Ligi Mistrzów. Natomiast ekipa z Lucerny, pomimo że jest beniaminkiem na arenie ligomistrzowej, pokazała się z bardzo dobrej strony. Pewnie wygrała swoisty dwumecz z Kolstad (34:32 i 36:28 - przyp. red.). Pokazuje, że ma bardzo fajną grę 7 na 6, bardzo konsekwentną, z której czerpie naprawdę bardzo dużo owoców. Na pewno jest to zespół, do którego trzeba podejść w sposób profesjonalny i bardzo rzetelnie się przygotować – opisał rywala.
Jednym z największych wyzwań dla Industrii Kielce będzie ograniczenie korzyści, jakie rywale czerpią z gry w przewadze liczebnej. Drugi trener kieleckiego zespołu wyjaśnił, dlaczego taktyka stosowana przez HC Kriens-Luzern wymaga szczególnej uwagi.
– Lucerna robi to przez większość spotkania i jest to o tyle ciężka praca, że nie oszukujmy się – gramy jednego zawodnika mniej. Więc zawsze ta przewaga liczebna powoduje to, że nasi zawodnicy muszą pracować tak naprawdę za siebie i za kolegę obok. Czasami jest to plus dla nas jako zespołu, który broni i może zdobyć „łatwą bramkę”. Natomiast zespół z Lucerny gra bardzo konsekwentnie i bardzo dobrze, traci bardzo mało bramek ze swoich strat na pustą bramkę. Drużyna z Magdeburga, grająca z Lucerną, pokazała, że pomimo tego, to traciła bramki i zdobywała je bardzo szybko. W efekcie trener Andy Schmid zrezygnowała z tego fragmentu, więc myślę, że dla nas to też jest klucz: aby nie patrząc już, czy bramka była czy nie, jak najszybciej wznowić i ten element „wykluczyć” – analizował.
Przed wyjazdem do Szwajcarii sztab szkoleniowy Industrii Kielce może liczyć na poprawę sytuacji zdrowotnej zespołu. Dobre wiadomości dotyczą przede wszystkim Aleksa Vlaha, który po wcześniejszych problemach wrócił do regularnych treningów.
– Na ten moment jest wszystko w porządku. Aleks trenuje normalnie i myślę, że będzie gotowy do gry. U pozostałych na ten moment wszystko jest tak, jak powinno być – poinformował Siedlarz.
Kielecki zespół wykorzystał również przerwę od ligowych zmagań na dodatkową pracę nad rozwiązaniami, które mogą okazać się kluczowe w rewanżowym starciu ze szwajcarską drużyną. Siedlarz wskazał na znaczenie konsekwencji w grze oraz poprawy skuteczności, która w pierwszym spotkaniu nie była na odpowiednim poziomie.
– Przede wszystkim trzeba zagrać bardzo konsekwentnie. Mamy elementy, które będziemy chcieli wykorzystać i momenty, w których będziemy chcieli zaskoczyć zespół z Lucerny. W pierwszym meczu udawało nam się to, natomiast nasza skuteczność była na nienajlepszym poziomie. Będziemy musieli przede wszystkim ten aspekt poprawić i konsekwentnie wykorzystywać sytuacje, które będą się nadarzały. Przepracowaliśmy ten ostatni weekend dodatkowo pod pojedynek z Lucerną, także myślę, że zawsze te jeden-dwa treningi pomogą nam w tym, aby po prostu być bliżej celu – podsumował drugi trener Industrii Kielce.
Fot. Patryk Cudzik




