Zieliński przed Pogonią: Spodziewam się pojedynku typowo piłkarskiego
W 10. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na wyjeździe z Pogonią Szczecin. – Chcemy powalczyć o pełną pulę w Szczecinie, zagrać dobry mecz i kontynuować naszą wyjazdową passę – powiedział przed spotkaniem Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Trener Korony odniósł się do minionego, wyjątkowo długiego okresu przygotowawczego, spowodowanego przerwą reprezentacyjną. – Pierwszy raz w mojej karierze spotykam się z tak długą przerwą, więc sam jestem ciekawy, jak to wszystko będzie wyglądało i jak zespoły zareagują. My wykorzystaliśmy ten czas naprawdę dobrze. Solidnie popracowaliśmy i mogliśmy spokojnie skupić się na wielu aspektach, które wcześniej nam umykały. Szkoda tylko, że brakowało nam kadrowiczów, ale to normalne. To duży splendor dla klubu, że ci chłopcy grają w kadrach i coś znaczą.
Szkoleniowiec kieleckiego zespołu odniósł się również do przegranego 1:5 sparingu z Legią Warszawa. – Wynik tego meczu był zdecydowanie za wysoki, ale to była gra kontrolna. Wyciągnęliśmy z tego wnioski, przeanalizowaliśmy sobie wszystko i jesteśmy gotowi na starcie z Pogonią. Taki sparing, bez względu na zmiany i to, co się działo, nie powinien nam się przytrafić, ale mamy to już za sobą. To była tylko gra kontrolna.
65-latek ocenił stan zdrowotny oraz fizyczny zawodników wracających ze zgrupowań reprezentacji narodowych. – Największe obawy były co do Ondreja Lingra, bo wrócił najpóźniej. Zagrał dwa topowe mecze z Hiszpanią i Anglią. Wyglądał naprawdę dobrze. Przebadaliśmy go, wszystko jest w porządku. Kamil Jakubczyk z kolei nie grał w żadnym spotkaniu, bo dwa razy był na trybunach, co jest dla nas jakimś problemem, ale wrócił w dobrej dyspozycji. Wszyscy są zdrowi i gotowi do gry.
Trener odniósł się także do sytuacji Dawida Błanika, który wraca do pełnej sprawności po urazie. – Dyspozycja u Dawida idzie w górę. Na razie był zawodnikiem rezerwowym i musi czekać na swoją szansę, ale widać, że z dnia na dzień wygląda coraz lepiej i jest gotowy do gry.
Szkoleniowiec „żółto-czerwonych” przeanalizował również najbliższego rywala. Pogoń Szczecin zajmuje bowiem 5. miejsce w tabeli z dorobkiem 15 punktów. – Jedziemy do zespołu, który ma swoje marzenia i spogląda w górę tabeli. Na tę chwilę dysponują najlepszą defensywą w lidze, bo stracili tylko 6 bramek. Grają bardzo dobrze z kontry, a ich fazy przejściowe są mocne. My na wyjazdach radzimy sobie ostatnio dobrze i jedziemy tam pełni optymizmu. Chcemy zagrać dobry mecz i kontynuować wyjazdową passę. Pogoń wcale nie dąży do wysokiego posiadania piłki, stawiają bardziej na grę bezpośrednią i robią to powtarzalnie. Spodziewam się pojedynku typowo piłkarskiego, podczas którego musimy być bardzo skupieni. Ja się z tego jednak cieszę, bo chcemy konfrontować się właśnie z takimi rywalami – analizował.
Trener odniósł się do pracy nad stałymi fragmentami gry. – Cały czas nad nimi pracujemy i szukamy nowych wariantów. Ten czas przerwy poświęciliśmy m.in. na doszlifowanie tych elementów. Zobaczymy w niedzielę, jakie będą tego efekty.
Były szkoleniowiec Cracovii odniósł się do ewentualnych zmian w składzie. – Chłopcy bardzo fajnie przepracowali te trzy tygodnie, jestem zadowolony z tego okresu. Mamy jeszcze czas na zastanowienie się nad składem do niedzieli, mamy na to plan, a niedziela wszystko pokaże – wskazał.
Zapytany o sytuację Kamila Jakubczyka, dla którego będzie to mecz z byłym klubem, opowiedział o jego nastawieniu. – Nie muszę go ani dodatkowo motywować, ani demotywować. On zdaje sobie sprawę, że wraca „do domu” i chce się pokazać z jak najlepszej strony. Liczę na jego dobrą, piłkarską odpowiedź na boisku – zaznaczył. – Jest w nim sportowa złość pokazania się z jak najlepszej strony i głód gry. Rozmawiałem z nim na ten temat. Mam nadzieję że Kamil zaprezentuje się na boisku z jak najlepszej strony – dodał.
Opiekun Korony odniósł się także do dyspozycji Daniela Bąka. – Wrócił z dużą dawką optymizmu. Cieszymy się z jego rozwoju, bo z meczu na mecz jest lepszym piłkarzem. Mamy drugiego napastnika, który daje coraz mocniejsze sygnały i oby tak dalej – skwitował.
Pytany o ubytki kadrowe w zespole rywali, m.in. brak Linusa Wahlqvista, Musy Juwary czy José Pozo, odpowiedział zdecydowanie. – Pogoń bez nich radzi sobie bardzo dobrze. Dysponują dobrym składem, do tego dochodzi Jordi Sánchez, Darko Churlinov czy Patryk Dziczek. To jest naprawdę mocny zespół i w ten sposób do nich podchodzimy. Te wyrwy myślę, że załatali w bardzo dobry sposób i nie ma to znaczenia, i tak właśnie patrzymy na „Portowców”.
Jacek Zieliński skomentował także niekorzystną historię występów Korony oraz swoich własnych drużyn na terenie w Szczecinie. Kielczanie wygrali tam tylko raz w historii, a drużyna prowadzona przez Zielińskiego (Odra Wodzisław Śląski) w... 2007 roku. – Stadion w Szczecinie zawsze był trudnym terenem dla każdego. Pogoń zawsze budowała tam twierdzę. Wiele razy mówiłem to: statystyki są jednak po to, żeby je łamać. Postaramy się to przełamać. Zdaje sobie sprawę, że również osobiście rożnie mi tam szło, ale to jest koleje wyzwanie. Jestem dobrej myśli – podsumował Jacek Zieliński.
Fot. Grzegorz Ksel




