Islandzkie strzelby za mocne na Industrię. Magdeburg zdobył Halę Legionów
W 3. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce przegrała w Hali Legionów z niemieckim SC Magdeburg 30:35 Prawdziwy „handballowy koncert” rozgrywali Islandzcy rozgrywający rywali Gísli Kristjánsson i Ómar Ingi Magnússon, którzy zdobyli łącznie aż 22 gole dla „Gladiatorów”!
W kadrze meczowej 21-krotnych mistrzów Polski doszło do jednej zmiany w porównaniu z ostatnim starciem przeciwko Zepter KPR Legionowo. W zestawieniu po raz pierwszy w meczu europejskich pucharów pojawił się bramkarz Kacper Kaleta, a zabrakło kontuzjowanego Luki Lovre Klaricy.
W pierwszej ofensywnej akcji Kielczan na prowadzenie wyprowadził Aleks Vlah, ale po chwili odpowiedział Gísli Kristjánsson. Ekipa Benneta Wiegerta była bardzo skoncentrowana i wykorzystywała swój szybki środek.
Już w 6. minucie miejscowi przegrywali 2:5 po kilku błędnych decyzjach w ataku. Cztery minuty później mistrzowie Polski doprowadzili jednak do wyrównania 6:6 po świetnych indywidualnych akcjach m.in. Kiryla Rabchynskiego oraz Aleksa Vlaha.
W 14. minucie „Gladiatorzy” powrócili na dystans trzech trafień (6:9) po kilku kontrowersyjnych decyzjach sędziowskich i nieskuteczności w ataku „żółto-biało-niebieskich”. 3-krotni zwycięzcy Ligi Mistrzów kontrolowali przebieg w tym fragemncie rywalizacji.
Na sześć minut przed końcem pierwszej części potyczki podopieczni Krzysztofa Lijewskiego zbliżyli się do rywali na 14:16 po trafieniach Juliena Bosa i Dylana Nahiego. W 28. minucie do remisu 17:17 doprowadził skutecznym kontratakiem Aleks Vlah.
Sama końcówka pierwszej połowy znów należała do rywali, gdyż kibicom w Hali Legionów dał o sobie znać geniusz Gísliego Kristjánssona, który rozgrywał fenomenalne zawody mając na tym etapie już sześć goli. Prowadzeni przez Islandczyka 4-krotni mistrzowie Niemiec na przerwę schodzili prowadząc 17:19.
W drugiej części potyczki w bramce gości zameldował się Dominik Kuzmanović, z kolei kieleckie ataki rozprowadzał Piotr Jędraszczyk. Postawa sprowadzonego przed aktualnym sezonem Chorwata pozwoliła zwycięzcą Ligi Europejskiej EHF z sezonu 2020/2021 na odskoczenie na trzy trafienia już w 38. minucie po skutecznym rzucie karnym Ómara Ingi Magnússona (20:23). 29-letni rozgrywający gości pięć minut później podwyższył prowadzenie do czterech goli (22:26), po czym Krzysztof Lijewski poprosił o czas.
Aktualni mistrzowie Polski przez długi czas nie potrafili odpowiedzieć rywalom. Jednak od 49. minuty Kielczanie zdobyli trzy trafienia z rzędu i zbliżyli się do mistrzów Niemiec na dwie bramki (27:29). Wówczas to Bennet Wiegert poprosił o czas na rozmowę ze swoimi graczami.
W samej końcówce przewaga przyjezdnych wystarczyła i ostatecznie Industria uległa rywalom 30:35. Jest to pierwsza w sezonie 2026/2027 porażka 21-krotnych mistrzów Polski w EHF Lidze Mistrzów.
W najbliższą sobotę (10 października) „żółto-biało-niebiescy” zmierzą się w Mielcu z miejscową Stalą (pierwszy gwizdek o 15.00). Z kolei cztery dni później (w środę 14 października) dojdzie do rewanżu z SC Magdeburg w GETEC Arenie. Początek spotkania o godzinie 18.45.
Industria Kielce – SC Magdeburg
30:35 (17:19)
Industria Kielce: Morawski, Kaleta, Milosavljev – Yusuf 1, Jędraszczyk 2, Olejniczak 2, Kounkoud 4, Bos 6, Latosiński, Karalek 2, Rabchynski 1, Vlah 8, Monar 1, Jarosiewicz 2, Nahi 1.
SC Magdeburg: Kuzmanović, Mandić – Musche, Claar 7, Thielicke, Rasmussen, Kristjánsson 11, Pettersson 2, Magnússon 11, Serradilla, Weber, Lagergren, Mertens, Saugstrup 3, Bergendahl 1.
Sędziowie: Mads Hansen, Jesper Madsen (Dania)
Fot. Anastazja Dobrowolska




