Lingr wrócił do reprezentacji. „Korona przedstawiła mi świetny projekt”
Ondřej Lingr po rocznej przerwie ponownie otrzymał powołanie do reprezentacji Czech. W rozmowie z czeskim portalem Sport.cz pomocnik Korony Kielce opowiedział między innymi o powrocie do Europy po pobycie w MLS, kulisach transferu do kieleckiego klubu, współpracy z Patrikiem Hellebrandem oraz swoich odczuciach po opuszczeniu mistrzostw świata.
27-letni zawodnik znalazł się w gronie powołanych przez nowego selekcjonera reprezentacji Czech Santiego Denię. Lingr przyznał, że decyzja sztabu była dla niego dużym zaskoczeniem. – Byłem bardzo mile zaskoczony. Trzy miesiące temu nie uwierzyłbym, że się tu dzisiaj pojawię.
Hiszpański szkoleniowiec i jego współpracownicy mieli dokładnie obserwować występy Lingra zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i po jego powrocie do Europy. – Z tego, co zdążyłem porozmawiać z trenerami, oglądali wszystkie moje mecze w Polsce i w Ameryce. Mają o mnie świetne rozeznanie. Chyba wiedzą, co we mnie mają i co mogę dać drużynie.
Rok po opuszczeniu mundialu
Lingr wraca do reprezentacji po rocznej przerwie. Oznaczało to również brak udziału w mistrzostwach świata, które odbywały się w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i Meksyku – Było mi przykro, ale już mi przeszło. Kibicowałem chłopakom i śledziłem ich mecze. Byłem też na spotkaniach Maroka z Kanadą oraz Portugalii z DR Konga – zaznaczył.
Pomocnik zauważa również zmianę pokoleniową w czeskiej kadrze. Sam, jeszcze niedawno należący do najmłodszych zawodników, teraz znajduje się w gronie bardziej doświadczonych piłkarzy.
– Niedawno należałem tu jeszcze do najmłodszych, a teraz jestem chyba w piątce najstarszych. Śmiałem się z tego. Chętnie pomogę młodym chłopakom – wskazał 27-latek.
Po powrocie do Europy Lingr zdecydował się na transfer do Korony Kielce. Jak mówił w rozmowie ze Sport.cz, ważnym argumentem był przedstawiony przez klub projekt.
– Korona się odezwała, przedstawiła mi świetny projekt i wykazała duże zainteresowanie. Nie dało się temu oprzeć. Piłka nożna w Polsce jest jak religia. Na ten moment uważam, że to był doskonały krok – ujawnił kulisy.
Lingr zdradził również więcej szczegółów dotyczących transferu. Houston nie było zainteresowane wypożyczeniem zawodnika, dlatego zainteresowany klub musiał zdecydować się na transfer definitywny. – Kiedy rozmawiałem na wideo z dyrektorem i innymi ludźmi z klubu, czułem, że naprawdę mnie chcą. Byli w stanie zaoferować za mnie pieniądze, co grało kluczową rolę, bo Houston nie chciało mnie puścić na wypożyczenie. Korona przyszła i położyła pieniądze na stół. Rozważałem też inne opcje, ale większość klubów nie była gotowa zapłacić kwoty, której żądało Houston.
Przed transferem Czech konsultował również swoją decyzję z zawodnikami występującymi w Polsce. Jednym z nich był Patrik Hellebrand, z którym Lingr zna się jeszcze ze Slavii Praga.
– Znamy się jeszcze ze Slavii. Bardzo mi pomógł. Ma ogromne umiejętności. Wierzę, że niedługo też trafi do reprezentacji – zdradził.
Po dziewięciu kolejkach Korona zajmuje szóste miejsce w tabeli Ekstraklasy, tracąc cztery punkty do drugiej Legii Warszawa. Lingr wystąpił dotychczas w pięciu spotkaniach ligowych, a w czterech ostatnich rozpoczynał mecz w podstawowym składzie. Czech zwrócił uwagę na atmosferę panującą podczas spotkań w Polsce.
– Klub ma najwyższe aspiracje, latem przyszło około siedmiu zawodników, musimy się zgrać, co pewnie jeszcze chwilę potrwa. Na razie jestem bardzo zadowolony. Liga jest naprawdę świetna i się rozwija. Na każdym meczu jest niesamowita atmosfera. Na nasze domowe spotkania przychodzi piętnaście tysięcy kibiców – zaznaczył.
Teraz Lingra czekają mecze reprezentacji Czech w Lidze Narodów. W grupie jego kadra zmierzy się z Chorwacją, Anglią oraz Hiszpanią. Pierwsze spotkanie zaplanowano na sobotę – Czesi zagrają na stadionie Eden z Chorwacją.
– Nie mamy nic do stracenia. Największą szansę będziemy mieli pewnie od razu w pierwszym meczu u siebie z Chorwacją – wskazał zawodnik.
Fot. Patryk Cudzik





