Powiedzieli, że nie mają za co mnie zwolnić, ale muszą coś zrobić dla dobra Korony

06-01-2021 08:00,
Mateusz Kaleta

Mirosław Smyła po raz pierwszy po zwolnieniu z Korony Kielce podzielił się swoimi emocjami dotyczącymi półrocznej pracy w kieleckim klubie i kulisami odejścia. Był gościem podcastu „Krew, pot i sport” Michała Knury. – Przeżywałem to. Wróciłem do domu rozbity, rozdrażniony. Zaskoczyła mnie ta decyzja, ale takie jest prawo prezesów i właścicieli, mogą zrobić, co chcą – powiedział były trener Korony Kielce.

51-letni szkoleniowiec nie ma jednak żalu do kieleckiego klubu. – Żegnając mnie powiedzieli, ze nie za bardzo mają mnie za co zwolnić, ale muszą coś zrobić dla dobra klubu. Zgodziłem się z tym. Stwierdziłem, że jeśli misja utrzymania klubu w ekstraklasie ma się powieść, to chcę być jej składową. Niestety nie udało się, dlatego czuję się za to odpowiedzialny. Te pół roku pracy w Ekstraklasie zawsze będę wspominał z rozrzewnieniem. To był jeden z najciekawszych momentów w moim życiu – podkreślił Smyła. 

- Myślę, że Korona wróci na swoje miejsce. Stadion, kibice, miasto, klimat - wszystko temu sprzyja. Kwestia czasu – podkreślił.

Były trener żółto-czerwonych powiedział o doświadczeniach, jakie nabył dzięki pracy w ekstraklasie. – Pierwsze to duża medialność tej ligi. Kiedy się szkoliłem do pracy trenera, brakowało mi nauki w tym zakresie pracy z mediami, radzenia sobie z porażką i zwycięstwami. Druga to międzynarodowa szatnia. Korona Kielce była taką wieżą Babel. Doliczyłem się w niej dwunastu nacji. Wiadomo, jaka jest opinia o piłkarzach z zagranicy. Mówi się o nich bardzo brzydko, że to „szrot”, że piłkarze z Bałkanów to lenie. To półroczne doświadczenie zupełnie zmieniło moje podejście. W Koronie nie mogę wskazać żadnego zawodnika, który zasłużyłby na takie miano. Byli bardzo lojalni. W dniu, kiedy zostałem zwolniony z Korony, drużyna zorganizowała uroczystą kolację. Podziękowali mi za to, co przez pół roku zrobiłem, żałowali, że dalej nie możemy pracować. Zawodnicy zachowali się bardzo profesjonalnie, nikt z nich nie psioczył, nie „nagadywał” do prezesów. Byłem wzruszony. Na tym spotkaniu pojawiły się łzy, coś co mnie wcześniej nie spotkało – wspomniał Smyła.

Odniósł się także do polityki transferowej klubu. - Do zamknięcia zimowego okienka i jeszcze długo, długo potem nie mogliśmy sobie pozwolić na żaden transfer. Zawodnicy, których chciałem wtedy w drużynie, a teraz grają z powodzeniem w ekstraklasie i strzelają bramki, chcieli do nas przyjść. Niestety nie było na to zgody właścicieli ani środków finansowych. Cecarić grał u nas za śmieszne pieniądze jak na poziom ekstraklasy. Był jedyną opcją napastnika, który mógłby cokolwiek dać tej drużynie. Wszystkie nazwiska były poza naszymi możliwościami finansowymi. Mieliśmy małe sukcesy, ale zabrakło nam odrobiny szczęścia, rasowego napastnika, trochę jakości, umiejętności i czasu. Ale to nie ich wina, że ci zawodnicy pojawili się w Koronie Kielce – nie ukrywał 51-latek.

Odniósł się też do eksplozji talentu Daniela Szelągowskiego, który pod wodzą Mirosława Smyły nie grał jeszcze w pierwszej drużynie Korony. - Jego wdrażanie do drużyny na siłę było bezcelowe. Miał kontuzję, która zablokowała pewne rzeczy. Musiał pograć w trzeciej lidze. Był nawet temat wypożyczenia  go do niższej ligi, aby wrócił ograny i przygotowany i do dyspozycji pierwszego zespołu. Porównałbym go do Michała Żyry, który był wtedy w klubie. Miał za sobą wiele sukcesów, ale i kontuzje, musiał odejść do pierwszoligowej Stali Mielec, był bardzo z tego tytułu rozżalony. Powiedziałem mu, że czasami warto cofnąć się o duży krok, aby się rozpędzić i wyskoczyć w górę. Po pół roku Korona jest w pierwszej lidze, a on awansował do Ekstraklasy. Tak samo Daniel Szelągowski - wyjaśnił.

Obecnie Mirosław Smyła nie trenuje żadnej drużyny. Angażuje się w pomoc Szkole Mistrzostwa Sportowego w rodzinnym Radzionkowie i ze spokojem czeka na nowe zawodowe wyzwanie. Zaznacza, że chciałby poprowadzić klub na spokojnych warunkach, a nie podejmować się kolejnej roli „strażaka”. – Mogę sobie pozwolić na to, że ten czas oczekiwania na nową propozycję będzie wydłużony. Być może jeszcze ktoś mi zaufa– skwitował Mirosław Smyła.

Całą rozmowę z byłym trenerem Korony Kielce w ramach podcastu „Krew, pot i sport” Michała Knury można obejrzeć W TYM MIEJSCU.

fot: Mateusz Kaleta

Wasze komentarze

Uwagi2021-01-06 13:16:30
Dwie, z kilkunastu przyczyn, zadecydowały o nie tylko spadku z ekstraklasy, ale i postępującej degrengoladzie instytucjonalnej i sportowej Korony, tj.: cynicznie świadoma decyzja właścicieli o nie wzmacnianiu zespołu oraz zatrudnienie jako trenera p. Smyłę (trener bez doświadczenia, bez kompetencji i możliwości działania). To wszystko trwa nadal w Koronie. Smutno, bardzo w tym 2021 roku, bez nadziei na zmiany. Jakiekolwiek.
sander2021-01-06 13:27:17
Spokojny, pogodny gość o dużej kulturze osobistej. Pozdrowienia od kieleckich kibiców panie trenerze. Dużo zdrowia i mam nadzieję, że jeszcze dostanie pan szansę pracy w E -klasie. Tego Panu życzę.
Mati2021-01-06 14:21:29
W porę piszecie o tym wywiadzie...
Na tt lata już od co najmniej 2 tygodni.
Sympatyczny chlop2021-01-06 14:24:15
Ale bez wyników
Judasz2021-01-06 15:51:30
Fajny facio, ale w sporcie trzeba miec ikrę. Przez ekstraklasę duzo takich opowiadaczy się przewinęło, np Podoliński.
Los2021-01-06 16:03:58
Smyłka poniósł w Koronie totalną porażkę jako trener. Wolał ściągać szóstoligowców z Anglii niż grac młodymi z Kielc. Nie dziwię że żaden klub nie chce go zatrudnić. Szkółka w Radzionkowie to odpowiednie miejsce dla Smyłki. To on nie zabrał w styczniu Żyro na obóz do Turcji, rezygnując z niego ostatecznie. Pół roku Korona budowała tego piłkarza po problemach zdrowotnych i sportowych, a kiedy był już gotowy to Smyłka się go pozbył. A był gotowy, bo od razu w Mielcu zaczął grac na dobrym poziomie, co i później pokazuje w Gliwicach. Korona zainwestowała w piłkarza a dzięki decyzji trenera korzyści zebrali inni
Bcn2021-01-06 16:28:27
Moze za brak wynikow, np?
Lub brak doswiadczenia i brak widocznej poprawy?
Z calym szacunkiem dla trenera i jego checi pomocy ale ratunku nie przyniosl.
@Uwagi2021-01-06 16:36:40
Aby wzmocnić drużynę, trzeba mieć na to środki finansowe.
Jeśli od marca 2019 roku większościowy udziałowiec chciał podnieść kapitał spółki, aby świadomie wzmocnić zespół lepszymi zawodnikami (czyli droższymi), a mniejszościowy udziałowiec miał to w głębokim poważaniu, zwlekając z dokapitalizowaniem własnej spółki i ostatecznie składając w listopadzie 2019 roku jakieś wydumane zawiadomienie do prokuratury (która ostatecznie umorzyła śledztwo w sprawie nieprawidłowości przy sprzedaży Korony Kielce w 2017 roku), to czego @Uwagi oczekiwałeś po takiej sytuacji?
Mało tego, większościowy udziałowiec zwrócił się o dokumenty ws. zawiadomienia do mniejszościowego udziałowca, a ten go odesłał do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Powiedz @Uwagi, czy tak mają się zachowywać wspólnicy?
Teraz Klub jest w 100% (kiedyś) mniejszościowego udziałowca. Co nas czeka w przyszłości - dopowiedz sobie sam.
@@Uwagi2021-01-06 21:56:48
To wersja prawdy tzw. większościowego właściciela, który prowadził niekompetentnie klub od początku: wybory ludzi na stanowiska klubowe niewłaściwe, brak dyrektora sportowego, brak wizji funkcjonowania zespołu w ekstraklasie, zbyt duże uprawnienia dla Lettieriego, fatalnie nieprzemyślana polityka kadrowa etc. Żadna dokapitalizacja nie zmieniłaby niczego; przypomnę ten słynny lipcowy wywiad prezesa Zająca w Canal +, w którym nie odpowiedział rzeczowo na żadne ważne pytanie dziennikarza i jeszcze zapewniał o rzekomej lojalności Niemców wobec Korony. Nie uprawiajmy demagogii, a kto sprzedał Koronę niemieckim inwestorom?
Groźniejszy2021-01-07 01:00:11
Wenta pewnie czyta wasze pokrzykiwania i ma niezły ubaw.
Ubaw i to po pachy!2021-01-07 18:17:53
@Groźniejszy
Wenta to ma zadłużonego bankruta w spadku po Lubawskim i Niemcach!
I chyba mu nie do śmiechu ze wszedł w takie gówno!
Ubaw i to po pachy!2021-01-07 18:17:53
@Groźniejszy
Wenta to ma zadłużonego bankruta w spadku po Lubawskim i Niemcach!
I chyba mu nie do śmiechu ze wszedł w takie gówno!
@Ubaw i to po pachy!2021-01-08 08:54:18
To nie wiedział w co wchodzi i na co się pisze?
Śledczy2021-01-08 12:38:27
Wenta to podobny typ złego człowieka jak Trzaskowski Dutkiewicz i Dulkiewicz, więc nie ma co się dobrego po nim spodziewać.
to wina Królika2021-01-08 20:23:26
stracił czas stawiając na Smyłę, to była tania opcja.
A potrzebny był trener z pozycją co by ściągnął zawodników nie na pieniądze a na autorytet.

Dodaj komentarz

Copyright © 2021 CKsport.pl Redakcja Reklama

Projekt i wykonanie: CK Media Group