W piłce jestem ponad 20 lat, ale takiej sytuacji nie widziałem. Sygnał Koronie powinien dać prezes

29-05-2020 07:40,
Mateusz Kaleta

Już w dzisiaj, w piątek, po dwóch i pół miesiąca przerwy wraca piłkarska Ekstraklasa. Przed Koroną Kielce najważniejszy etap sezonu. Misja ratowania Ekstraklasy jest trudna, jednak nie niemożliwa. Na jedenaście kolejek przed końcem sezonu żółto-czerwoni mają pięć punktów straty do bezpiecznego miejsca, ale wciąż matematyczne szanse nawet na pierwszą "ósemkę". Dla Pawła Golańskiego, byłego kapitana kieleckiego zespołu, to wyjątkowa sytuacja. O utrzymanie w lidze będą walczyć dwie bliskie mu drużyny - Korona Kielce i ŁKS Łódź.

To sprawia, że jego serce jest rozdarte. - Będę kibicował obu - przyznaje wieloletni zawodnik żółto-czerwonych. Z byłym piłkarzem kieleckiego zespołu porozmawialiśmy o restarcie piłkarskich rozgrywek i szansach żółto-czerwonych na utrzymanie. - Dopóki jest nadzieja, to trzeba wierzyć. Mam nadzieję, że podobnie jest w głowach piłkarzy i trenerów - podkreśla "Golo".

A kto jak kto, ale on zna te emocje z własnego doświadczenia. Sam dokładał potężną cegiełkę w wywalczeniu dla żółto-czerwonych utrzymania w PKO Ekstraklasie. Dziś patrzy na kielecką drużynę z innej strony, ale ta wciąż jest mu bardzo bliska.

Dwa i pół miesiąca bez sportu i wystarczy. Stęsknił się pan już za futbolem?

- Zdecydowanie tak. Już we wtorek już miałem możliwość oglądania na żywo i komentowania meczu Pucharu Polski, więc ta tęsknota została już częściowo zaspokojona. Bardzo fajny mecz, na dobrym poziomie. Oby teraz napływały do nas same pozytywne informacje jeśli chodzi o kontynuowanie rozgrywek.

Miedź i Legia jako pierwsze dotknęły tej nowej piłkarskiej rzeczywistości. Jak ten mecz wyglądał od strony technicznej, organizacyjnej?

- Muszę przyznać, że wszystko wyglądało bardzo dobrze. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania i nie było zupełnie mowy o przypadkowych sytuacjach, wszystko zostało doskonale zaplanowane. Oznaczenia na stadionie były bardzo przejrzyste, obsługa dokładnie wszystko i wszystkich sprawdzała. Jak najbardziej jesteśmy w stanie nad tym zapanować. Jeśli natomiast chodzi o samych piłkarzy, również są zmiany. Zawodnicy osobno wychodzą z tunelu, nie witają się przed meczem. Nie ma też dzieci do podawania piłek. Parę rzeczy jest innych, ale zupełnie nie wpływają na całą otoczkę meczu.

Piłki długo nie było, ale w Ekstraklasie sporo się działo. Wszystkie trzy drużyny ze strefy spadkowej wymieniły trenerów. Gdzie zadziała efekt "nowej miotły"?

- To faktycznie może być pozytywnym impulsem w ŁKS, Arce, czy Koronie. Nie możemy jednak zapominać też o stratach punktowych, jakie te zespoły już teraz mają do bezpiecznego miejsca. W przypadku czternastej Korony to aż pięć punktów do trzynastej Wisły Kraków. Wszystko tak naprawdę będzie zależało od samych piłkarzy. Myślę, że ta przerwa nie była pozytywna dla zawodników. Wielu graczom Korony kończą się kontrakty i na pewno głośno myślą już teraz o swojej przyszłości. Mam pewne obawy, czy dźwigną to pod względem psychologicznym. Trener Bartoszek będzie musiał wykonać dużą pracę.

Chyba najbardziej zaskakująca zmiana była w ŁKS-ie. Kazimierza Moskala zastąpił Wojciech Stawowy.

- To dla mnie bardzo duża niespodzianka. Trenera Moskala nie zwolniły tak naprawdę wyniki sportowe, a koronawirus. Oficjalnego komunikatu ze strony klubu, wyjaśniającego tę decyzję, nie było. Podano jedynie, że doszło do tego po wspólnej rozmowie działaczy i trenera. Wyszła nawet informacja, że sam trener był zaskoczony tym, że stracił posadę. Myślę, że musiały mieć na to wpływ jakieś relacje między szkoleniowcem, a prezesami. 

Zatrudnienie trenera Wojciecha Stawowego to dla mnie spora niespodzianka. To szkoleniowiec mocno "odkurzony" przez działaczy ŁKS-u, bo pięć lat nie było go na ławce trenerskiej w seniorach. Piłka jednak nie takie rzeczy widziała i kto wie - może to będzie dobry ruch prezesów. Sytuacja nie jest łatwa, ale biorąc pod uwagę dwumiesięczną przerwę od treningów i meczów, to był to przemyślany ruch. Skoro Wojciech Stawowy podjął się tej roli, to na pewno wierzy w utrzymanie.

Pana serce jest trochę rozdarte, bo zarówno Korona, jak i ŁKS okupują ostatnie miejsca w tabeli. Kto będzie miał trudniej? 

- Zdecydowanie ŁKS, bo jego sytuacja jest dużo bardziej skomplikowana. Łódzki Klub Sportowy już teraz traci jedenaście punktów do miejsca bezpiecznego i ta strata jest olbrzymia. Zostało jedenaście kolejek i każdy będzie chciał jak najszybciej zapewnić sobie byt w Ekstraklasie. W Łodzi, do póki piłka w grze, wszyscy trzymają kciuki i liczą na to, że ŁKS się w lidze utrzyma. Nie będzie to łatwe, ale wszystkie drużyny, które są obecnie w strefie spadkowej nie mają łatwej sytuacji. W tym wszystkim bardzo ważna będzie głowa, żeby nie blokowała piłkarzy. Sam nie raz przerabiałem takie spotkania, w których wydawałoby się, że to tylko mecz ligowy, ale w rzeczywistości był małym finałem. Przygotowanie mentalne będzie najważniejsze.

Patrząc z kolei na terminarz, to tutaj najtrudniejszą sytuację ma Arka. Na rozkładzie w pierwszych czterech kolejkach Lechia Gdańsk, Śląsk Wrocław, Legia Warszawa i Wisła Kraków.

- Zdecydowanie może to mieć znaczenie. Widziałem trzy dni temu Legię na żywo i jeśli utrzyma taką dyspozycję fizyczną, to będzie w tym sezonie bardzo mocna. Na tle pierwszoligowej Miedzi wyglądała bardzo dobrze i to murowany kandydat do mistrzostwa Polski. Legia nie może pozwolić sobie na straty punktowe, jeśli chce zdobyć tytuł bez niepotrzebnej nerwówki. Wisła Kraków to z kolei zespół, który przed pandemią prezentował się wybornie i myślę, że jeśli chodzi o ich styl gry w piłkę, nie powinno się wiele zmienić. Wiadomo, że faworyt jest tylko na papierze, natomiast często wszystko weryfikuje zielona trawa i wyniki są zupełnie inne, niż można zakładać przed spotkaniem. Jestem jednak przekonany, że piłkarze Arki, patrząc w swój terminarz, już teraz drapią się mocniej po głowie.

W Koronie też problemów nie brakuje. Odejścia, kontuzje, do tego ewentualne kartki. 

- Z drugiej strony w każdym klubie jest podobna historia. Trener musi w takiej sytuacji planować, zastanawiać się, szukać rozwiązań, przygotowywać strategię na najbliższe spotkania. 

Największe problemy są zdecydowanie z zestawieniem obrony. A przecież ta formacja była dotychczas dużym atutem żółto-czerwonych.

- Gra obronna jest niezwykle ważna. Trenerzy często powtarzają taki frazes, żeby grać na zero i coś może się uda strzelić. Świetnie w dotychczasowych meczach bronił Marek Kozioł i pomimo tego, że Korona jest nisko w tabeli, to był on jeden z najlepszych, o ile nie najlepszym zawodnik w całej drużynie. Dzięki niemu, ale też całemu zespołowi Korona traciła mało bramek. 

Teraz odszedł jednak podstawowy obrońca, Ivan Marquez.

- Są natomiast młodzi zawodnicy, którzy na pewno zrobią wszystko, aby zaprezentować się jak najlepiej. Jestem przekonany, że Korona ma wartościowych juniorów. Teraz jest już 26 kolejek za późno, ale jestem przekonany, że gdyby od samego początku w klubie była inna strategia i więcej szans dostawaliby młodzi piłkarze, teraz sytuacja byłaby inna.

Ktoś może powiedzieć, że to nie jest czas na eksperymenty. Ale skoro nie ma innych piłkarzy na tej pozycji, to trzeba podjąć odważną decyzję i spróbować innych rozwiązań. Tak naprawdę Koronie zostało dwóch nominalnych środkowych obrońców. Można oczywiście przesuwać też do defensywy zawodników grających normalnie wyżej. Trener Bartoszek miał ostatnie dni na to, aby przygotować plan awaryjny. 

Może nim być ustawienie na stoperze Michala Papadopulosa lub Michaela Gardawskiego. Taki wariant testowany był na treningach i wypadł - o dziwo - dobrze.

- Czech to zawodnik bardzo doświadczony, ale wyuczone zachowania ma na pewno inne. Myślę, że trzeba by z nim naprawdę długo porozmawiać, jak powinien grać na tej pozycji. Ja nie będę jednak wchodzić w kompetencje trenera Bartoszka, bo to on sam musi wiedzieć, czy ten zawodnik może drużynie realnie pomóc.

Pan kiedyś został przesunięty, ale w drugą stronę - z obrony na "kierownicę". Komu łatwiej się odnaleźć na nowej pozycji - obrońcy w ataku, czy napastnikowi w obronie? 

- Trudno powiedzieć (śmiech). Powiem szczerze, że nie miałem większego problemu z grą na dziesiątce, ale to może dlatego, że grając w Steaule Bukareszt bywałem przesuwany piętro wyżej, czyli na prawą, czy lewą pomoc. W ŁKS-ie grałem jako środkowy pomocnik, więc jakieś doświadczenie miałem. Ale na kierownicy to był mój debiut (śmiech). 

Dobremu piłkarzowi nie jest trudno odnaleźć się na nowej pozycji. Jeśli Papadopulos za takiego się uważa, to da sobie radę. Ja absolutnie nie miałem z tym problemu. Dwie kolejki później wylądowałem na stoperze, zagrałem tak w dwóch ostatnich kolejkach z GKS-em Bełchatów i Podbeskidziem Bielsko-Biała. To były nasze dwa finały. Graliśmy o utrzymanie, wypadło dwóch środkowych obrońców, trener Tarasiewicz wziął mnie na rozmowę i powiedział wprost, że muszę grać na środku obrony. Dla mnie to było coś nowego, bo wiele lat na tej pozycji nie grałem, ale musiałem się przestawić, przygotować mentalnie. Myślę, że dźwignęliśmy to całym zespołem, bo Korona Kielce wtedy się utrzymała. W Bełchatowie zremisowaliśmy, z Podbeskidziem u siebie wygraliśmy. Czasami problemy kadrowe decydują właśnie o takich ruchach trenerów, które mogą być niezrozumiałe dla kibiców. Przede wszystkim od piłkarza zależy, czy nastawi się pozytywnie i sprosta zadaniu, czy może wróci do szatni i będzie narzekał, co ten trener kombinuje. Podejście piłkarza jest niezwykle ważne.

A co z atakiem, gdzie tu szukać pozytywów? Bojan Cecarić i Uros Djuranović w tym sezonie nie zdobyli jeszcze bramki. Jacek Kiełb dźwignie ten ciężar?

- Jak dla mnie, to tylko on z tych piłkarzy jest w stanie zagwarantować bramki. To najlepszy strzelec Korony w historii. Jeśli tylko będzie dobrze przygotowany, jestem o niego spokojny. Powrót "Ryby" do Kielc był trochę nerwowy, brakowało czasu. To było widać na boisku, bo Jacek nie był fizycznie dobrze przygotowany. Jeśli piłkarz nie czuje się dobrze, to ta forma nigdy nie będzie zadowalająca. Teraz Jacek przepracował cały okres i uważam, że z powodzeniem może grać nie tylko na skrzydle, ale też na "dziewiątce". Pamiętam takie spotkania za trenera Ojrzyńskiego, gdzie Jacek grał właśnie w ataku i myślę, że spokojnie by się na tej pozycji odnalazł.

A pozostali zawodnicy... Oglądałem praktycznie wszystkie spotkania Korony w tym sezonie i uczciwie powiem, że jeśli chodzi o ofensywę nie wyglądało to zbyt obiecująco. Oczywiście nie możemy tym piłkarzom odmówić zaangażowania i woli walki, ale to jest Ekstraklasa - samym bieganiem ciężko zabłysnąć. A tak wyglądali dotychczas ci piłkarze.

Trener Bartoszek mówi o tym, że widzi w swojej drużynie nie jednego, a kilku liderów. Kto to może być?

- Trener zawsze musi tak mówić, bo musi swoich piłkarzy motywować. Gdyby powiedział inaczej, to by sam sobie strzelał w kolano. Co do piłkarzy, którzy mogą dźwignąć Koronę mentalnie, to na pewno będą to zawodnicy, którzy utożsamiają się z tym klubem, a więc Marcin Cebula, Jakub Żubrowski, wspomniany wcześniej Jacek Kiełb, młodzi zawodnicy, jak Dawid Lisowski, czy Mateusz Sowiński. To na pewno piłkarze, którzy zrobią wszystko, aby Korona utrzymała się w Ekstraklasie. Mam nadzieję, że takim motorem napędowym będzie też kapitan. Od Adnana Kovacevicia trzeba wymagać bardzo dużo i mam nadzieję, że on nie będzie myślał w tym momencie o transferze. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest łatwe dla niego, bo pewne decyzje już zapadły, ale obecnie jest w Koronie, której wiele zawdzięcza. Mam nadzieję, że zachowa się jak prawdziwy mężczyzna i będzie napędzał swoich kolegów. To solidny piłkarz, który swoją charyzmą i nastawieniem może spowodować pozytywny bodziec jeśli chodzi o pozostałych zawodników.

A co ze sprawami finansowymi? 

- Porozumienie w sprawie obniżenia wynagrodzeń pewnie prędzej, czy później zapadnie (rozmawialiśmy w środę - jeszcze przed oficjalnym komunikatem trenera Macieja Bartoszka o obniżce W TYM MIEJSCU - przyp. red.). W mojej ocenie teraz najważniejsze jest, aby piłkarze wyczyścili głowę, nie myśleli o finansach, nie prowadzili rozmów i wrócili do nich za jakiś czas. Agenci prowadzą rozmowy, ale piłkarz musi się teraz skoncentrować na walce. Przed nimi jedenaście bitew na boisku o przyszłość klubu. Aspekt finansowy jest oczywiście ważny dla piłkarzy, bo gra się też dla pieniędzy, ale ta otoczka jest tak duża, że na pierwszym planie powinno być grane. Wszystko pozostałe powinno zostać odsunięte na bok. Jasny sygnał do piłkarzy, żeby utrzymać Koronę w Ekstraklasie, powinien dać przede wszystkim prezes. Jeśli drużyna się utrzyma, to  jestem przekonany, że klub będzie w stanie spłacić wszystkie zaległości.

Jak pan patrzy na te negocjacje z perspektywy menedżera?

- Jeśli chodzi o Koronę, to na początku była propozycja obniżenia zarobków, ale potem te rozmowy stanęły w miejscu i już nie było żadnych konkretów. Klub na samym początku wyszedł z inicjatywą obniżki, ale nie doszedł do porozumienia z piłkarzami. Prezes czekał na rozwój sytuacji, jak to będzie wyglądało. Jeśli do tej pory nie zapadły żadne decyzje, to wydaje mi się, że to nie jest odpowiedni czas, żeby teraz wracać do tematu obniżek, bo może to negatywnie wpłynąć na zespół. Był czas, żeby to dopiąć wcześniej. Sytuacja Korony Kielce jeśli chodzi o piłkarzy nie jest łatwa, a wręcz przeciwnie - niespotykana w profesjonalnej piłce. 24 zawodnikom kończyły się kontrakty, teraz tych zawodników zostało jeszcze 20 (licząc razem z wypożyczonymi do innych klubów - przyp. red.). Powiem uczciwie - w piłce jestem ponad dwadzieścia lat i takiej sytuacji jeszcze nie widziałem. To kolejny problem klubu, że te umowy nie zostały wcześniej przedłużone. Pamiętajmy, że mecze będą trwały zdecydowanie dłużej, niż piłkarze mają kontrakty z klubem. Przed całym zarządem niełatwa praca, aby to wszystko dopiąć.

Co z Marcinem Cebulą? Jest pan jego menedżerem, jego kontrakt wygasa za miesiąc. Telefon dzwoni, są oferty?

- Tak, mamy dosyć konkretne oferty. Z Marcinem ustaliliśmy jednak, że ma się teraz skoncentrować na jedenastu ostatnich meczach. To chłopak, który utożsamia się z Koroną Kielce, przez wiele lat grał w tym klubie i choć były jakieś propozycje, to nigdy nie zdecydował się na odejście z klubu. To, że jest moim zawodnikiem to jedno, ale jesteśmy też po prostu kolegami. Rozmawiamy i wiem, jaki to jest człowiek. Najważniejsze jest teraz, aby skoncentrował się na jak najlepszej grze i pomocy Koronie w utrzymaniu. Takie jest stanowisko Marcina. Jednego jestem przekonany - Marcin będzie w Koronie przez cały lipiec - bez względu na to, jak długo potrwa ten sezon. To jest jego decyzja, a potem będziemy się zastanawiać co dalej. Nie dzwonię teraz do niego i nie informuję o wszystkich propozycjach, jakie się pojawiają, bo piłkarz musi się odciąć od tych spekulacji  mieć spokój wewnętrzny. Poprzez dobrą grę na pewno będzie wzrastała tez jego wartość na rynku. W ten sposób może bardzo pomóc zespołowi, ale też poprawić swoją osobistą sytuację.

Mecze będą odbywały się bez kibiców. Duże utrudnienie?

- Na pewno będzie to coś nowego. Jest taka, a nie inna sytuacja i ja już we wtorek na antenie powiedziałem, że musimy się cieszyć z tego, że liga w ogóle ruszyła. Wielkie brawa dla PZPN-u, dla władz Ekstraklasy, dla wszystkich klubów, że dążyły do tego, żeby grać. To, że nie będzie kibiców, oczywiście nie będzie łatwe. Piłka nożna jest dla kibiców, piłkarz ma ogromną przyjemność, kiedy słyszy doping i nawet kiedy jedzie na wyjazd, mobilizuje go doping kibiców przeciwnej. Teraz będzie trochę inaczej, ale musimy się w tym odnaleźć i nie zawracać tym głowy. Wszyscy mieli takie same warunki podczas przygotowań i tak samo będzie w trakcie meczów.

Ten pierwszy mecz żółto-czerwonych już w niedzielę, w Płocku z Wisłą. Jakie są pana przewidywania?

- To pierwsza bardzo, bardzo ważna bitwa. Zwycięstwo na pewno mocno podbudowałoby całą drużynę i spowodowało wzrost morali. Wygrane innych zespołów ze strefy bezpiecznej będą powodować, że ta strata punktowa będzie rosła. Piłkarze sprawdzają tabelę, zastanawiają się, kalkulują. Nie mam wątpliwości, że ten pierwszy mecz będzie niezwykle ważny dla całej Korony. Ważne, żeby trener Bartoszek nastawił cały zespół pozytywnie. To pierwsza bitwa, ale nie ostatnia. Piłkarzy czasami złe nastawienie blokuje. Teraz muszą zmierzyć się z presją. W polskiej Ekstraklasie z każdym rywalem można wygrać i Wisła Płock na pewno będzie w zasięgu Korony.

Kto się zatem utrzyma?

(Śmiech). Ja oczywiście trzymam kciuki za Łódzki Klub Sportowy i Koronę Kielce. To dwa zespoły, w których grałem i którym bardzo wiele zawdzięczam. Trudno powiedzieć, czy to się uda, czy nie. Jestem człowiekiem, który wierzy do samego końca. Dopóki jest nadzieja, to trzeba wierzyć. Mam nadzieję, że podobnie jest w głowach piłkarzy i trenerów tych drużyn.

Rozmawiał: Mateusz Kaleta

fot: Grzegorz Ksel, Paula Duda

PARTNEREM RELACJI JEST PROKODER STUDIO

Wasze komentarze

JA2020-05-29 08:58:37
wiadomo że ma gdzieś Koronę mieszka w Łodzi to komu kibicuje? W Łodzi nie jest taka personą jak u nas i się lansuje
Golo2020-05-29 10:21:09
zawsze na propsie!
R2020-05-29 11:52:31
Gdyby Golanski za granice odchodzil z bardziej medialnego klubu, to zrobil duzo wieksza kariere. Nawet w Polsce te pseudo-selekcjonerzy nie powolywali go, nawet gdy byl duzo lepszy od innych. W PZPR zwanym PZPN licza sie tylko i wylacznie uklady. Selekcjonerami zostaja goscie bez jakichkolwiek sukcesow jak Brzeczek, ale zna kogo trzeba.
realista2020-05-29 16:50:26
Najpierw trzeba prezesa mieć!
Ktoś wie2020-05-29 16:52:34
może co z niemieckimi grabarzami Korony?
@Ktoś wie2020-05-29 17:01:22
Po niemieckich grabarzach została tylko ich prawie niemiecka łopata ,czyli Pan Prezes
2020-05-29 21:24:24
A Forebs pyk i kolejna brameczka dla Rakowa, a u nas nie ma kto w światło bramki kopnac
ia2020-05-29 22:01:33
Prezesa to trzeba mieć a my mamy grabarza i niestety los wydaje się przesądzony. To co wyprawiał Zając w tym sezonie przechodzi ludzkie pojęcie. Cała seria błędów - hurtowe sprowadzanie miernych grajków nazywane ofensywą transferową , zabójczy dla klubu kontrakt z Letierim, trzymanie szkodnika za długo , zatrudnienie słabego Smyły , wypożyczenie Forbesa - dziś 7 bramka a wszyscy sprowadzeni pseudonapastnicy łącznie 3 i tak dalej . Mieliśmy wielkiego pecha ,że taki fachowiec przyszedł do Kielc.
Gdzie jesteś Jarząbku?2020-05-30 11:08:53
A ja czekam na wypowiedzi tego "jarząbka" ,co pisał o Niemcach jak o zbawcach klubu, dla prezesa śpiewał piosenki w stylu "łubu dubu ,łubu dubu niech nam żyje prezes klubu" ,a w Lettierim widział trenera reprezentacji! :-)
bongoro2020-05-30 19:52:03
mozecie pisac co chcecie i jak chcecie powtorze zwiazek z niemcami byl i jest wielkim niewypalem. Mowilem o tym od poczatku jeszcze zaden niemiec nie dal nikomu za darmo niczego i tak jest w naszym przypadku. Teraz zostalo nam pogonic Zajaca bo jest to szkodnik do kwadratu. Ja osobiscie widze na stanowisku prezesa wlasnie P Golanskiego czlowiek z doswiadczeniem ktory potrafi poskladac to w calosc i uzupelni sklad o ludzi ktorzy beda miec Korone w sercu. Al to juz nie moja rola o tym ze w 2020 bedziemi witac sie z I liga pisalem rok temu i dzis przykro ale tak sie stanie chociaz mowie to z wielkim zalem.
Ujo2020-05-31 08:57:38
Prezes czy PREZES porazka derby wnet w ostrowcu

Ostatnie wiadomości

Na środę 13 lipca zaplanowano prezentację drużyny Korony Kielce na sezon 22/23. Wydarzenie poprzedzi rodzinny piknik.
Motor Lublin sięga po drugiego piłkarza, który w poprzednim sezonie grał w Koronie Kielce. Nowym piłkarzem klubu został Marcel Gąsior, który spędził przy Ściegiennego minione dwa lata.
Mikołaj Kwietniewski został nowym zawodnikiem Ruchu Chorzów. Wychowanek Korony Kielce pozostaje więc na drugim poziomie rozgrywkowym, gdzie ostatnio bronił barw Skry Częstochowa.
Szkoła sportów walki Klincz zaprasza dzieci w wieku od 4, do 13 lat na darmowe treningi przez cały okres wakacji. Warto nadmienić, że jest to kolejna już taka akcja organizowana przez szkołę.
W zabieganych czasach większość z nas nie ma czasu zastanowić się nad tym jak zadbać o własne zdrowie. Siedzący tryb pracy, często przed ekranem monitorów, w stresie i ze znikomym ruchem, delikatnie mówiąc – nie wpływają dobrze na nasze samopoczucie i ciało.
Korona Kielce zyska kolejne wsparcie przed startem sezonu PKO Ekstraklasy. Jak przed kilkoma dniami zapowiadał prezes klubu Łukasz Jabłoński, żółto-czerwoni podpisali umowę z nowym sponsorem.
Korona Kielce jest w trakcie obozu przygotowawczego do sezonu 22/23 w PKO Ekstraklasie. Żółto-czerwoni od 3 lipca pracują w mazowieckiej Warce.
W nowym sezonie na boiskach eWinner II ligi zobaczymy Przemysława Szarka. Ostatnim klubem 26-letniego obrońcy była Korona Kielce. Jesienią zagrał w jej barwach 6 meczów, a wiosną pozostawał bez klubu.
Rezerwy Korony Kielce wywalczyły awans do III ligi, a w nowym sezonie w wyższej lidze drużynę poprowadzi nowy sztab szkoleniowy.
Daniel Mazur, którego kibice znają za sprawą realizacji materiałów wideo przedstawiających codzienność Korony Kielce, opuszcza szeregi żółto-czerwonych.
Opadły już wszelkie emocje związane z sezonem 2021/2022. Teraz można na spokojnie podsumować poczynania Korony Kielce w zakończonych rozgrywkach i zobaczyć jak wyglądał marsz kielczan po awans do Ekstraklasy.
Czy to koniec sagi transferowej z udziałem wychowanka Korony Kielce, a obecnie zawodnika Radomiaka, Karola Angielskiego? Jak podaje Tomasz Włodarczyk, napastnik ma przenieść się do Turcji.
Jak podkreślają przedstawiciele Polskiego Związku Bilardowego, to jedyne takie miejsce w całej Europie. Dziś odbyło się uroczyste otwarcie Międzynarodowego Centrum Szkoleniowego Polskiego Związku Bilardowego ERG Bieruń, które znajduje się w Kielcach.
Reprezentacja Polski na mistrzostwach świata, które odbędą się na początku 2023 roku w naszym kraju oraz w Szwecji, zagra z Francją, Słowenią oraz Arabią Saudyjską. – Ważne, żeby się dobrze przygotować i schodząc z boiska wiedzieć, że dało się z siebie 100 procent – komentuje Sławomir Szmal, który jest wiceprezesem Związku Piłki Ręcznej w Polsce.
Znamy kolejną dokładną datę spotkania PKO Ekstraklasy na Suzuki Arenie. Chodzi o mecz 3. kolejki pomiędzy Koroną Kielce a Śląskiem Wrocław.
Biało-czerwoni poznali rywali w fazie wstępnej mistrzostw świata w piłce ręcznej, które na początku 2023 roku odbędą się w Polsce i Szwecji.
Od 3 do 9 lipca piłkarze Korony Kielce będą przygotowywać się na zgrupowaniu w Warce. W autokar na Mazowsze wsiadło 30 piłkarzy.
Orlęta Kielce rozpoczęły, nomen omen, ofensywę transferową ściągając dwóch zawodników do przedniej formacji.
Już nie tylko Korona Kielce będzie występować w koszulkach 4F. Stroje kieleckiej marki założą w nowym sezonie także piłkarze Piasta Gliwice i Rakowa Częstochowa. Każdy z klubów dostanie dedykowane koszulki, zaprojektowane i produkowane w całości w Polsce. Przypomijmy - w koszulkach tej firmy na niższym poziomie (w III lidze) występuje także Zawisza Bydgoszcz.
Nie jeden, ale nawet dwóch nowych graczy może zasilić tego okienka powracającą do ekstraklasy Koronę Kielce. Żółto-czerwoni chcą skompletować kadrę, która da im spokojny byt w najwyżej w polsce klasie rozgrywkowej. O jednym nazwisku - Danielu Szelągowskim - mówi się już od pewnego czasu. Drugi ma być niespodzianką. - Temat w toku - mówi prezes klubu Łukasz Jabłoński.
Kielecki bramkarz niejednokrotnie dał się rywalom we znaki. Andreas Wolff ma za sobą sezon pełen świetnych meczów i spektakularnych interwencji. Dwie z nich trafiły do grona najlepszych obron sezonu Ligi Mistrzów.
Zwycięstwo, remis i dwie porażki to dotychczasowy bilans sparingowy w wykonaniu Korony Kielce. W sobotę żółto-czerwoni ulegli 0:2 Stali Mielec, a mecz odbył się bez obecności kibiców i mediów.
Wciąż wracamy do zakończonej niedawno EHF Ligi Mistrzów. To za sprawą między innymi kolejnych wyróżnień kieleckich zawodników. Trafienie Igora Karacicia trafiło do grona najładniejszych minionego sezonu!
Za nami losowanie fazy grupowej Ligi Mistrzów, gdzie Łomża Industria Kielce trafiła do grupy B z takimi zespołami, jak Barcelona, THW Kiel, czy Pick Szeged. Drugi polski zespół, Orlen Wisła Płock, w grupie A zmierzy się między innymi z PSG. – Musimy twardo stąpać po ziemi, pracować jeszcze ciężej – komentuje szkoleniowiec płocczan.
Korona Kielce ma za sobą kolejny mecz kontrolny. Tym razem żółto-czerwoni przegrali z ekstraklasową Stalą Mielec 0:2. – Dostaliśmy lekcję poglądową z ekstraklasową drużyną, która gra w innym ustawieniu – komentuje Leszek Ojrzyński, szkoleniowiec kieleckiego klubu.
Kieleckie Stowarzyszenie Dziecięcej Akademii Piłkarskiej dołączyło do grona partnerów Akademii Korona. To ósmy klub, który dołączył do struktur szkolenia Korony Kielce.
Szczypiorniści grający w Lidze Mistrzów już wiedzą, z kim zmierzą się w fazie grupowej. Łomża Industria Kielce trafiła między innymi na Barcelonę, co było zgodne z nadziejami zarówno kieleckich kibiców, jak i prezesa Bertusa Servaasa. Jak losowanie ocenia drugi trener, Krzysztof Lijewski?
Nie ma już wątpliwości, że wkrótce do Korony Kielce dołączy nowy sponsor. Jeszcze kilka dni temu prezes Łukasz Jabłoński deklarował, że podpisanie umowy jest bardzo blisko. Dziś okazuje się, że sprawa jest przesądzona.
Korona Kielce doznała drugiej porażki podczas letnich przygotowań. W rozgrywanym w Mielcu sparingu z ekstraklasową Stalą żółto-czerwoni przegrali 0:2, a wynik spotkania został ustalony już w pierwszej połowie. Spotkanie było zamknięte dla publiczności i dziennikarzy, ale Korona podzieliła się podstawowymi informacjami na swojej stronie internetowej.
Przed ekipą Łomży Industria Kielce kolejny sezon Ligi Mistrzów, w którym celem minimum podopiecznych Tałanta Dujszebajewa będzie dostanie się do Final4. Jednak zanim to nastąpi, kielczanie rozegrają czternaście spotkań fazy grupowej. Poznaliśmy grupowych rywali mistrzów Polski.

Projekt i wykonanie: CK Media Group