REKLAMA

WIDEO: Jagiellonię od gola dzieliły milimetry. Koronie pomógł VAR

17-02-2020 15:20,
Mateusz Kaleta

Od pierwszych minut niedzielnego meczu Jagiellonii z Koroną na boisku istnieli tylko gospodarze. Białostoczanie stworzyli sobie mnóstwo okazji do zdobycia gola i zanim kielczanie się obudzili, mogli prowadzić już z 3:0. Byli jednak nieskuteczni, a kiedy już udało im się trafić do siatki, z pomocą Koronie przyszedł system VAR. Spalony był jednak minimalny i bardzo trudny do wychwycenia gołym okiem.

Prowadzący to spotkanie sędzia Daniel Stefański początkowo uznał gola. Podpowiedź przyszła jednak na ucho, gdzie przez słuchawkę dostał sygnał z wozu VAR, dowodzonego w tym spotkaniu przez Szymona Marciniaka. Analiza spornej sytuacji chwilę trwała i ku niezadowoleniu gospodarzy, arbiter zdecydował się anulować bramkę dla Jagiellonii.

REKLAMA

Korona miała sporo szczęścia, ale o całej sytuacji decydowały milimetry. Wszystko działo się w 10. minucie meczu. Piłkę do siatki skierował głową nowy napastnik białostoczan, Jakov Puljić. Wideo z tej akcji możecie zobaczyć poniżej.

 

 

REKLAMA

Wasze komentarze

gnom2020-02-17 18:12:00
Spalony minimalny ale był. Natomiast jak to się stało, że w momencie dośrodkowania w polu karnym jest 8 zawodników Korony i 5 Jagi, a w momencie strzału w polu bramkowym 4 zawodników Jagi i tylko 3 Korony (nie licząc bramkarza)? Pozostałych 5 się przygląda? No i Marquez znowu w roli głównej, tym razem nie trafia w piłkę w kluczowym momencie.
Mogreen2020-02-18 07:22:42
Pozostali zrobili spalonego ???? Mnie osobiście dziwi natomiast brak czerwieni dla Arsenića za uderzenie w twarz Cecarica Sytuacja zupełnie przemilczana Gdyby było odwrotnie na 100% była by czerwona kartka dla koroniarza
Bafana2020-02-18 09:11:50
Spalony był ewidentny. Po to jest VAR aby było sprawiedliwie. A Arsenic to powinien w dwóch przypadkach dostać czerwoną kartkę!
@Mogreen @Bafana2020-02-18 09:58:38
Dokładnie.
Trzeba mieć instynkt kata2020-02-18 13:42:41
Ale dlaczego Pućka nie wepchnął piłki w ostatniej minucie.
Idzie Cebul kiwka na zamach wiadomo że będzie wrzucał od końcowej i mimo że jest dwóch Jagiellończyków to Pućka musi przewidywać i zakładać wariant optymistyczny że się utną i iść do piły, a on jakby nie wierzył że piłka może do niego dojść i wbiegł w bramkę bez kontaktu, a piła przetacza się wzdłuż bramki.
Szczęściu trzeba pomóc.
gnom2020-02-18 18:16:49
@Moorgen spalony to był w momencie podania, więc co ma do tego brak zawodników w polu bramkowym w momencie strzału?! Do tego strzału w ogóle nie powinno dojść, gdyby w polu bramkowym ktoś tę piłkę wcześniej wybił. Ale kto miał to zrobić skoro zawodnicy Jagi mieli tam przewagę? tylko fartem się tak skończyło.
ck2020-02-18 20:59:27
korona miala zaplanowanego tego milimetrowego spalonego nastepnym razem moze sie nie udac

Dodaj komentarz

Copyright © 2020 CKsport.pl Redakcja Reklama

Projekt i wykonanie: CK Media Group