Korona stała się dziś drużyną najemników. Nie wiem, czy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji

27-09-2019 08:00,
Mateusz Kaleta

Tak słabej Korony Kielce nie było już dawno. Porażka w Pucharze Polski była już dziewiątą w tym sezonie, a gorsza passa bez zwycięstwa zdarzyła się kieleckiemu klubowi tylko dwa razy w historii. Ale ten problem nie dotyczy wyłącznie obecnego sezonu. Wszystko trwa już od wiosny 2019. I choć w sercach wciąż tli się nadal iskierka nadziei, że wszystko wkrótce wróci na właściwe tory, przełamania jak nie było, tak nie ma.

Brak punktów to nie jedyny kłopot kieleckiego zespołu. Dochodzi do niego też słaba postawa na boisku, ale ten problem jest wielopłaszczyznowy. Kołem ratunkowym ma być nowy trener, Mirosław Smyła, pod wodzą którego dwa pierwsze mecze kielczan zakończyły się porażkami.

REKLAMA

Na razie opiekun żółto-czerwonych tryska wielkim optymizmem i próbuje zarażać nim wszystkich wkoło. Pochopnych wniosków nikt nie zamierza jednak wyciągać, bo nie o to tutaj chodzi. Nowy trener i jego projekt w Koronie potrzebują czasu. Problem w tym, że jego nie ma. A kolejna weryfikacja przychodzi bardzo szybko - już dzisiaj, w piątek, kielecka drużyna zagra przed własną publicznością ze Śląskiem Wrocław. Śląskiem, który jest rozpędzony i w tym sezonie nie przegrał jeszcze ani razu.

O sytuacji kieleckiego klubu i jego problemach porozmawialiśmy z tym, który żółto-czerwone barwy zawsze ma w swoim sercu. Komu, jak komu, ale dla Pawła Golańskiego dobro Korony zawsze było na pierwszym miejscu. Zapraszamy.

Jedno zwycięstwo w dziesięciu spotkaniach. I to dobre dwa miesiące temu. Co się dzieje z kielecką Koroną?

- Żeby na to odpowiedzieć, trzeba zacząć od samego początku. Pomimo tego pierwszego zwycięstwa z Rakowem Częstochowa, to nie jest udany sezon dla Korony. Gra, postawa na boisku nie jest dobra, ale wszystko miało swój początek wcześniej. Nie zostało to może tak nazwane przez piłkarzy i może to jest duże słowo, ale dało się odczuć, że jest jakiś konflikt pomiędzy trenerem Lettierim, a zawodnikami. Ten brak porozumienia powodował, że klub nie funkcjonował tak, jak powinien. 

Jeśli chodzi o postawę na boisku, to jest ewidentnie problem z przygotowaniem fizycznym. To widać gołym okiem. Do tego dochodzi problem mentalny, ale tak to jest w sporcie, nie tylko w piłce nożnej, że w momencie, kiedy nie idzie, głowa pracuje troszkę inaczej. Jest większy stres, pojawiają się niewymuszone błędy.  Z każdej sytuacji jest jednak wyjście, a najlepszym na wyjście z tego kryzysu jest zwycięstwo i zbudowanie wszystkie po prostu od początku. 

Trener Smyła ma niełatwe zadanie, bo piłkarze, których ma w klubie chyba nie do końca czują to, gdzie są i utożsamiają się z tym klubem. Jak co roku - w Koronie jest mnóstwo nowych zawodników, którzy potrzebują czasu, żeby się zaaklimatyzować, ale traktują to jako przystanek w swojej karierze. To na pewno nie pomaga w tworzeniu kolektywu.

Przed sezonem Korona pierwszy raz nie była wymieniana w gronie kandydatów do spadku. Nowi zawodnicy przyszli już na samym początku przygotowań, wydawało się, że jest mnóstwo czasu do zgrania i wypracowania porozumienia. Gdzie więc tu logika?

-  Trener Lettieri miał czas, żeby tych piłkarzy poukładać, przygotować ich fizycznie i mentalnie do polskiej ekstraklasy. Co by nie mówić - nasza liga jest bardzo specyficzna i tu każdy może z każdym wygrać, faworyt na papierze nie zawsze pokazuje to potem na boisku. Wielu z tych zawodników  może i faktycznie była w przeszłości w ciekawych zespołach, ale nie odgrywała w nich kluczowych ról. Musimy sobie zdawać sprawę z tego, że bycie w drużynie pół roku i potem powrót z podkulonym ogonem do Polski, dzieją się tak naprawdę z dwóch przyczyn: albo ci ludzie nie mają lepszych opcji, albo trafiają tutaj, żeby pokazać się z lepszej strony na tle przeciętnej ligi i wypromować do lepszej.

Na tę chwilę nikt z tych piłkarzy, którzy przyszli do Korony, nie daje sygnału, że to są wybitni zawodnicy. Ja bym powiedział wręcz przeciwnie - te transfery nie są trafione. Nie ja jednak za to odpowiadam i nie mnie z tego rozliczają. Myślę, że cała odpowiedzialność za to leży na barkach trenera Lettieriego, a prezes się jedynie pod tym podpisał. Z tym, że tutaj chodziło jedynie o sam podpis, a nie o jego autorski pomysł na budowę tej drużyny. Nie sądzę, że w klubie ekstraklasowym za transfery odpowiada prezes. Od tego powinni być inni ludzie. Moim zdaniem w tym aspekcie jest mnóstwo do poprawy.

Gdzie więc szukać pozytywów? 

- Jest nowy trener, "nowa miotła", co pewnie daje więcej chęci w samych piłkarzach. Na pewno nie jest łatwo wszystko odmienić, więc nie spodziewajmy się, że Korona będzie grała piękny, widowiskowy , futbol i będzie prowadziła grę. Na to też potrzeba troszeczkę czasu. Korona go nie ma, więc muszą zadecydować względy psychologiczne. Troszkę się jednak tego obawiam. W sztabie jest Kamil Kuzera - a więc człowiek, który jako zawodnik słynął z dużego charakteru - ale zastanawiam się, czy on jest w stanie dotrzeć do tych obcokrajowców. Nie wiem, czy oni zdają sobie sprawę z powagi sytuacji. Przed całym sztabem ciężka praca, aby ich zjednoczyć i powiedzieć: OK, wielu z was może stąd wyjechać, ale część zostanie na lodzie. Taka informacja może być bodźcem, że jak nie ma z czego, to organizm zawsze da z tej przysłowiowej wątroby.

Czy dziś w szatni Korony jest ktokolwiek, kto mógłby z tej wątroby dać? Mam wrażenie, że tej drużynie brakuje charakteru, tego koroniarskiego DNA, które zaszczepiało w zespole wielu piłkarzy, grających w Kielcach w ostatnich latach.

- Zawsze będziemy odnosić się do tej słynnej "bandy świrów", a więc do okresu, kiedy Korona nie miała w swoich szeregach wybitnych piłkarzy, ale miała charakternych chłopaków, którzy z każdego kryzysu potrafili wyjść razem, zjednoczyć się - iść razem na piwo, do restauracji, a jak była potrzeba, to posiedzieć trzy godziny więcej w szatni i powiedzieć sobie w twarz mocniejsze słowa. Jesteśmy mężczyznami, a to jest sport nie dla miękkich chłopców, ale dla mężczyzn. Czasami trzeba walnąć pięścią w stół i powiedzieć parę mocnych słów, które mają potem pozytywny oddźwięk i oczyszczają atmosferę. 

Dzisiaj tego brakuje. Dla przykładu - Jacek Kiełb to Koroniarz z krwi i kości, który tutaj czuł się najlepiej w świecie. On zdaje sobie sprawę, że gdyby dostał dzisiaj telefon, to od razu by się zastanowił, czy by nie wrócić do Kielc. Takim samym Koroniarzem jest Piotrek Malarczyk. Inni zawodnicy, którzy przychodzili do Korony - Mateusz Możdżeń, Bartosz Rymaniak - oni wszyscy potrafili odnaleźć się w tym zespole i bardzo dobrze się o nim wypowiadali.

Dziś ich już w klubie nie ma. Nie ma też trenera Lettieriego, który poniekąd do tego odejścia doprowadził. Wykonawców dobierał sobie sam.

Kiedy nastąpiła zmiana rządów, trener Lettieri dostał wolną rękę w działaniu. Nieważne, kto był właścicielem, nieważne, kto był prezesem, ja osobiście odczuwałem, że on był decyzyjny w każdym aspekcie. Z tego wynikła trochę patowa sytuacja - wszyscy wkoło mówili o tym, że coś się wypaliło, że należy odciąć pewne schematy, zmienić trenera, ale nikt nie reagował. Moim zdaniem trwało to trochę za długo. 

Teraz jest ciężki moment, ale trzeba zrobić wszystko, żeby uświadomić tym piłkarzom, że grają o swoją przyszłość. To, że grają o przyszłość klubu Korona Kielce, to wszyscy zdajemy sobie sprawę. Pytanie, czy oni także. Gdyby spadek faktycznie nastąpił, to byłaby to bardzo trudna sytuacja. W takim momencie rola jest po stronie sztabu szkoleniowego, który musi tych piłkarzy uświadamiać. Po spadku z ekstraklasy wielu z nich może mieć później problem ze znalezieniem pracodawcy. Degradacja po tak słabej grze powoduje, że tych chętnych na zatrudnienie jest zdecydowanie mniej.

Bardzo ważna dla Korony będzie zimowa przerwa. Aby jednak do niej przystąpić w lepszych nastrojach lub z zachowanymi szansami na lepszy wynik, trzeba łapać punkty. Widzimy, jak się układa tabela - punktują wszystkie zespoły, które są nad Koroną. Wisła Płock i Arka Gdynia zaczęły słabo, ale teraz zaczęły zbierać punkty i mają ich zdecydowanie więcej. Odstają Korona i ŁKS.

Nowy trener Mirosław Smyła to fachowiec, który może wyprowadzić drużynę z tego kryzysu? Jego przyjście do Korony było jednak owiane pewną tajemnicą i nie był to wybór taki oczywisty.

- Na pewno jest jeszcze za wcześnie, żeby rozliczać trenera. Najwcześniej można pokusić się o to na półmetku, w zimie, ale też nie jakoś przesadnie. Do końca roku zostały nieco ponad dwa miesiące, więc to nie jest nie wiadomo jak dużo czasu, żeby tych piłkarzy przygotować. Jego rolą jest teraz, żeby starać się dotrzeć do nich poprzez treningi. Korona musi zacząć punktować.

A co do samej zmiany? Tych kandydatów nie było zbyt wielu. Przewijało się nazwisko Bogdana Zająca, ktoś powiedział o trenerze Smudzie i Wojciechu Stawowym, który z piłką seniorską nie miał do czynienia od ponad czterech lat. Ja te kandydatury traktowałem to bardziej w roli "kaczki dziennikarskiej", niż faktycznej sytuacji, która może nastąpić. Nie ma co jednak ukrywać - grono poszukiwań nowego szkoleniowca było zawężone.

Trener Smyła wierzy w swój zespół. Śledzę jego wypowiedzi i może faktycznie jego porównania są wręcz zabawne, ale takie ma podejście. To też jest ważne, żeby ten optymizm przekazać piłkarzom. Najłatwiej jest teraz wziąć łopatkę i się zakopać, mówiąc po piłkarsku - wypisać się z grania. Drużynę poznaje się w tych trudnych momentach. Kiedy zespołowi szło, to każdy chciał iść do wywiadów, do kibiców, być na najwyższym miejscu i spijać śmietankę. Teraz przyszedł czas, kiedy trzeba się bardzo mocno zjednoczyć i pokazać, że jest się zespołem i ma się charakter. Optymizm trenera Smyły może mieć spore znaczenie. Oczywiście, samym pozytywnym nastawieniem się punktów nie zrobi. Tych czynników, aby to wszystko zaczęło funkcjonować jak dobra maszyna, jest bardzo dużo,

Być może jego atutem będzie to, czego brakowało trenerowi Lettieriemu - a więc odważniejsze postawienie na młodych zawodników i wychowanków. Kilku z nich dało już pozytywny sygnał, że zasługują na szansę w pierwszej drużynie.

- Trener Lettieri w ogóle nie miał w planach wprowadzania do drużyny młodych chłopaków. Ten potencjał ludzki był i jest cały czas. Byłem na wielu meczach CLJ, czy drugiego zespołu Korony i uważam, że w Koronie jest wielu chłopaków, którzy zasługują, aby z tym zespołem trenować. Mało tego - w klubie nie było osoby, która by przekazywała informacje, który z tych piłkarzy się nadaje, który zasługuje, aby wejść w cykl treningowy, żeby trener mógł wyrazić swoją opinię na jego temat. Odnosiłem wrażenie, że im więcej było nacisków z zewnątrz - czy to kibiców, czy ekspertów, czy ludzi związanych kiedyś z Koroną - i domagania się wręcz, aby klub zaczął stawiać na młodych piłkarzy, trener Lettieri robił to z premedytacją i w duchu sobie myślał, że "to ja jestem trenerem i wam pokażę". Szkoda, że nikt w klubie na to nie reagował. 

Patrząc na inne zespoły - w Legii dwa lata temu został postawiony jasny sygnał i duży kredyt zaufania dla Sebastiana Szymańskiego, który zaczął grać bardzo dobrze i trafił do Dynama Moskwa za duże pieniądze. Jeśli w Lechu Poznań stawia się na Gumnego, Jóźwiaka, to dlaczego w Koronie nie można stawiać na młodych piłkarzy? Dla mnie to jest niezrozumiałe. Nie mówiłbym o tym, gdyby Korona Kielce nie miała dobrych juniorów. A przecież drużyna z CLJ zdobyła mistrzostwo Polski i ograła zespoły, które mają szkolenie i zaplecze treningowe na bardzo wysokim poziomie. Pytanie - dlaczego żaden z tych piłkarzy nie dostał minut od początku sezonu? Zasłanianie się tym, że nie są gotowi? Można było to sprawdzić tylko tym, aby wyszli na boisko i faktycznie się pokazali. 

Teraz dają pozytywne sygnały w III lidze.

I ktoś może powiedzieć, że to tylko III liga, ale to wciąż poziom seniorski, na którym często grają piłkarze, którzy albo pokończyli swoje kariery na wysokim poziomie i grają, bo kochają piłkę, albo tacy, którym nie wyszło i chcą jeszcze udowodnić, że potrafią to robić. Ci młodzi chłopcy z Korony pokazują, że potrafią dobrze grać. Są liderem. To też jest odpowiedź na to, że trener Lettieri był nastawiony na "nie" i nie chciał dawać im szansy. 

Ktoś może powiedzieć, że teraz też nie jest dobry moment na eksperymenty i stawianie na młodych. Jest takie powiedzenie: Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. W tym przypadku może postawienie na jednego, młodego chłopaka będzie sygnałem dla pozostałych: "Patrzcie, w końcu mamy trenera, który stawia na wychowanków. Trzeba jeszcze mocniej zacisnąć zęby i walczyć". Do tego trzeba podejść z chłodną głową. Nie dajmy się też zwariować i nie myślmy, że trener Smyła wstawi do pierwszego składu siedmiu juniorów. Nie tędy droga, bo wszystko trzeba wyważyć i zrobić z głową.

Być może odpowiedź na to dadzą nam kolejne mecze. A jak będzie w tym najbliższym? Przełamanie nadejdzie w piątek ze Śląskiem?

Najwyższy na to czas. Sezon jest długi, ale z ligi spadają trzy drużyny. Jeśli Korona nie będzie teraz punktowała, to na wiosnę sytuacja może być bardzo ciężka. Mecz u siebie jest do tego dobrym bodźcem. Za moich czasów zawsze traktowałem te mecze przed kielecką publicznością z dozą większej motywacji. Ludzie przychodzili nas dopingować, trzeba było robić wszystko, żeby zagrać na dużym zaangażowaniu. Dobrze, że Korona gra przed swoimi kibicami. Mogą się teraz przygotować i wyjść na mecz na jeszcze większej motywacji.

Ostatnio na meczu Pucharu Polski było nieco ponad 1900 fanów. Jestem pewien, że za pana czasów taka sytuacja nigdy by się nie zdarzyła.

- Na pewno wielu kibiców było już podirytowanych tą całą sytuacją i otoczką. Fani domagali się odejścia trenera Lettieriego, a to wszystko było przedłużane. Bardzo bym chciał, żeby stadion w piątkowy wieczór zapełnił się chociaż w połowie, ale optymistą takim aż nie jestem. Wszyscy wiemy, jaka jest sytuacja w Koronie. Pewnym problemem jeśli chodzi o frekwencję jest też to, że to nie jest ta dawna, dobra Korona. Ten zespół stał się dziś po części drużyną najemników, którzy przyjeżdżają do klubu tylko po to, albo się wypromować, albo dograć jeszcze jeden sezon na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Przed Koroną dużo pracy, również tej organizacyjnej, aby w okienku zimowym odzyskać zaufanie swoich kibiców. Wszystko jest do zrobienia z głową. Ten klub nadal może funkcjonować. Spędziłem tam siedem lat i wiem, że ten potencjał w Kielcach jest. Trzeba jednak wrócić do korzeni.

Rozmawiał: Mateusz Kaleta

fot: Paula Duda, Grzegorz Ksel, Mateusz Kaleta

Prokoder Studio
Reklamy Kielce: Kasetony reklamowe, szyldy,
oklejanie witryn, samochodów i autobusów, drukarnia
wielkoformatowa,
gadżety reklamowe, strony internetowe, projekty graficzne, gadżety
reklamowe

Wasze komentarze

@Golański2019-09-27 06:37:04
Jesteś nikim zakłamany piłkarzyku!!!!! Nie masz nic w Koronie do powiedzenia i nigdy nie będziesz miał!!!!!! Pan Prezes Zając to dla ciebie Pan, nie bedziesz nam tu dyktowal warunkow typie z ŁKS. Zawsze byłeś pazerny i łasy na pieniadze.
Wojtek2019-09-27 08:21:58
Makaron zniszczył Koronę.
Ryś2019-09-27 08:35:03
Koń jaki jest każdy widzi!
Twierdząc,że wywiad pełen banałów i komunałów pewnie bym przesadził ale dla chodzących na mecze postawa piłkarzy na boisku jest doskonale widoczna ( TV tego nie oddaje goniąc tylko za piłką!).
Jakość i serce jaką mieli piłkarze którzy powoli odchodzili z Korony została zastąpiona ilością .... darmowych grajków! Inną sprawą jest przygotowanie w okresie letnim, a raczej jego brak! Kilkuminutowy zryw na koniec wtorkowego meczu to raczej wyjątek potwierdzający regułę. Błędów narobiono bardzo dużo i nowy trener nie odmieni tego w miesiąc czy dwa. Byle zdążył przed majem!
A co do frekwencji... piłka nożna jest TOWAREM! I tak jak nadpsutych jabłek nikt na straganie nie kupi, tak nikt na "padakę" chodził nie będzie! Tym bardziej,że i aura staje się coraz mniej atrakcyjna.
Klub płacze,że mu się nie zwracają koszty? A CO MNIE TO OBCHODZI! To zarząd odpowiada za dostarczenie klientowi towaru o choć przyzwoitej jakości.
Chodzę na mecze bo lubię ale coraz częściej zastanawiam się czy kupić zimą kolejny karnet, nie lubię płacić komuś kto ma mnie w d.....
Zygi2019-09-27 09:11:24
Tylko spuścićie Korone do 1 ligi A cały zarząd będzie miał zakaz wstępu do Kielc.Obiecuje.Czekamy na przełamanie dzisiaj oby wkoncu wygrali to może uwierzą chłopcy w Siebie.
Adam2019-09-27 09:58:58
Może być tak że główna drużyna będzie grała w pierwszej lidze, natomiast rezerwy w drugiej lidze?
@Adam2019-09-27 10:31:08
Jeżeli pierwsza drużyna gra w Ekstraklasie - rezerwy maksymalnie mogą grać w 2 lidze (trzeci poziom rozgrywkowy w Polsce). Nie jestem pewny ak jest w przypadku gdy pierwsza drużyna spada z Ekstraklasy do 1 ligi a w tym samym sezonie rezerwy awansują z 3 ligi do 2 ligi. Czy musi być zachowany przedział dwóch lig na każdym poziomie rozgrywkowym?. Poproszę o wypowiedź kogoś kompetentnego. Idąc powyższym tropem wynikało by, że jeżeli pierwsza drużyna gra w 1 lidze to rezerwy mogą maksymalnie grać w 3 lidze.
Do gościa \"@Golański\"2019-09-27 10:51:47
Przypomnij sobie Głowno kapusciana jak grał Golański. Wolisz tych partaczy co teraz grają? Golański przy nich to pan piłkarz.
Beznick2019-09-27 10:53:55
@Ryś. Popieram w całej rozciaglosci
Do @Golański2019-09-27 11:06:31
Krzysiek. Dla ciebie to jest PAN Paweł Golański. Ty jesteś w tym klubie nikim i nikim pozostaniesz. Wszyscy zapamiętają cię jako tego, kto ten klub zniszczył. Tyle w temacie. I zajmij się ogarnianiem tego bajzlu, a nie komentowaniem w internecie.
kielec2019-09-27 11:58:59
Korona to klub, który pewnego poziomu nie przeskoczy i o tym wiemy. Oczywiście przy mizerii polskiej piłki klubowej możliwe są sezony w czołówce. Dlatego ten klub powinien utożsamiać się z jeszcze funkcjonującym tzw. "koroniarskim charakterem" i walką mimo słabości jakościowej zespołu. Aktualnie wyczyściliśmy się totalnie z emocji i jak nie nawiążemy do hasła Waleczne serce Korona Kielce to wszystko na nic.
Pan Paweu2019-09-27 13:00:31
Jedna mala uwaga:
Golo, mistrz CLJ Sokol dostal szanse od poczatku sezonu, duze minuty i zostal zweryfikowany na razie na tym poziomie.
Drugi mlody (choc nie z CLJ) Spychala pozbawil druzyne glupim faulem 2 punktow w meczu z rzeka.

Nie opowiadajmy bajek i zgranych tekstow, ze nikt nie dostal szansy i ze to ogromny minus, skoro prawda jest inna.
Jugol2019-09-27 13:20:04
No co z tego wywiadu wynika? nic - wiadro pomyj na dawnego trenera, poziom merytoryczny - postawiono przecież na Sokoła a ten zawiódł na całej linii , oczywiście ani o tym słowa. Z trybun widac lepiej. Tylko bajki o super talentach juniorach albo powrót do korzeni - jakie korzenie? jeden świetny sezon przed laty gdy dwa zwyciestwa w dwóch ostatnich meczach dałyby mistrzostwo bez wzgledu na inne mecze? przecież to wtedy oddano wyniki z premedytacją - LO wystawił rezerwy bo pierwszy skład chciał odpocząc wersja oficjalna, a przecież wiadomo że to Golański gardłował że nie ma ochoty wcześniej wracac z urlopu aby grac mecze pucharowe gdzieś w Azerbejdżanie czy Kazachstanie chyba że dostaną extra premię za występu pucharowe, tylko chętnych na płacenie nie było. to rezerwowy skład przegrał bo o to chodziło z Widzewem . Byłem na meczu - widziałem pełny stadion i ogromny zawód kibiców i ulga u piłkarzy, układ tabeli wykluczał chciażby puchary bez względu na ostatni mecz. Paweł Golański wyraził ubolewanie i obiecał cuda - nie wida w następnym roku. Tak parę lat temu zawalono sezon, najlepszy w historii bo ówczesnym piłkarzom nie chciało się grac w lecie w pucharach bez dodatkowych premii. A teraz ten pan opowiada te historyjki, a ja pamietam jak było - cały sezon świetnej gry, liderowanie na zmianę z Jagiellonią , pamietam Pawła Niedzielana strzelajacego bramki na zawołanie i pamietam decydujący mecz z Widzewem na Arenie, zawalony na życzenie takich panów jak Golański. A dziś opowiada o powrocie do korzeni.
@Jugol2019-09-27 13:42:26
Zdarzało się też, że jak pieniążki nie przyszły na czas od Miasta, to nie wychodziło się nawet na trening.
?2019-09-27 13:50:20
„Komu, jak komu, ale dla Pawła Golańskiego dobro Korony zawsze było na pierwszym miejscu”.

Za tydzień gramy na wyjeździe z ŁKS-em, którego wychowankiem jest Paweł Golański.
Co wtedy napiszecie droga redakcjo?
@?2019-09-27 14:01:03
A twoim zdaniem ma złe intencje? Takim ludziom jak Golo należy się szacunek bo zrobił dla tego klubu więcej niż połowa kopaczy razem wzięta
Jugol2019-09-27 14:06:42
Pamiętam, były opóznienia były też obietnice extra premii z których się potem wycofano. Rozumiem piłkarzy a też pamietam przeogromny szok kibiców jak poleciał skład - dlaczego grają rezerwy w najważniejszym meczu sezonu może w historii ? pamiętam jak dziewczyny po meczu szlochały pytanie na które odpowiedż przyszła potem - jak oni mogli nam to zrobic?
do Jugol2019-09-27 14:27:38
postawiono na Sokoła bo junior musi grać. Czy zawiódł na całej linii? Pokaż mi bramkarza który od 16 roku życia broni jak natchniony i nie popełnił błędów. Wychowanie każdego bramkarza kosztowało jego klub utratę parę ważnych punktów. W mojej ocenie pomimo kilku błędów - w ogólnej ocenie chłopak dobrze się pokazał i ma olbrzymi potencjał. Wpuszczenie Spychały miało miejsce już jak nad Lettierim wisiały czarne chmury i delegacja włascicieli kręciła niezadowolonymi niemieckimi nosami. Zobacz w statystykach jak wypada Korona pod względem wpuszczanych juniorów. Podpowiem - ostatnie miejsce. Pytasz jakie korzenie? Nie możesz być z Kielc skoro zadajesz takie pytania. Ale odpowiem, bo szanuję ludzi odwiedzających nasze miasto: Waleczność, zaangażowanie, dobra szatnia, ludzie oddani Koronie. Takie DNA klubu, które zostało spłukane przez duet Zając - Lettieri. Mecz z Widzewem faktycznie wkurzający i tylko z tym się mogę zgodzić. p.s. Lettieri nie lepiej zaprzepaścił puchary i szanse na finał PP na Narodowym w meczu z Gdynią...
@Jugol2019-09-27 14:30:14
pamiętam ten mecz z Widzewem... kibicujesz drużynie ale wiesz, że i tak zagrają jak będą chcieli. Na przykład wtedy nie chcieli. Słabe.
Ok2019-09-27 14:49:38
Ja czlapal po boisku za pul banki już nikt nie pamięta? Ile był w Koronie i w tym czasie ile mieliśmy dobrych momentów. Tylko tyle że wygadany i ma znajomości w lokalnych mediach dla mnie średniej klasy Kopacz byli lepsi na jego pozycji ratowała go tylko wrzutka
@do Jugol2019-09-27 16:52:12
tą saznse na puchary to chyba zaprzepaścił Dejmek w pierwszym meczu..., a moze Lettieri skiksował na połowie boiska?
fan2019-09-27 16:56:36
Golański to niech sie lepiej zajmie promowaniem talentów w swojej szkółce, a nie będzie oceniał to, co się teraz dzieje w Koronie z perspektywy widza. nic odkrywczego, ponadto to co powtarza wiekszosc dziennikarzy. DNA szatni, co to ma być. Zapomniał jeszcze dodać obstukanych sloganów, jak timing, czy automatyzmy i schematy :-)
kibic2019-09-27 17:11:07
Pytanie...co za ćwok ten @Golański. Dlaczego redakcja nie usunie jego wypocin?
zsw2019-09-27 17:13:36
Szanowni Panowie Adwersarze proponuję przeczytać kto jest autorem artykułu bo już pierwszy post pod tym artykułem świadczy o autorze (oczywiście postu). Czyli co czytamy czy oglądamy obrazki (czytaj zdjęcie)
ki8ic2019-09-27 17:17:00
Piszecie o postawie piłkarzy korony (słabej postawie) na boisku, ale czego się spodziewaliście? Jeśli wydolność piłkarzy jest marna, bo nie zostali właściwie przygotowani do sezonu, to wy chcielibyście, żeby biegali jak piłkarze dobrze przygotowani? Tego pogodzić się nie da. Oni dlatego tak kiepsko wyglądają, bo są fizycznie niewydolni. Jak może piłkarz biegać 90 minut jak nie ma w nim prądu? To nie jest tak, ze im się nie chce. Ktoś do takiej sytuacji doprowadził i ktoś powinien ponieść za to konsekwencje. Golański mówi to co kilku na tym forum zwracało uwagę od dawna. Gdzie on wtedy był? Nie wypadało mu wtedy krytykować mówić, bo by go nie wpuścili na teren klubu? Reagować należało wtedy, jak jeszcze było kilku piłkarzy starej Korony, który mogliby to wszystko ogarnąć. Kto ma to dziś ogarnąć, jak już żadnego z nich nie ma? Żubrowski przyszedł ze Stali Mielec 2 lata temu, a Cebula wtedy jeszcze nie grał. Któremu z obecnych piłkarzy zależy na tym klubie? Ż A D N E M U! A Smyła nic nie zrobi, bo nie ma z kim.
Golo?2019-09-27 17:19:48
Jakoś nie ufam temu człowiekowi, gadka szmatka, po co wykopywać z trumien tego typu „autorytety”
@Ok2019-09-27 17:24:32
Średniej klasy kopacz? Dziwne, bo tego średniej klasy kopacza zauważył Leo Beenhakker i powołał go do reprezentacji wystawiając go na mecz z Portugalią, pamiętne 2:1 i dwójka bocznych obrońców: Golański i Bronowicki, którzy chodzili po skrzydłach aż miło.
kkfan2019-09-27 17:29:45
Trener jest od trenowania. GL decydował o personalnie o składzie drużyny. Siłą rzeczy nie ma komu pociągnąć wózka, krzyknąć. A większość kopaczy ma to w d... bo ma kontrakty do końca sezonu więc w 1 lidze grać nie będą...
R2019-09-27 20:09:30
Redakcji, moglibyście dawać adresy IP żeby Janki nie wpisywaly po 100x pod różnymi nickami.
drąg2019-09-27 22:56:41
Nie mają DNA Korony? Takiego jak twoje, nie ma sianka nie ma granka? JUGOL idealnie opisał twoje DNA. Ale z jednym się zgodzę, niemiłosiernie marnowany jest potencjał młodzieży w tym klubie.
oburzony2019-09-28 18:57:46
co wy za bzdury piszecie o tym meczu z widzewem z 2012? zagraliśmy normalnym składem, żadne rezerwy, mecz się po prostu nie ułożył
uha123Qrstw2019-09-29 11:36:10
Dla przypomnienia P Golańskiemu był srecem di dusza oddany Koronie a jak poczuł wieksze pieniądze w Rumuni to tam uciekł a w tym czasie korona była w potrzebie na pół sezonu.To samo dotyczy jacka Kiełba 2 razy uciekał z Korony i przychodził raz do lech drugi raz do Sląska a Malarczyk poszedł do 2 ligi angielskiej tam kariery nie zrobił przyszedl do Cracowi poznano sie na nim i po paskudnej kontuzji twarzy juz nie odzyskał tej formy jaka kiedyś miał.

Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: CK Media Group