PGE VIVE zagra w Kielcach z Pogonią. Na pewno jeszcze bez Marko Mamicia

25-09-2018 08:55,
Marcin Długosz

- Pierwszy cel to oczywiście wygrana, a poza tym, żeby nic złego się nie stało. Szanujemy przeciwnika, który ma kilku naprawdę dobrych zawodników. W Kielcach grał już kiedyś choćby Mateusz Zaremba – mówi przed wtorkową potyczką z Sandrą SPA Pogoń Szczecin trener PGE VIVE Kielce, Tałant Dujszebajew.

Pomiędzy weekendowymi bojami w Lidze Mistrzów, kielczanie muszą walczyć na krajowym podwórku. Teraz przyjdzie im się zmierzyć we własnej hali ze szczecinianami, którzy do tej pory w czterech meczach zainkasowali trzy punkty.

REKLAMA

Żółto-biało-niebieskim na pewno nie pomoże jeszcze Marko Mamić. - Dopóki nie będziemy mieli wyników badań i lekarz mi nie powie, że on może grać i trenować, to nie będziemy go brali pod uwagę – zaznacza szkoleniowiec mistrzów Polski.

Wykluczony jest również występ Chorwata w niedzielnej potyczce z Montpellier. - Lekarz powiedział mi, że to nie jest takie proste. Marko już po raz trzeci uszkodził ten sam staw skokowy. Jeżeli zacznie zbyt wcześnie, to potem może wypaść na pięć-sześć miesięcy. Poczekamy tydzień bądź dwa na kolejne badania – wyjaśnia szkoleniowiec.

W jakim skład kielczanie przystąpią do potyczki z Pogonią? - Zobaczymy. Na ostatnim treningu mamy trzynastu zawodników. Trzeba wziąć też pod uwagę pogodę i fakt, że mogą pojawić się katary. Ja sam od trzech-czterech dni jestem trochę chory. Myślę, że należy zachować cierpliwość – kwituje Dujszebajew.

A jak trener zapatruje się na powrót do kieleckich szeregów swojego syna Daniela, co nastąpiło niespodziewanie na początku września? - On jest bardzo zadowolony. Nie myśleliśmy, że będzie grał tyle. Praktycznie z marszu musiał wystąpić 60 minut w Gdyni – odpiera trener kielczan.

Mecz PGE VIVE z Sandrą SPA Pogonią w ramach 5. kolejki PGNiG Superligi rozpocznie się we wtorek, 25 września o godzinie 18:30 w Hali Legionów.

fot. Anna Benicewicz-Miazga

Projekt i wykonanie: CK Media Group