NIE-PRAW-DO-PO-DOB-NY! Taki to był mecz! Korona w półfinale i te trzy bramki w cztery minuty...

02-04-2018 10:01,
Marcin Długosz

W środowy wieczór półfinał Pucharu Polski zawita na stadion przy ulicy Ściegiennego po raz drugi w historii. Co prawda Korona Kielce sprawdzi się na tym etapie rozgrywek już po raz trzeci, ale w sezonie 2005/2006 podjęła Zagłębie Lubin jeszcze przy Szczepaniaka. A poprzednie półfinałowe spotkanie na ówczesnej Arenie Kielc? Nie ma wątpliwości: to był jeden z najbardziej nieprawdopodobnych meczów w historii klubu!

10 kwietnia 2007 roku, walkę o finał krajowego pucharu Żółto-czerwoni rozpoczęli domowym pojedynkiem z Wisłą Płock. Już wtedy kielczanie zaczęli popadać w kryzys, przez który nie udało im się zająć wysokiej pozycji w lidze.

REKLAMA

I do przerwy ten słaby okres w grze ówczesnej ekipy Ryszarda Wieczorka zdecydowanie się uwydatniał. Płocczanie prowadzili 2:0 po dwóch bramkach Sławomira Peszki. Przy jednej z nich dodatkowo nie popisał się bramkarz Korony, Maciej Mielcarz. Tego dnia golkiper nie miał łatwego zadania także z powodu obficie padającego deszczu.

Również w drugiej połowie kielczanie długo nie potrafili przełamać defensywy gości, ale wtedy, na nieco ponad kwadrans przed końcem, rozpoczęli coś niesamowitego…

4 minuty i 4 sekundy – dokładnie tyle potrwał nieprawdopodobny powrót Korony Kielce zza światów.

Najpierw Grzegorz Bonin wykorzystał dobrą sytuację wpadając w pole karne rywali z prawej strony. Potem Piotr Bagnicki strzałem głową wykorzystał świetne dośrodkowanie Pawła Golańskiego. Aż wreszcie Marcin Robak sprytnie ograł płockiego obrońcę i mocnym strzałem trafił na 3:2.

W obliczu rewanżu zremisowanego w Płocku 1:1, ten niesamowity powrót dał Koronie w ogólnym rozrachunku awans do finału Pucharu Polski, gdzie potem lepszy okazał się Groclin Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski.

Zachęcamy do przypomnienia sobie jednego z najbardziej niesamowitych meczów z udziałem Korony Kielce!

Wasze komentarze

oj przydalby sie2018-04-02 13:25:27
taki napadzior teraz jak Robak
Waldek2018-04-02 16:16:46
Wtedy to byl klimat i atmosfera za czasow kolportera
Seba2018-04-02 20:46:38
Byłem na tym meczu, KOSMOS, nie pamiętam większego szału na trybunach po trzeciej bramce Robaka, ludzie drąc się wniebogłosy ściskali się z zupełnie nieznanymi sobie ludźmi siedzącymi na sąsiednich krzesełkach :) ........ Już kupiłem bilet na Arkę, 10-letni syn też gotowy na darcie gęby na B1G... :)
Kolo2018-04-02 22:12:18
Z zaświatów, nie ma za co

Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: CK Media Group