Bardzo ciężko gra się w piłkę ręczną, kiedy nie mogę rzucać…

17-11-2015 13:48,
Krzysztof Węglarczyk

Zawodnicy Vive Tauronu Kielce muszą zmierzyć się ze sporym natężeniem meczów. Dwa dni po wyjazdowym spotkaniu Ligi Mistrzów, żółto-biało-niebiescy wracają na ligowe parkiety. Podopiecznych Tałanta Dujszebajewa nie martwi jednak ciężki terminarz. – Nie ma sensu narzekać. Myślę, że to bardzo dobry moment, aby zagrać z Mielcem. To nie jest zespół tak mocny jak np. Kolding, czy inni uczestnicy Ligi Mistrzów. Najważniejsze to wygrać to spotkanie i uniknąć wszelkich kontuzji – mówi rozgrywający, Denis Buntić.

Mimo urazu łokcia, Chorwat pomagał drużynie swoją obecnością na parkiecie. Sam podkreśla, że przerwa reprezentacyjna była zbawienna dla stanu jego zdrowia. - Jesteśmy po dwutygodniowej przerwie. Przeszedłem badania oraz zabiegi, po których czuję się naprawdę dużo lepiej. Teraz mój łokieć pracuje już prawie normalnie. Liczę na to, że wszyscy kontuzjowani zawodnicy będą powoli dochodzili do pełni zdrowia – twierdzi 33-latek.

- Wszyscy wiedzieli, że moje możliwości rzutowe są ograniczone. Bardzo ciężko gra się w piłkę ręczną, kiedy nie mogę rzucać… Mimo tego próbowałem do samego końca, ponieważ nie było Urosa [Zormana – red.] i „Paczka” [Paweł Paczkowski – red.], a także Branko [Vujović – red.] zmagał się z kontuzją. Teraz już nie doskwiera mi ból i coraz łatwiej oddawać mi rzuty. Ciężko ocenić, czy moja gra będzie dobra, czy też zła, ale mogę obiecać , że dam z siebie wszystk. – dodaje chorwacki szczypiornista.

Zawodnik mistrzów Polski zaznacza także, że sytuacja kadrowa kielczan jest w ostatnim okresie bardzo ciężka. Trudno jednoznacznie wyjaśnić, jaki jest powód tak wielu absencji w zespole. - Ostatnio cały czas mamy jakieś kontuzje. Nie wiem, w czym tkwi problem… Może brakuje nam szczęścia? Naprawdę nie wiem – zastanawia się Buntić.

- Powoli już wszyscy do siebie dochodzą. Myślę, że jeżeli każdy będzie zdrowy, to jak najbardziej jesteśmy w stanie osiągnąć wszystko, co zakładaliśmy sobie przed rozpoczęciem sezonu – podsumowuje Chorwat.

fot. Anna Benicewicz-Miazga

Projekt i wykonanie: CK Media Group