Cerniauskas się nie wyróżnia, ale jest warty uwagi. „Do tej pory nikt nie narzekał na pracę trenera”

19-03-2015 18:53,
Marcin Długosz

W ostatnim czasie spora krytyka skupia się na bramkarzu Korony Kielce, Vytautasie Cerniauskasie. O opinie na temat przyczyn słabszej formy Litwina poprosiliśmy ekspertów od gry między słupkami. Czy problem golkipera żółto-czerwonych może tkwić… w osobie trenera bramkarzy? - Na pewno zgodzę się, że osoba trenera może mieć bardzo duży wpływ na to, jak zawodnik radzi sobie z takimi sytuacjami i czy może z nich wyjść – mówi Andrzej Krzyształowicz, szkoleniowiec golkiperów Lecha Poznań.

- Nigdy nie stawiam sprawy w ten sposób, że się przegrywa przez jednego zawodnika. To byłoby nie fair. Jak zagra dobrze to nikt nie powie, że mecz został wygrany przez niego. Napastnik też się może pomylić i nie strzelić w bramkę. Na pewno jednak mógł się w jakimś tam stopniu lepiej zachować – komentuje Czesław Michniewicz, obecnie trener i komentator, a w przeszłości bramkarz.

Cerniauskas szczególnie słabo rozegrał wyjazdowy pojedynek z Podbeskidziem Bielsko-Biała i domowy ze Śląskiem Wrocław. - Patrząc na ostatni mecz, to te bramki na pewno obciążają konto bramkarza. Ciężko tutaj szukać przyczyn, które mogłyby złagodzić jego winę. Absolutnie nie doszukiwałbym się osób trzecich. Te gole obciążają jego konto i tak to trzeba rozpatrywać obiektywnie – twierdzi Krzyształowicz.

W spotkaniu z wrocławianami wyraz swej frustracji dali kibice Korony, którzy zaczęli gwizdać na litewskiego zawodnika. - W ostatnim meczu bardzo nieprzyjemną sytuację sprawili mu kibice. Gwizdało na niego siedem tysięcy ludzi – mówi Piotr Gil, szkoleniowiec bramkarzy w ekipie żółto-czerwonych. – Ja wiem, o co w tym wszystkich chodzi, ale to nie rozmowa na telefon. Jak to mówią, to sprawa „zimnej beczki” – dodał tajemniczo.

- On sam musi sobie odpowiedzieć i dać sygnał trenerowi, czy jeżeli w kolejnym meczu wyjdzie w pierwszym składzie, to będzie w stanie udźwignąć ten ciężar w aspekcie psychologicznym. To odpowiedź czy zareagował właściwie i puścił w niepamięć niepowodzenia, czy jednak gdzieś ma to w głowie i jego interwencje nie będą dawały pewności jemu samemu, a przede wszystkim zespołowi – kwituje Krzyształowicz.

I dodaje: - Obserwuje go sztab szkoleniowy i widzi, czy to mu zostaje w głowie. To na pewno jest dostrzegalne w treningu. Aczkolwiek nie przypuszczam takiej sytuacji akurat w przypadku tego zawodnika. To reprezentant kraju i powiem szczerze, że byłbym zaskoczony, gdyby on tak zareagował.

Konkurentem Cerniauskasa w walce o miejsce w pierwszym składzie Korony jest Wojciech Małecki. - Ani jednemu, ani drugiemu nic nie można zarzucić, jeżeli chodzi o pracę – kwituje Gil.

- Nie jestem zwolennikiem tego, aby po błędzie od razu zmieniać bramkarza z pierwszej jedenastki. Ważna jest kwestia jego konkurenta, bo jeśli to zawodnik, który prezentuje zbliżony poziom, albo wraca po kontuzji i czeka na swoją szansę, to trener może podjąć taką decyzję – opisuje Krzyształowicz.

Rozgrywki ligowe wkraczają w decydującą fazę, w której ewentualne proste błędy mogą kosztować bardzo wiele. - Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że Korona gra z niemałym obciążeniem, bo walczy o utrzymanie w lidze. To też jest czynnik, który należy wziąć pod uwagę. Być może Cerniauskas jest w stanie powrócić do poziomu, który prezentował w poprzednich meczach, bo pamiętam chociażby jego dobre starcie w Szczecinie – przedstawia trener bramkarzy „Kolejorza”.

Gdy gracz z Litwy podpisywał kontrakt z Koroną, panowało przekonanie, że zakotwiczy on w Kielcach tylko na chwilę i będzie to dla niego jedynie przystanek w drodze do lepszego klubu. Nawet w ostatnich dniach rumuńskie media donosiły o zainteresowaniu Litwinem ze strony Steauy Bukareszt. - Byłbym bardzo nierozważny mówiąc, że zawodnik ten nie nadaje się już do tego, aby rozpatrywać jego kandydaturę do gry w lepszym klubie niż w jakimś z polskiej ekstraklasy. W tym momencie na to się nie zdobędę z prostego powodu. Są gracze, którzy potrzebują nieco więcej czasu i trochę błędów muszą popełnić. Najważniejsze, by nie były one częste, bo jeśli zawodnik zaliczy kilka pomyłek bramkowych, to trenerzy mogą rozważyć zmianę – mówi Krzyształowicz.

I kontynuuje: - Nie jest to bramkarz, który na dzisiaj w jakiś szczególny sposób wyróżnia się w naszej lidze. Jest może nie jednym z wielu, ale nie oceniałbym go jako należącego do ligowej czołówki. Na pewno to chłopak warty uwagi i trzeba mu dać troszeczkę więcej czasu.

Jednym z głównych mankamentów numeru jeden żółto-czerwonych są wznowienia gry, w których zawodnik ten nie błyszczy skutecznością. - Taka jest specyfika tej pozycji i trzeba pracować chociażby nad wprowadzaniem piłki we wskazane sektory i wyprowadzaniem ataku pozycyjnego. Oprócz tego bramkarz musi dawać pewność w interwencjach, bo na to wszyscy niewątpliwie liczą – komentuje trener bramkarzy Lecha.

Podobnie do sprawy podchodzi Gil: - To nie jest tak, że ćwiczy się tylko wykopy, wrzutki, strzały, czy jakieś elementy. Nad wszystkim się pracuje. Pewnych rzeczy jednak do końca się nie przeskoczy. Jeżeli już przyszedł z taką wadą to i tak uważam, że jest poprawa.

- Ważna jest jednak także kwestia przygotowania mentalnego, które każdy trener ekstraklasy wdraża w swoich mikrocyklach. Proces równowagi psychicznej na tej pozycji powinien przebiegać w sposób błyskawiczny. Wtedy możemy mówić, że jest to zawodnik, który pasuje do danej drużyny. Jeżeli tak nie jest, to trzeba się zastanowić, czy taka osoba udźwignie ciężar gatunkowy kolejnego meczu – opisuje szkoleniowiec golkiperów „Kolejorza”.

Osoby będące blisko klubu mówią, że poziom treningu bramkarskiego w kieleckim zespole nie stoi na najwyższym poziomie. - Nie pokuszę się o ocenę trenera Korony, bo byłbym nieobiektywny. Patrząc na grę Cerniauskasa i te ostatnie błędy nie można jednak powiedzieć, że trener się nie nadaje. To jest głębszy temat, który trzeba byłoby przeanalizować w szerszym kontekście i odstępnie czasu – komentuje Krzyształowicz.

I dodaje: - Do tej pory nikt nie narzekał na pracę trenera, ja też w środowisku nie słyszałem, że coś jest nie halo. Takie informacje przecież by się pojawiły.

Niewątpliwie jednak specjalista od pracy z golkiperami ma duży wpływ na postawę swoich podopiecznych. - To trener bramkarzy pracuje z golkiperami w największym wymiarze czasowym, a nie trener, który prowadzi zespół. To na pewno on jest najbliżej tej grupy  - twierdzi Krzyształowicz.

- Uważam, że kontakt trenera z zawodnika może tylko polepszyć ciepłe relacje pomiędzy nimi. Ponadto należy zachować odpowiednie proporcje. Myślę, że jest to jak najbardziej pożądane i korzystne dla obu stron – przedstawia trener bramkarzy poznańskiego klubu.

Czy więc Cerniauskas mimo ostatnich wpadek może wkrótce powrócić na wyższy poziom? - Jeżeli nic się nie stanie pod tym względem psychologicznym, to myślę, że nie powinno być problemu – puentuje Gil.

fot. Paula Duda

Wasze komentarze

Zwierz2015-03-19 19:22:41
Większej kaleki w Koronie nigdy nie było,nawet babole Mielcarza były mniejszej rangi.
Ta łamaga jeszcze w gdańsku bozbawiła by Koronę 2 pkt gdyby liniowy szybciej biegał.
bla bla2015-03-19 19:31:25
Ten trener bramkarzy Lecha to się zwie Krzyształowicz a nie Kryształowicz.

A Cerniauskas won z bramki!
Luker2015-03-19 20:14:39
On po sezonie odejdzie, a Korona zostanie z całym dobrobytem i pytanie czy w e-klasie czy I Lidze. Pamiętajcie kibice, że to klub spada z ligi nie zawodnicy! Zawodnicy idą do innym klubów...
kamul2015-03-19 20:30:11
@Zwierz Mielcarzowi zdarzały się babole (patrz finał Pucharu Polski), ale też potrafił też niektóre mecze wręcz wygrywać (bodajże 1:0 z Wisłą u siebie)
ck sport2015-03-19 20:39:20
Drugi fachowiec się wypowiada.
Wiem i poamiętam jak Mielcarz Kszyształowicza opierdzielał i ustawiał jak ma trening wyglądać.A pan Andrzej w bramkę nie potrafił trafić ....
gnom2015-03-19 20:42:52
Niestety ale widać zjazd formy Witka, choć orłem nigdy nie był. Treningi w Kielcach na pewno mu więc nie pomagają a co to oznacza to chyba są ludzie w klubie, którzy potrafią wyciągnąć wniosek. W każdym razie nie widać żadnej poprawy w jego grze, w żadnym elemencie - wręcz przeciwnie.
won2015-03-19 20:45:39
Gosc mowi ze moze wroci do wyzszego poziomu. Jak mozna mowic o powrotach skoro on tego poziomu wyzszego nigdy tutaj nie reprezentowal ...
Obiektywny2015-03-19 21:19:11
Tarasiewicz powinien wstawić na Piasta Vitka. Musi pokazać że mu ufa. Niestety. Komenatrze typu "Daj Malego", czy "Pogódźcie sie ze Zbyszkiem". Są bezsensowne. To Vitek jest nr. Jeden w Kieleckiej bramce i musi to poczuć. Będzie Dobrze. A wy pseudo kibice nie gwirzdżcie ale zmobilizujcie.
do obiektywnego?2015-03-19 21:44:18
Kolego,ale on dawno pokazuje,ze mu ufa? Tyle baboli i gra dalej???
Mozna zatrzymac brankarza po 1,2,3 błędach ale po prawie roku fatalnej gry,nie ma prawa grac!!
Rysiek2015-03-19 22:16:38
Obiektywny 100% racji miejsce Małeckiego amatora jest na ławce
buahaha2015-03-20 00:48:24
Czy aby na pewno Gil powiedział, że to "sprawa zimnej beczki" czy też ktoś miał problemy z uszami i nie zrozumiał, że to "sprawa z innej beczki " :-D
weteran2015-03-20 07:38:47
Nie takie tuzy siadały na ławie po słabym meczu.
Witkowi wyjdzie to na zdrowie.
widz2015-03-20 11:21:33
Kto zatrudnił tego litwina skoro wiedziano że ma wady uniemożliwiające mu bycie bramkarzem (słowa Gila), dlaczego z Małeckiego nie zrobiono pierwszego jeśli wiadomo że to taka kaleka ,a może Małecki jeszcze większa . Ciekawe jak paprocki będzie tłumaczył zatrudnienie dwóch ułomnych za takie pieniądze ,czy Korona to jakaś ochronka dla nieudaczników którzy ją pogrążają a kibice i nie tylko niech dają - prezes wie co zrobić z tą kasą.I tylko kogo trenuje p.Gil jeśli dostał tylko drewniane kołki
Zimna Beczka :)2015-03-20 15:07:00
Czyżby nasz super bramkarz miał problemy ze spożywaniem złocistego napoju?
Cekaem2015-03-20 15:24:37
Słaby bramkarz i jeszcze słabszy trener bramkarzy, widziałem kiedyś jak Gil stał na treningu koło bramki i przez pół godziny nic nie mówił do bramkarzy, żadnych uwag, wskazówek...
kibic2015-03-20 15:43:40
"mówi Piotr Gil, szkoleniowiec bramkarzy w ekipie żółto-czerwonych. – Ja wiem, o co w tym wszystkich chodzi, ale to nie rozmowa na telefon." czy ta paranoja od picia wódy? Kibice widzieli, puścił 2 bramki, potem wykopał z 5. w aut i gdy dostał podanie od obrońcy to oddał wprost na noge przeciwnika na naszej połowie. To po prostu przelało czare goryczy w tym meczu, bo reszta grała bardzo dobrze i była lepsza od Śląska. Ale gdy się za dużo spożywa pewnych napojów to potem sie bredzi.
obiektywny```2015-03-20 18:58:01
Małecki się nie nadaje.. sorry ale wystarczy przeanalizować jego mecze w e-klasie albo w rezerwach jak grał... nie nadaje się i koniec, a vitek teraz ma problem z psychiką..musi wyjść w I składzie, odbudować się psychicznie,a na pewno to dobry bramkarz - poza tym najlepszy jakiego mamy. a Wy pseudokibice gwizdaniem na pewno mu nie pomagacie.. typowy kibic.. jak coś się nei uda to gwizdać bo tyle potraficie.. żenada
s2015-03-20 20:38:52
Prawda jest taka, że tych punktów będzie nam brakować. Jeśli Korona nie awansuje do "ósemki" to będzie to zwalone właśnie na babole Cerniauskasa. Litwin nie powinien bronić bo jest niepewny w bramce, a to źle wpływa na pewność gry obrony. Najlepsi bramkarze to faceci z jajcami, a nie miękkie fajki.
Cekaem2015-03-20 21:15:29
W tym rzecz "obiektywny", że Cerniauskas zawalił drugi mecz z rzędu i wszystkie 4 strzelone nam bramki obciążają jego konto. To nie był jego pojedynczy błąd nie mający wpływu na wynik meczu, wystawianie go w meczu z Piastem to wielkie ryzyko bo zazwyczaj jak się coś bardzo chce tym bardziej na siłę to zazwyczaj źle wychodzi...?
do obiektywny!!!2015-03-20 21:25:21
Przeanalizuj grę Małeckiego rok temu?? Od widzewa do Piasta i kontuzja b.grożna? Wygladał i bronił bardzo dobrze i pewnie.A w tym sezonie Jagiellonia to.....wiadomo czemu było żle?
Ps.problem w artykule.
tb2015-03-21 00:40:00
Vitek nie ma tego czegoś, co powinien mieć bramkarz. Bramkarz musi czasem krzyknąć na obrońców, nie bać się napastników, a u niego nie widać takiego charakteru. Nie ma pewności siebie i być może z tego powodu te błędy. Niestety, ale nasz najlepszy bramkarz (najprawdopodobniej, gdyż na tą chwilę nie wiemy w jakiej jest formie) ma płacone, a nie można z niego skorzystać. Trener bramkarzy też może mieć wpływ na formę Vitka. Być może Maciej Szczęsny i jego doświadczenie i autorytet dałyby mu lepszą szansę na pokazanie swoich możliwości, ale możemy z tym gdybać. Wydaje się, że prezes powinien się jednak przeprosić z Małkowskim, bo może to być jedyna droga do uratowania ekstraklasy
Staszku2015-03-21 01:08:59
trenejro bramkarzy do wymiany skoro nie widzi o co chodzi
xxx2015-03-21 19:41:19
@do obiektywny - No, Małecki najlepiej wyglądał w szczególności z Lechem w Poznaniu, jak 0:3 dostaliśmy i był najbardziej elektrycznym graczem na boisku ;)
seba2015-03-21 22:31:10
@doxxx jeśli chodzi o mecz w Poznaniu to przegraliśmy o-2 fakt popełnił błąd przy pierwszej bramce Djurdevica.W drugiej połowie super gra i interwencje przy strzale Ślusarskiego oraz przy swojaku prawie Malara więc proszę nie pierd...głupot.Ciekawy jestem jak Ty byś się zachowywał przy 22 tyś kibiców drużyny przeciwnej.Weż pod uwagę ,że chłopak ma niewielkie doświadczenie.Pewnie po meczu z Zagłębiem Lubin też jechałeś po nim jak po łysej kobyle.No ale jak by bronił Zbychu pewnie bilibyśmy się o majstra.Widzę ,że jesteś kozak w necie a dupa w świecie.ŻEGNAM i polecam maść na ból d.upy..
jarek2015-03-22 16:51:56
Brawo Seba:-) :-)

Ostatnie wiadomości

W sobotę, 21 maja na nowo otwartym Skate Park Kadzielnia odbędą się Mistrzostwa Polski BMX Freestyle Park. Wydarzenie organizowane jest pod patronatem Prezydenta Kielc.
Korona Kielce straciła szanse na bezpośredni awans do PKO Ekstraklasy. Za to Łomża Vive Kielce jest już bardzo blisko Kolonii i Final4 - między innymi o tym rozmawialiśmy w audycji Radia eM - "Cały ten sport".
W środę Łomża Vive Kielce zmierzy się u siebie z Montpellier, a stawką drugiego ćwierćfinałowego meczu jest awans do Final4 Ligi Mistrzów. – Chłopaki są świadomi celu – zaznacza Krzysztof Lijewski, drugi trener.
Łomża Vive Kielce stoi u progu spotkania, którego wynik zaważy o "być albo nie być" w Final4 Ligi Mistrzów. W przededniu meczu z Montpellier w mediach społecznościowych zaktywizował się prezes mistrzów Polski.
W niedzielę 15 maja Kieleckie Centrum Bilardowe było miejscem rozgrywek w ramach II memoriału Mirosława Piróga. Dwa lata minęły odkąd pożegnaliśmy naszego kolegę i przyjaciela tak często widywanego przy bilardowym stole.
Tę informację powinien przeczytać każdy, kto już 18 maja, a więc w najbliższą środę zjawi się w kieleckiej Hali Legionów na mecz Ligi Mistrzów. Okazuje się, że samo spotkanie z Montpellier to nie wszystko.
W meczu 11. kolejki Ligi Makroregionalnej U19 Żółto-Czerwoni pokonali na swoim terenie 2:0 Resovię Rzeszów i tym samym przypieczętowali powrót po rocznej nieobecności do Centralnej Ligi Juniorów!
Informacja o tym, że szeregi PKO Ekstraklasy opuszcza Wisła Kraków, nie przeszła w Kielcach bez echa. Sprawę skomentował były szkoleniowiec Korony.
Sezon 21/22 Fortuna 1 Ligi niechybnie zmierza do końca. W minionej kolejce wyklarował się komplet spadkowiczów. Niewiadomą pozostaje sprawa bezpośredniego awansu.
W ten weekend oficjalnie pożegnanych zostało kilku zawodników występujących na co dzień w PGNiG Superlidze. Wśród nich znalazł się były szczypiornista Łomży Vive Kielce.
Bezpośredni awans wywalczyła Miedź Legnica, a o drugą lokatę nadal spierają się Widzew z Arką. Za to wiadomo już z kim o barażowy finał powalczy Korona.
Po dwóch latach przerwy, spowodowanej pandemią, 21 maja odbędzie się Rodzinna Majówka Rowerowa z Kielc przez Kaczyn do Borkowa. To będzie piętnasta edycja tej imprezy. Wydarzenie organizowane jest przez Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji we współpracy z Kurią Diecezjalną w Kielcach, gminą Daleszyce oraz świętokrzyską policją.
Wisła Kraków przegrała z Radomiakiem Radom 2:4 i nie ma już matematycznych szans na utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Katem krakowskiego klubu okazał się były piłkarz Korony Kielce.
- Wierzę, że wystąpimy w półfinale i potem finale baraży. Głowy do góry. Mamy dwa najważniejsze mecze i musimy w nich dać z siebie wszystko -
W ostatnim domowym meczu sezonu Suzuki Korona Handball doznała porażki z ze Startem Elbląg 28:33. - Momenty były. Ale w tych kluczowych zabrakło chłodnej głowy, uspokojenia, przetrzymania piłki. Daliśmy się ponieść emocjom - nie ukrywa po tym spotkaniu trener Paweł Tetelewski.
W meczu na szczycie świętokrzyskiej IV ligi rezerwy Korony Kielce dwa razy musiały gonić wynik, ale ostatecznie pokonały wicelidera Star Starachowice 3:2. Dzięki tej wygranej żółto-czerwoni umocnili się na pozycji lidera i są w doskonałej sytuacji, aby wywalczyć awans do III ligi.
Korona Kielce nie podniosła się po klęsce w Opolu. Tym razem za mocny dla kielczan okazał się GKS Katowice. - Nie daliśmy rady, ale trzeba sobie powiedzieć szczerze, że nie podołaliśmy także tydzień temu. Sami jesteśmy sobie winni, bo kolejny raz popełniamy proste błędy – mówi Adam Frączczak.
Korona Kielce zawiodła po całej linii. Żółto-czerwoni przegrali w meczu ostatniej szansy o bezpośredni awans z GKS-em Katowice 1:2. - Muszę przeprosić wszystkich, którzy wierzyli w bezpośredni awans - mówił po spotkaniu Leszek Ojrzyński.
GKS Katowice przyjechał do Kielc bez presji wyniku. Goście byli przed spotkaniem pewni ligowego bytu, a mimo wszystko zaprezentowali w sobotę prawdziwy charakter i chęć zgarnięcia trzech punktów. GKS wygrał na Suzuki Arenie 2:1.
Nie tak wygląda zespół, który ma się bić o awans do Ekstraklasy. Korona Kielce w kolejnej serii gier z rzędu zawiodła. Żółto-czerwoni przegrali tym razem na własnym boisku z GKS-em Katowice 1:2.
Szanse na bezpośredni awans są wyłącznie matematyczne, ale Korona wciąż walczy. Kielczanie przede wszystkim muszą zakończyć sezon zasadniczy na trzecim miejscu, co da im możliwość gry w meczach barażowych na Suzuki Arenie. Żeby to osiągnąć, trzeba się oglądać na innych, ale i wygrywać swoje mecze. Zapraszamy na relację LIVE z meczu Korony z GKS-em Katowice.
Pomimo wpadki w Opolu, Korona Kielce ciągle ma o co walczyć przed końcem rundy zasadniczej. Cichym marzeń jest bezpośredni awans, ale niemniej ważne będzie wywalczenie 3. miejsca. Po piątku szansa na to stała się bardzo realna - punkty straciła Arka Gdynia.
W sobotnie popołudnie Korona Kielce podejmie, ostatni raz w fazie zasadniczej bieżącego sezonu na Suzuki Arenie, zespół GKS-u Katowice. Żółto-czerwoni po piątkowym remisie Arki mają szansę zrównać się punktami z gdyńską ekipą - informujemy, gdzie obejrzeć to spotkanie w telewizji.
- Dopóki furtka do drugiego miejsca jest otwarta będziemy walczyć o nie. Jeżeli nam się nie uda, zrobimy wszystko, aby zgarnąć trzecią lokatę i grać w barażach u siebie - mówił Dawid Błanik. Pomocnik Korony był gościem programu "Pierwsza klasa" Kanału Sportowego.
24 czerwca na gali Knockout Boxing Night 22 w Kielcach na ring powróci dwukrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej, Michał Cieślak. Rywal mocno bijącego pięściarza z Radomia zostanie ogłoszony już niebawem.
Jesteśmy na półmetku ćwierćfinałowych zmagań Ligi Mistrzów, których stawką jest wejście do handballowego raju, a więc Final Four. Przyjrzyjmy się wszystkim rozegranym spotkaniom.
Korona II Kielce pokonała w zaległym meczu Klimontowiankę Klimontów i wskoczyła na fotel lidera świętokrzyskiej IV ligi. Już w sobotę zmierzy się z wiceliderem Starem Starachowice, a to spotkanie może przesądzić o tym, kto awansuje do III ligi.
Po wczorajszym meczu Łomży Vive Kielce internet pęcznieje od efektownych akcji obu zespołów. Wśród nich znajdziemy kapitalną interwencję Andreasa Wolffa.
Korona Kielce wciąż ma szanse na awans do ekstraklasy, ale bardziej prawdopodobny jest jej udział w barażach. Po porażce z Odrą Opole (1:3) duża krytyka spadła na Piotra Malarczyka, który ostatnio jest pod formą. Do tego odniósł się na konferencji prasowej trener Leszek Ojrzyński.
Pierwsza połowa ćwierćfinałowego dwumeczu Ligi Mistrzów zakończona trzybramkowym zwycięstwem Łomży Vive Kielce. Montpellier, wspierane przez rzeszę kibiców, nie zdołało dogonić kieleckiego klubu. Jednak losy tego starcia nie są przesądzone, o czym mówi prezes mistrzów Polski, Bertus Servaas.

Projekt i wykonanie: CK Media Group