REKLAMA

Lettieri przyznał mi rację. W pewnym momencie zagalopował się trochę za daleko

09-01-2019 07:30,
Marcin Długosz

W środowy poranek dla Korony Kielce oficjalnie rozpoczęła się druga część obecnego sezonu. Drużyna wróciła do pracy po zimowych urlopach. Przerwa w rozgrywkach zawsze oznacza także pewne ruchy na rynku transferowym – niektórzy piłkarze opuszczą żółto-czerwone szeregi, inni je zasilą. O sprawach dotyczących kontraktów, a także na szereg innych bardzo ciekawych tematów porozmawialiśmy  obszernie z prezesem kieleckiego klubu, Krzysztofem Zającem. Sternik ekipy ze Ściegiennego na wiele kwestii rzuca nowe światło i nie waha się rozmawiać również o konkretnych nazwiskach.

REKLAMA

Pierwsza runda obecnego sezonu już za nami. Jest pan z niej w dużej mierze zadowolony?

- Naprawdę tak. Mamy 31 punktów i to może lekki niedosyt, bo mogło być ich więcej, zwłaszcza w ostatnich trzech meczach. Trzeba się jednak cieszyć z tego co mamy. Z przebiegu całej rundy jesiennej można było zaobserwować, że jesteśmy w stanie zdominować na boisku każdego przeciwnika. Oprócz meczu z Legią nigdy nie było tak, że przegraliśmy trzema czy czterema bramkami. Zawsze potrafiliśmy się dostosować do przeciwnika, a w większości przypadków nawet go zdominować. To pozytywne.

Wiemy, gdzie mamy mankamenty, bo pokazała to runda jesienna. Pracujemy nad tym, aby wiosna była w naszym wykonaniu lepsza.

Chciałem coś panu oddać. W sierpniowym „Waszym Wywiadzie” na pytanie, czy obecna kadra Korona jest lepsza czy słabsza niż ta w zeszłym sezonie, odpowiedział pan: „Taka sama, a może trochę lepsza”. Teraz, po 20 kolejkach, Korona ma 31 punktów. Rok temu miała 30. Wyszło więc na pańskie. A tak szczerze – według pana to efekt naprawdę dobrego, przemyślanego działania, czy po prostu tak wyszło i jest fajnie?

- Cały czas twierdzę, że jakościowo mamy lepszą drużynę niż rok temu. Nasz zespół ma więcej wartości również pod kątem ilości zawodników. Koronę – jako przeciwnika – postrzega się teraz zupełnie inaczej. Rywale grający przeciwko nam wiedzą, co ich czeka. To już nie jest przypadek. Nie myślą, że skoro grają z Koroną, to będzie łatwiej. W tej chwili wszyscy podejmują nas z wielkim respektem i grają odpowiednio.

Nasz problem jest właściwie jeden: strzelamy za mało bramek. To nas kosztowało te 2-3 punkty. To jedyny minus, który ja zauważam po rundzie jesiennej.

W dużej mierze się zgadzam. Od zeszłego sezonu Korona praktycznie w każdym meczu nie wygląda gorzej od przeciwnika, gra z nim piłkę. Oczywiście poza niesławną grupą mistrzowską zeszłego sezonu. Teraz pytanie: czy to powoduje, że cele na nową rundę będą coraz śmielsze?

- Wewnętrznie sobie te cele ustalamy. Bo życie bez celów w ogóle nie ma sensu…

Od razu wejdę w słowo: pierwsza ósemka?

- Pierwsza ósemka, tak. I niech mi pan wierzy, że wiemy też, na co na stać. Choć nie mówimy o tym głośno. Mamy również świadomość, że do każdego meczu powinniśmy podchodzić z pokorą, a tego, co mamy ustalone wewnątrz, nie musimy okazywać na zewnątrz. Wierzymy w tę drużynę, w poszczególnych zawodników i mamy na tyle silną kadrę, że jeśli wypadną z niej dwa-trzy elementy, to dwa-trzy kolejne wejdą i podołają wyzwaniu. Dzięki temu powiewa optymizm i sprawia, że z tej drużyny powinniśmy mieć jeszcze dużo pociechy.

Na pewno słyszał pan tę pamiętną wypowiedź trenera Lettieriego po meczu z Legią, który powiedział, że Korona nie jest drużyną będącą w stanie walczyć o europejskie puchary. Jaką ma pan opinię w tej sprawie?

- Ja w ogóle do tego nie przywiązuję żadnej wagi. Zwróciłem na to uwagę trenerowi. Jak może być tak, że przed meczem z Legią mówi, że jedziemy tam wygrać, a parę dni później narracja idzie w drugą stronę? Poprosiłem go, żeby w przyszłości wyważał swoje opinie na temat pucharów czy wygrywania poszczególnych meczów. Przyznał mi rację. W pewnym momencie zagalopował się trochę za daleko.

Czyli zgadza się pan, że nawet jeśli drużyna jest pokorna i świadoma własnych ograniczeń, ale cały sezon spędza w okolicy pierwszej czwórki tabeli, to takie słowa trenera są nie na miejscu?

- Widzę to trochę inaczej. Każdy ma prawo do swojego zdania. To jest trener, przebywa z zawodnikami po kilka godzin dziennie i widzi, jak trenują. On to potrafi oszacować najlepiej. Z drugiej jednak strony to może taka choroba trenerów… Wszystkich, bo nie mówię tylko o naszym. Każdy jest w większym lub mniejszym stopniu egoistą. To jest na pewno spowodowane rozłożeniem odpowiedzialności w razie gdy nie pójdzie. „A bo mówiłem…”. Tak też można to interpretować.

Uważam, że kibice przywiązują trochę zbyt dużą wagę do słów, które trener wypowiada po meczu, a więc pod presją, w specyficznych sytuacjach. To naprawdę bardzo stresujące sprawy. Zawsze takie komentarze staram się rozważać, a z trenerem rozmawiam po każdym meczu o wielu sprawach.

To, o czym pan mówi, jest oczywiście ważne. Staram się przekazać trenerowi, że nie można mieć takich wahań nastrojów w jedną czy drugą stronę. Kibiców chciałbym natomiast poprosić, aby nie brali sobie tych wszystkich słów do serca. Jeśli spojrzymy na trenerów z całego świata, to oni na meczach i po meczach stoją pod gigantyczną presją.

Według mnie konferencje prasowe powinny odbywać się dzień po meczu, choć to oczywiście niemożliwe. Wtedy spokojnie można byłoby osądzić, co dany trener miał na myśli i co chce powiedzieć. Emocje opadną i można mówić.

Chciałem podkreślić, że nie mam na myśli ogłaszania przez trenera, że Korona walczy o Ligę Europy. Uważam tylko, że zupełnie niepotrzebne jest stwierdzanie samemu z siebie, że drużyna nie jest w stanie tego uczynić. To przecież Ekstraklasa, tabela jest płaska i może się zakręcić na tysiąc różnych sposobów.

- Oczywiście, ma pan rację. Każdy na tę Ekstraklasę narzeka, ale ona jest interesująca. W tej lidze nie ma pewniaka. Ok, widzimy teraz Lechię i Legię…

REKLAMA

W maju Lechia prawie spadła z ligi.

- No właśnie. W tym sezonie zagraliśmy z nią wyrównany mecz, przegrany po dwóch błędach. Z Legią faktycznie akurat w tym spotkaniu odstawaliśmy. Ekstraklasę trzeba jednak traktować pozytywnie – jest nieprzewidywalna, a o to chodzi w piłce. Rok temu Bayern był mistrzem Niemiec w zasadzie już zimą, w Hiszpanii są dwie drużyny rozgrywające ligę między sobą, we Francji mamy PSG zapewniające sobie mistrzostwo na dziesięć kolejek przed końcem, we Włoszech jest Juventus…

My mamy taką ligę i wcale nie musi ona być taka jak te z zachodu Europy. Wszyscy mają pretensje, że jest słaba. Będziemy mieli więcej pieniędzy, będzie nas stać na zakup mini gwiazd, to będziemy grać futbol bardziej zbliżony do tego na Zachodzie.

Ambicją Korony w sezonach spędzanych na garnuszku miasta było utrzymanie. Teraz, za pana prezesury, po niezłym poprzednim sezonie i dwóch już z rzędu grupach mistrzowskich, da się odczuć, że kibicom trochę nie wystarcza wyłącznie gra o środek tabeli. Czuje pan wzrost oczekiwań?

- Oczywiście. To normalna psychika kibica. Kibic chce, żeby drużyna grała jak najwyżej, ale my musimy mierzyć siły na zamiary. Na pierwszej konferencji po zmianie właścicielskiej powiedziałem, żeby nie spodziewać się cudów po roku czy dwóch. Budowa zespołu to minimum trzy-cztery lata, za nami półtora roku. Na pewno możemy być zadowoleni z tego, co osiągnęliśmy.

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, jasne, ale kibiców proszę o realne ocenianie tego wszystkiego. Nie chcę mówić o jakości zawodników, o wysokości wypłat… Pragniemy mieć solidnych zawodników, a w przyszłości wychować graczy, którzy by w tej Koronie grali.

Do tego chcemy być solidni pod względem finansów, żeby się nie zdarzyło, że drużyna czeka na wypłaty. Mogę panu powiedzieć, że przez dotychczasowe półtora roku nie było żadnego poślizgu. Kibice tego nie wiedzą ani tego nie widzą, ale to bardzo ważny czynnik funkcjonowania klubu. Wystarczy spojrzeć na Wisłę Kraków czy Lechię Gdańsk, bo musimy nazywać to po imieniu.

To są nasze cele i musimy je osiągać krok po kroku. Sportowo jest dobrze i chcemy, żeby było jeszcze lepiej. A organizacyjnie nasz klub w dużym stopniu zrestrukturyzowano i zaczyna to naprawdę dobrze wyglądać - od piłki seniorskiej po juniorską.

Właściciele klubu, państwo Hundsdörfer, chcą promować zawodników i za dobre pieniądze wysyłać ich za granicę?

- To bardziej rola zarządu. Właściciele, a więc rodzina Hundsdörferów, są żywo zainteresowani tym, co dzieje się w ich klubie, są tym naprawdę bardzo przejęci i się stresują. Szczerze powiedziawszy jednak zarząd ma bardzo daleko idące pełnomocnictwa i to jest fajne. Myślę, że wszystkim – właścicielom, zarządowi czy miastu – zależy na rozwoju klubu i na tym, by szedł do przodu. A jeśli uda się pozyskać czy wychować dobrego zawodnika, za którego zagraniczny klub będzie chciał zapłacić solidne pieniądze, to mamy to, czego chcieliśmy od początku.

Klub ma stać na czterech nogach. Ma mieć prawa telewizyjne, kibiców – a tu kulejemy i chciałbym się do tego odnieść – dobrą politykę transferową oraz w pełni funkcjonujące wszystkie sprawy dookoła klubu.

Powiem jeszcze o przychodach z dnia meczowego. Wydawało mi się, że jak mieliśmy kilka meczów bez porażki i graliśmy spotkanie z Piastem Gliwice [11 listopada ubiegłego roku – red.], to przyjdzie 11 tysięcy kibiców. A przyszło 5500… Nie mam pretensji. Wiemy, że czeka nas jeszcze dużo pracy i musimy się nad tym pochylić. Średnia frekwencji rok temu oscylowała wokół 8 tysięcy…

Spadła o około tysiąc.

- Proszę bardzo. Teraz gramy jakościowo lepszy sezon niż rok temu.

A co najmniej taki sam.

- Tak jest, a liczba kibiców spadła. Naszym celem na najbliższy rok czy dwa lata jest to, aby średnia frekwencja wzrosła do 10 tysięcy. Mamy pewne plany czy zamierzenia, ale od tego do sukcesu jeszcze daleka droga.

Zamierza pan wdrożyć nowych ludzi do struktur marketingowych, czy te plany dotyczą obecnej kadry?

- Jak najbardziej chodzi o obecnych pracowników. Mamy do tych osób zaufanie i wiemy, że są w stanie temu podołać.

Wracając jeszcze do rodziny właścicieli – nie wierzę, że mają ten klub dla zwykłego hobby. Na pewno chcą coś zarobić, chociażby z tytułu tych transferów.

- Powiem panu, że na razie chcemy doprowadzić do takiej sytuacji, żeby do tego klubu nie dokładali. A ja, przebywając wśród nich od jakiegoś czasu, o chęci zarobku jeszcze nie słyszałem. Przekaz jest inny – są właścicielami, przejęli to z tego czy innego powodu, chcą to w dalszym ciągu prowadzić tak jak do tej pory, ale nigdy nie było słowa o nastawieniu się na zyski. Jeśli byłaby taka możliwość jak w każdym innym biznesie, to by się ucieszyli. A jeśli nie, to nic się nie zmienia.

Jest bliżej niż dalej stanu, w którym właściciel jest na zero i nie dokłada?

- Szczerze powiedziawszy, to już w sezonie 2019/2020 klub powinien być samowystarczalny.

Czyli realizuje pan swój plan, a finanse klubu idą w górę?

- Tak jest. Wiadomo było, że po przejęciu klubu trzeba było nas dofinansować i to niemałą kwotą. To była cena za zmianę trenera, budowę całego działu medycznego, nowych asystentów… W tej chwili mamy o wiele osób więcej. Ponadto wszystkie sprawy związane z przyrządami medycznymi, to wszystko koszty. Właściciele wiedzieli, co ich czeka, przeszło to bez żadnego problemu.

Korona miała i ma nadal płynność finansową. Według ustalanych przez nas założeń, wysyłanych co miesiąc właścicielom, jesteśmy na właściwej drodze, aby od sezonu 2019/2020 klub był samowystarczalny.

REKLAMA

Brakuje panu Dietera Burdenskiego? Utrzymują panowie kontakt w dalszym ciągu?

- Trudne pytanie… Nie chciałbym za bardzo na nie odpowiadać. Jest ono bardzo osobiste…

Inaczej: Dieter Burdenski nic już panu nie doradza w kwestii Korony?

- Nie doradza i nigdy nie doradzał, od początku.

Nawet będąc właścicielem?

- Nawet będąc właścicielem.

Ograniczał się do roli kibica i obserwatora?

- Chyba tak, ale dajmy temu spokój.

Przejdźmy więc do bardzo istotnej kwestii: zawodników, kontraktów, transferów. Na początek Bartosz Rymaniak. Kapitan Korony nie ukrywa, że jeśli dostanie dobrą propozycję z większego polskiego klubu czy ligi zagranicznej, to chętnie z niej skorzysta. Jak wygląda sytuacja?

- Tę rozmowę trzeba rozpocząć inaczej. Wasz portal o tym pisał, a najwięcej „Echo Dnia”, że trzynastu piłkarzom kończą się kontrakty. Więc ja pytam: panowie, skąd macie te informacje? To nieprawda…

W naszym tekście zaznaczyliśmy, że kilku z nich ma opcje jednostronnego przedłużenia ze strony klubu, co nie zmienia faktu, że te umowy wygasają.

- Zawodnikom, na których nam zależy, do marca 2019 możemy aktywować opcję przedłużenia umowy o rok. Czyli z tych trzynastu zostanie może z sześciu, którzy ewentualnie mogliby odejść.

Natomiast co do Bartka Rymaniaka: musimy widzieć to z dwóch stron – zawodnika i klubu, a więc prezesa odpowiedzialnego za działalność m.in. finansową. Proszę mi wierzyć, że pierwszą rozmowę z agentem Bartka odbyłem dwa miesiące temu. Teraz, na styczeń, poprosił o spotkanie, na którym miałby określić sytuację zawodnika. Zgodziłem się na to.

Kontrakt Bartka kończy się w czerwcu i priorytetem dla nas jest styczniowe przedłużenie. My jednak wiemy, że to nie będzie łatwe. Zawodnik chce sobie wysondować rynek.

Nie wiem, czy pan wie, ale w zeszłym roku Bartkiem był zainteresowany Lech Poznań. Mowa o lecie 2018 [pisaliśmy o tym w sierpniu ubiegłego roku – KLIK!]. Nie zgodziliśmy się jednak wtedy, bo Bartek to nie tylko zawodnik, ale także niepisany przywódca szatni i w każdym klubie ktoś taki musi być.

A drugiego takiego nie widać.

- Zgadza się i nad tym też ubolewamy. Ale to jedna strona medalu. Druga jest natomiast taka, że jak rozmawiam z Bartkiem, to on mi mówi otwarcie: „Kurde, prezesie, mam prawie 30 lat i to może być moja ostatnia szansa. Proszę, żeby się prezes pochylił nad tą sprawą”.

Nie ma problemu, jeśli Bartek byłby w kręgu zainteresowań klubów zachodnich czy tureckich. Mógłby tam zarobić dużo lepsze pieniądze niż w Koronie i ma do tego pełne prawo. To nie jest nic złego. Niekiedy słyszę, że Bartek powinien pamiętać, ile mu dała Korona i ja to doskonale rozumiem, ale to sprawy sentymentalne.

Każdy zawodnik wie, że ma kilka lat grania i chce się zabezpieczyć. Był talent, hobby stało się zawodem, ale ten zawód nie będzie trwał wiecznie. Jeśli wolą Bartka jest odejście, a prawo Bosmana daje zawodnikowi możliwość decydowania na pół roku przed wygaśnięciem umowy…

Trzeba tylko się dogadać. Może być przecież też tak, że zawodnik zażąda kwoty, na którą nie przystanie klub.

A jest pan gotowy zaoferować Rymaniakowi wyższy kontrakt od tego obecnego?

- Oczywiście, jestem w stanie dać Bartkowi lepszą umowę. Nie ma o czym gadać. Ale nie będę na niego zły, jeśli mi powie, że ma klub i odchodzi w czerwcu. Taka jest kolej rzeczy. To piłka, nikt nie będzie grał w klubie dożywotnio. Można też wymienić zarząd i wszystkich innych.

Chciał pan kilka tygodni temu od Jagiellonii Białystok milion złotych odstępnego właśnie za Rymaniaka?

Nigdy nie rozmawiałem z Jagiellonią na ten temat, bo nawet nie było takiej propozycji.

REKLAMA

Ale taka jest stawka za tego zawodnika w kontekście ewentualnego odejścia zimą?

- Wie pan… Dzisiaj jest tak: wszyscy w klubach potrafią liczyć. Jeśli wiedzą, że zawodnikowi kończy się kontrakt za pół roku, to bardzo rzadko ktoś wychodzi z ofertą rzędu miliona złotych. Propozycja to góra 200 tysięcy i wszyscy czekają na wygaśnięcie kontraktu.

My działamy tak samo. Patrzymy, rozglądamy się, wszyscy mają identyczne reguły. Na rynku polskim nie ma opcji, aby na pół roku przed końcem umowy ktoś proponował milion złotych. Mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że takiej oferty nie było.

Oferta ofertą, ale oczekiwania takie są?

- Nie.

Znany panu zapewne użytkownik Twittera, Janekx89, który rok temu jako pierwszy opublikował informację o porozumienia Macieja Gostomskiego z Cracovią, napisał, że Piast Gliwice chciał Mateusza Możdżenia. Gliwiczan miały jednak odstraszyć żądania Korony na poziomie właśnie miliona złotych.

- Trzeba Janekxowi powiedzieć, że ma złe informacje. Nigdy nie było z Piastem Gliwice żadnych rozmów o Mateuszu Możdżeniu.

A wpłynęła do klubu jakakolwiek oferta za tego zawodnika?

- Ani jedna.

Jaka przyszłość czeka Mateusza Możdżenia? Wiem, że jesteście z nim po pierwszym, wstępnym spotkaniu odnośnie nowego kontraktu, ale do porozumienia daleko.

- Nie chciałbym za bardzo o tym rozmawiać. Zawodnik i agent wiedzą, na czym stoją, a kolejne dni pokażą, jak to będzie wyglądało.

Porozmawiajmy dalej o zawodnikach z wygasającymi kontraktami. Jak wygląda ich sytuacja?

Kovačević, Jukić czy Cebula mają opcje przedłużenia. Z Gardawskim jesteśmy już po dwóch spotkaniach i prawie się dogadaliśmy. Tak samo z Hamrolem. Cały czas koresponduję z agentem Soriano i wygląda to obiecująco. Myślę, że rozmowy z graczami, na których nam zależy, zakończymy pozytywnie.

Jest oczywiście też grupa zawodników, co do których nie mamy już dużych nadziei. Na pewno nie przedłużymy z nimi umów, a pewnych ruchów spróbujemy dokonać jeszcze w styczniu.

Czy są to Ken Kallaste i Zlatko Janjić?

- Tak.

Czyli ta dwójka może odejść już zimą?

- Tak, oczywiście jeśli nadarzy się taka możliwość.

Ciekawi mnie wątek praw do karty zawodniczej Djibrila Diawa. Jeśli ten piłkarz teraz trafiłby do innego klubu, to na jaki procent z odstępnego mogłaby liczyć Korona? Gdy Senegalczyk podpisywał umowę to głośno było o tym, że spora część z ewentualnego transferu trafi na konto pewnego funduszu, który to sobie zagwarantował.

- To jest temat, na który zbytnio nie chciałbym się wypowiadać. Poczyniliśmy pewne kroki, aby tamtą umowę anulować. Jesteśmy po rozmowach z kancelarią adwokacką, która zajmuje się wyłącznie takimi sprawami. Powiem tylko, że wygląda to nieźle i gdyby doszło do takiego transferu w tym okienku, to Korona powinna być z tego bardzo zadowolona.

Nie ma opcji, aby część kwoty wpłynęła na konto funduszu. Ta umowa – w opinii adwokatów, którzy się jej przyjrzeli – nie ma żadnego znaczenia.

Kiedy to się wyjaśni?

- Nie spodziewajmy się jakiegoś wyroku, bo nie oddaliśmy sprawy do sądu. Zasięgnęliśmy opinii na zasadzie „co by było, gdyby”. Jeśli fundusz by od nas coś zażądał, to wtedy mamy pole do działania. Ale tę umowę wypowiedzieliśmy już trzy miesiące temu.

To są skomplikowane sprawy. Pracujemy nad tym.

W każdym razie rozjaśnijmy: nic nie jest rozwiązane w stu procentach, ale według opinii prawnej zasięgniętej przez klub, sto procent ewentualnego zysku z transferu Diawa należy się Koronie?

- Tak jest. Pracujemy nad rozwiązaniem tej sprawy.

REKLAMA

Co do samego transferu – Diaw na pewno stanowi łakomy kąsek. Klub prowadzi z nim rozmowy odnośnie nowej umowy czy pogodził się z faktem, że nic z tego nie będzie?

- Widzi pan, kibice też nam zarzucają opieszałość w tym temacie. Ale Djibril nie chce przedłużyć kontraktu i jasno nam o tym powiedział. Takie jest jego stanowisko, a my musimy wybrać mniejsze zło: lepiej zarobić teraz czy mieć zawodnika wiosną? Musimy się nad tym pochylić wspólnie z trenerem i podjąć decyzję najlepszą dla klubu, bo chcemy grać o jak najlepsze miejsca. Niewykluczone jednak, że bez tego zawodnika tego nie osiągniemy. Z drugiej strony możemy tego gracza wypuścić i otrzymać pewien ekwiwalent pieniężny, stanowiący jakieś zadośćuczynienie, bo za pół roku odejdzie za darmo. Zdajemy sobie z tego sprawę. Jest paru zainteresowanych Djibrilem i prowadzimy negocjacje.

Są w tym gronie kluby z Polski?

- Nie. Djibril powiedział, że dla niego jedynym kierunkiem jest Francja.

Najwyższa liga – Ligue 1?

- Dokładnie. Zawodnik ma kartę w ręku, a my musimy się zastanowić, czy coś z tego jeszcze mieć, czy zachować Djibrila. Ale przy pozostaniu może dojść przecież taka kwestia jak chociażby brak motywacji…

Ostateczna decyzja zapadnie przed wylotem na zgrupowanie we Turcji?

- Tak.

A łączy się z tym przyszłość w Koronie Piotra Malarczyka?

- Może nie aż tak bardzo, ale w razie odejścia Djibrila musimy mieć kogoś w zapasie. Może faktycznie jest tak jak pan mówi i to pośrednio naczynia połączone. Jeden zastąpiłby drugiego. Mamy Kovačevicia i Marqueza, ale przecież są kontuzje i kartki. Różnie bywa.

Felicio Brown Forbes. Ten zawodnik wydaje się najmniej udanym z letnich transferów, ale z tego, co mi wiadomo, trener chce mu dać jeszcze szansę.

- Jasne, to absolutnie nie jest skreślony zawodnik. Rozmawiałem z trenerem na temat tego gracza. My nie jesteśmy szczęśliwi z tego, że on nie gra. Jeśli ktoś zanotował tyle spotkań w lidze rosyjskiej i strzelił tam trochę bramek, to przecież przez pół roku nie zapomniał, jak kopać piłkę. Niekiedy piłkarz potrzebuje dłuższego czasu na aklimatyzację, może nie zawsze występował na swojej pozycji…

No właśnie, ponoć Forbes jasno zakomunikował trenerowi, że czuje się środkowym napastnikiem i nie chce grać na skrzydle. Zatem przegrywa rywalizację z Soriano.

- Jest mu trudno w tej rywalizacji. Dajmy mu jednak jeszcze trochę czasu. Na pewno poleci do Turcji i zobaczymy, co z tego wyniknie. Niejeden zawodnik odpalił po upływie pół roku. Nie szukajmy daleko. Pamięta pan Kaczarawę? Przez pół roku się śmiali, że on nawet nie potrafi biegać. A od rundy wiosennej każdy przecierał oczy i lamentował, że jak można go było wypuścić. No niestety, taki był warunek kontraktu. Nie byliśmy mu w stanie zapłacić tyle, ile klub z Cypru.

Mówił pan, że finanse klubu ulegają poprawie. Nie jest tajemnicą, że bardzo chcieliście pozyskać Juliusza Letniowskiego z Bytovii Bytów, oferując zawodnikowi bardzo okazały kontrakt i będąc w gotowości na zapłatę odstępnego jego obecnemu klubowi. To rzeczy, których w Koronie nie widziano od lat.

- Ten zawodnik wybrał Lecha Poznań. On mentalnie już tam jest. Uważam, że w Koronie rozwinąłby się lepiej niż w Lechu, bo tam będzie miał większa konkurencję. Kto wie, może będzie w drugą stronę. Rozmawialiśmy z Letniowskim i prawie się dogadaliśmy, ale pewnych rzeczy nie przeskoczymy.

Jak spojrzymy wstecz, to pozyskaliśmy Firleja za naprawdę dużą kwotę odstępnego. Kupiliśmy Kordasa czy kilku innych młodych zawodników, opłacając ekwiwalent za wyszkolenie. Tacy gracze nie przychodzą za darmo. Kosztują kilkadziesiąt tysięcy złotych, a często nawet ponad sto tysięcy.

Mamy paru młodych piłkarzy, w drużynie CLJ są kolejni. Niektórych chcemy wypożyczyć. Byli przez pół roku pod okiem Lettieriego, wytrzymali reżim treningowy narzucony zawodnikom pierwszego zespołu, a teraz na tej bazie mogą wykazać się w I lidze. Jeśli to im się uda, to za pół roku mamy gotowego zawodnika.

Na pewno ma pan na myśli Piotra Pierzchałę.

- Tak. Oprócz niego jeszcze Maciek Firlej.

A Oktawian Skrzecz?

- Trener ma o nim bardzo dobre zdanie i posiada pomysł na niego. Powiedział, że w pewnym momencie to powinno wypalić, ale do tej pory było jeszcze za wcześnie.

REKLAMA

Kluby I ligi dla Pierzchały i Firleja są już dogadane?

- Praktycznie tak, na dniach zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Pierzchała latem miał ofertę z Puszczy Niepołomice. Teraz temat wrócił?

- Tak, ten klub też się przewija jako jeden z kilku. Propozycji jest parę.

- Wracając do Letniowskiego i do tego, że Korona była w stanie zapłacić za niego dobre pieniądze – miało w tym w jakikolwiek sposób partycypować Suzuki?

- Nie, w ogóle nie rozmawialiśmy na ten temat z Suzuki. Tę kwestię zostawimy sobie na coś większego. Póki co działaliśmy sami. To, co nam nie pasowało, zwłaszcza mnie, to fakt, że jeśli policzylibyśmy wszystko potrzebne to zapłaty, to wyszłoby, że 20-latek będzie jednym z najlepiej zarabiających zawodników w Koronie. Nie tędy droga. Taki gracz musi sobie zapracować na to, co może zarobić za rok czy za dwa.

Ale sami taką umowę zaproponowaliście.

- Nie, dostaliśmy ofertę od jego menadżera. Wypłata byłaby w naszej opinii za wysoka.

Chcecie skorzystać z pomocy Suzuki już w zimowym oknie transferowym?

- Może tak, może nie, zobaczymy… Mamy parę pomysłów, jesteśmy w stałym kontakcie. Jeśli pojawią się jakieś konkrety, to możemy z prezesem Dulnikiem coś zrobić.

Dwa cele transferowe na tę zimę to lewy obrońca i środkowy pomocnik?

- Na tę zimę? Środkowy pomocnik i napastnik.

Czyli wzrośnie konkurencja w gronie Soriano – Górski – Brown Forbes.

- Dokładnie.

To już pewnie pytanie do trenera, ale możemy się zatem spodziewać, że Korona docelowo będzie grała na wiosnę na dwójkę napastników?

- Musi się pan umówić z Lettierim i go o to zapytać (śmiech).

Latem Korona interesowała się Dawidem Kortem. Nie straciliście go z zasięgu wzroku także jesienią. Teraz, gdy rozwiązał kontrakt z Wisłą Kraków, podpisze z Koroną?

- Nie chciałbym o tym mówić, temat jest otwarty. [Rozmowę przeprowadziliśmy we wtorkowe popołudnie. Raptem kilka godzin później okazało się, że Dawid Kort podpisał umowę z greckim Artomisem Ateny, a więc temat transferu do Korony definitywnie przestał być aktualny – red.]

Interesujecie się też innym graczem Wisły, reprezentantem Polski – Rafałem Pietrzakiem.

- To prawda, były rozmowy. Nie wiem jeszcze, jaki jest jego status, czy już rozwiązał umowę, czy wciąż nie. Póki sprawa tkwi w próżni, nie możemy podjąć zdecydowanych kroków.

Czy Korona interesuję się jeszcze innymi zawodnikami Wisły, którzy lada chwilą mogą być wolni od kontraktu?

- Tak, jesteśmy po słowie i rozmowy się toczą, ale jaki będzie tego efekt końcowy, to zobaczymy.

W tym gronie jest Vullnet Basha?

- Nie.

Wracając do doniesień Janekxa89 – czy na celowniku Korony jest pomocnik Stalic Mielec, Josip Šoljić?

- Znów muszę to powiedzieć: nie.

Jeszcze jedna kwestia transferowa. Latem 2018 roku poważnie pod kątem transferu do Korony rozważano Radosława Majewskiego. Czy z perspektywy obecnego sezonu żałuje pan, że wtedy nie podpisaliście umowy?

- Propozycja była, ale sztab trenerski jednogłośnie powiedział, że nie. Krótka piłka. Do któregoś momentu trenerzy mieli rację, bo Pogoń i Majewski grali bardzo słabo, ale potem złapali świetną formę. Teraz ten zawodnik daje im jakość i obecna postawa szczecinian to w dużej mierze jego zasługa.

Majewski to zawodnik 32-letni. Nasz sztab szkoleniowy stwierdził, że po prostu jest już za stary.

A co ze wzmocnieniem lewej obrony?

- Nie szukamy piłkarza na tę pozycję.

Ale chcecie zrezygnować z Kena Kallaste.

- Spokojnie, damy sobie radę. Jeśli będzie okazja, to skorzystamy i kogoś weźmiemy, ale mamy inne priorytety.

A może się zdarzyć, że oba główne wzmocnienia – do pomocy i ataku – przybędą z Wisły Kraków?

- Oba na pewno nie.

REKLAMA

Porozmawialiśmy trochę o transferach, to teraz jeszcze coś innego. Na pewno widział pan wypowiedź Zbigniewa Bońka odnośnie braku szans dla juniorów Korony i tego, że „Fabian Burdenski miał miejsce w składzie za darmo” (KLIK). Jak się pan do tego odniesie?

- Zbigniew Boniek powinien się zająć PZPN-em, a nie Koroną Kielce. To po pierwsze. A po drugie, Lettieri stawia sprawę jasno: jeśli któryś z tych młodych zawodników byłby w stanie grać, to by dostał szansę. W opinii całego sztabu nie ma takiego gracza, który podniósłby poziom drużyny i byłby w stanie grać połowę spotkania czy nawet cały mecz.

Nikt nam nie może zarzucić, że nie szukamy czy nie chcemy. Grupa młodzieżowców przez rok trenowała z pierwszą drużyną. Czterech-pięciu juniorów każdego dnia pracowało z seniorami i proszę mi wierzyć, że gdyby była choć mała szansa, że są gotowi, to Lettieri byłby pierwszym, który by na nich postawił.

Ale trener wie, że w Ekstraklasie tak dominuje fizyczność, że… No właśnie. Naszym juniorom nie można odmówić techniki czy szybkości. Pod względem fizycznym jednak odstają od innych drużyn nawet w Centralnej Lidze Juniorów. I tu pojawia się pytanie – skoro zawodnik nie potrafi stawić czoła w walce jeden na jeden, to czy ma szansę w Ekstraklasie?

Mam swoje zdanie, bo cały czas rozmawiam z trenerem. Pytam, czy może wpuściłby tego czy tamtego. To jednak suwerenna decyzja trenera, który bierze na siebie całą odpowiedzialność za wynik meczu, pozycję w tabeli i wszystkie inne takie kwestie. Jeśli on mi mówi, że na dziś nie ma takiego zawodnika, to nie mogę mu powiedzieć, że nie ma racji. To jego odpowiedzialność. Muszę to wziąć na klatę i pomyśleć co zrobić, żeby juniorzy byli gotowi nie tylko technicznie, ale i fizycznie.

Jak przygotowujecie się do wprowadzenia nowego przepisu o młodzieżowcu? Chcecie postawić na któregoś z juniorów czy przymierzacie się do transferu?

- Rozmawiamy w tej chwili z dwoma ciekawymi chłopcami, którzy mają 18-19 lat. Mogą dać nam jakość. To jednak przepis, który nam narzucono, nawet bez okresu przejściowego.

Latem PZPN też podjął decyzję o reformie wiekowej CLJ bez ostrzeżenia.

- Dokładnie. A młodzieżowiec? Kordas, Pierzchała, Sokół… Może jeszcze ze dwóch będziemy mieli. Tu nie chodzi jednak o jednego. Na dzisiaj nie wiemy, jak ma to wyglądać. Czy młodzieżowiec musi grać cały mecz, czy musi wejść drugi z powodu kontuzji pierwszego, czy jak konieczna będzie kolejna zmiana to potrzeba trzeciego…

To parodia. My musimy trzymać na ławce lepszego zawodnika seniora, który da jakość drużynie i klubowi, a trzeba wpuścić kogoś, kto siądzie psychicznie, bo zagra na Legii przy 25 tysiącach ludzi. I on już się nie pozbiera.

Pojawiały się głosy, że wobec tego można rozszerzyć ławkę rezerwowych do dwunastu zawodników, jak w Serie A. Jakby się pan na to zapatrywał?

- Na razie nic nie wiem. O tej zmianie dowiedziałem się z gazety. Kluby to prywatne spółki akcyjne, w naszym przypadku w prawie 80%. Takie rzeczy powinny być regulowane zupełnie inaczej. Nawet jeśli taki pomysł miałby wejść w życie, to należało dać rok czy dwa lata okresu przejściowego. W ogóle nie mamy czasu i nie wiem, jak to będziemy funkcjonowało. Musimy się dostosować, a co ze skutkiem? Trudno powiedzieć.

Skoro jednak w Europie coś takiego obowiązuje tylko w jednym kraju, w Rumunii, to chyba ten pomysł nie jest najlepszy…

Wierzy pan, że juniorzy starsi Korony mogą zostać mistrzami Polski?

- Oczywiście, że w to wierzę. Nasi chłopcy mogą zostać mistrzami Polski.

Trener Marek Mierzwa mówił, że problemem jest brak lepiej rozwiniętej infrastruktury. Czy klub myśli pod kątem budowy czy rozbudowy pewnych miejsc?

- Mogę panu coś pokazać. Nasze zadanie domowe w stosunku do miasta…

Prezes Zając sięga po wydrukowany projekt zatytułowany: „Plany rewitalizacji obiektów sportowych w Kielcach”. Idea dotyczy modernizacji następujących miejsc:

- boiska ze sztuczną nawierzchnią przy Suzuki Arenie, które miałoby zyskać trybunę o pojemności 200 miejsc, otrzymać nową nawierzchnię oraz zostać powiększone do wymiarów licencyjnych 105x68 metrów celem rozgrywania tam meczów CLJ,

- boiska na stadionie lekkoatletycznym przy ulicy Drogosza, które również miałoby stać się pełnowymiarowe,

-terenu, na którym mieści się boisko przy ulicy Kusocińskiego. Po wyburzeniu starych budynków o złym stanie technicznym miałoby tam powstać drugie boisko treningowe, a dodatkowo mały budek gospodarczy z szatniami przeznaczonymi dla zespołów młodzieżowych,

- terenu w lesie w pobliżu Archiwum Państwowego przy ulicy Artylerzystów. Miałoby tam powstać pełnowymiarowe boisko,

- boiska przy ulicy Fosforytowej obok Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 15. Miałoby tam powstać pełnowymiarowe boisko, a dobudowa trybuny na 200 miejsc umożliwiłaby rozgrywanie meczów w CLJ i IV lidze. Zaplecze w postaci budynku znajduje się w szkole,

- obiektów sportowych przy ulicy Prostej, gdzie miałyby zostać poczynione następujące inwestycje: budowa balonu nad sztucznym boiskiem, budynku, orlika oraz dwóch pełnowymiarowych boisk z trybuną na 200 miejsc.

REKLAMA

Mamy dwie drużyny juniorów występujących pod szyldem spółki akcyjnej oraz ponad 800 dzieci w drużynach KKP. Na dzisiaj, zimą, mamy może pół boiska, bo wszystkie inne są zasypane… A jednocześnie gramy w Polsce o tak wysokie cele! Wszystkie roczniki są w czołówkach. O czymś to świadczy.

Bylibyśmy złym zarządem, gdybyśmy nie zabiegali o poprawę. Tego się nie da zrobić w rok, bo to zaniedbania z ostatnich 15-20 lat. Chcemy poprawić bazę i sprawić, aby zawodnicy nie tylko Korony, ale i innych kieleckich klubów, mieli komfort treningu, co bardzo ważne jest dla trenerów. My nie zabiegamy o luksus, ale o normalny europejski standard.

Spotkamy się wkrótce z włodarzami miasta. Wiem, że jest program z Ministerstwa Sportu odnośnie rewitalizacji obiektów i chcemy w tym wziąć udział. Zamierzamy za wszelką cenę powalczyć o remont infrastruktury, która służyłaby potem przez 20-30 lat.

Skoro o władzach miejskich mowa – dwa miesiące temu zmienił się prezydent Kielc. Bogdan Wenta zastąpił Wojciecha Lubawskiego, w którego komitecie poparcia znalazł się pan przed wyborami. Rozmawiał pan już z nowym prezydentem odnośnie współpracy na linii Korona – miasto?

- Oczywiście, było już parę spotkań. Muszę powiedzieć, że prezydent Wenta odbiera sport bardzo pozytywnie, abstrahując nawet od tego, że sam kiedyś był sportowcem. Uważa sport za jeden z czynników egzystencji społecznej. To coś, co łączy, wychowuje i daje wizję młodzieży.

Wracając do komitetu prezydenta Lubawskiego – w naszej spółce akcyjnej 28% udziałów miało i ma nadal miasto. Nie chodzi o poglądy polityczne, bo moje są zupełnie inne, ale lojalność w stosunku do współwłaściciela przedsiębiorstwa wymagała z przyzwoitości, żeby prezes Korony należał do komitetu honorowego prezydenta miasta. Jeżeli za cztery lata taka sytuacja powtórzyłaby się z prezydentem Wentą, to obowiązkiem prezesa klubu również byłoby poparcie przedstawiciela udziałowca mniejszościowego.

To nie ma nic wspólnego z osobistym partycypacjami. To po prostu respekt do tej osoby i fakt, że partnera ze spółki akcyjnej należy wspierać. Tak jak prezydent Lubawski wspierał od lat Koronę, jeszcze przed naszą kadencją. Wydaje mi się, że to jego zasługa, że Korona jest tu gdzie jest.

W kwestii finansowej nic się nie zmieniło, Korona dostanie od miasta w 2019 roku 2,5 mln złotych.

Tak, to zostało zapisane w umowie sprzedaży. My jednak nie dostajemy tego za darmo. Promujemy miasto Kielce poprzez piłkę nożną w mediach ogólnopolskich. W sezonie 2019/2020 37 meczów Ekstraklasy zostanie pokazanych w otwartej telewizji [TVP – red.], a więc 1 mecz na kolejkę. Fajnie by było kilka razy pokazać się w takich okolicznościach.

Korona to nośnik reklamy dla miasta. I miasto też nie jest niezadowolone z Korony. Partycypuje reklamowo na arenie ogólnopolskiej jako miasto sportu mające Ekstraklasę. Jako jedyne miasto w województwie mające Ekstraklasę.

To pozytywny przekaz dla mediów i pozostałej części Polski. Ten klub jest z Kielc.

Kończąc już małym wykrokiem w przyszłość – latem tego roku należy spodziewać się tradycyjnego dla Korony zawirowania transferowego, czy może będzie spokojniej?

- Chciałbym zapytać co pan ma na myśli mówiąc „spokojniej”…

W ostatnich latach przerwa między sezonami oznaczało mnóstwo pożegnań i pojawiania się nowych zawodników. Może teraz klub postawi na dłuższe związanie się z większością obecnych piłkarzy?

- W piłce nie ma spokojnego okresu. Na pewno chcemy dalej realizować naszą politykę. Z zawodnikami, którzy się sprawdzają i którzy stanowią realną wartość dla naszego klubu, chcemy związać się na dłużej. Ale to też nie stanowi gwaranta.

Czasami po roku okazuje się, że nic z tego nie wyszło, a gracz ma jeszcze dwa lata umowy. Trzeba się zastanowić, czy nie lepiej podpisać coś na krócej, ale z opcją przedłużenia i wtedy ryzyko jest zminimalizowane. Choć to też działa w drugą stronę, bo jeśli opcji prolongaty nie ma, a piłkarz odpali, to klub nie zarobi.

Zawodnik chce zawsze jak najdłuższy kontrakt. Jak ma 21, 22 czy 23 lata, to można się zgodzić. Ze starszymi już nie bardzo. Sytuacja jest więc jaka jest, ale myślę, że na razie nie ucierpieliśmy i udawało nam się to poskładać. Może za rok czy za dwa lata osiągnie się taką stabilizację kadrową, która zadowoli nas i kibiców.

REKLAMA

Na pewno ma pan jednak świadomość, że letnie okienko może stanowić idealny moment na zarobienie dobrych pieniędzy na Marcinie Cebuli czy Adnanie Kovačeviciu, na rok przed wygaśnięciem ich umów.

- Ależ oczywiście, jeśli byłaby taka szansa, to jesteśmy do tego pierwsi. Pieniądze muszą być jednak adekwatne, bo wiemy, co ci zawodnicy potrafią. Jeśli mamy się ich pozbywać za niewielkie kwoty, to wolimy ich mieć do końca u nas i spróbować przedłużyć kontrakt o dwa-trzy lata.

Na sam koniec: wiosną będzie blisko pierwszej czwórki w tabeli, ale klub nie chce o tym głośno mówić?

- Tak. Wiemy, co mamy i o co walczymy. Dużo trenerów mówi, że stara się myśleć z meczu na mecz. My tak samo. Wydaje mi się, że ta nasza obecna drużyna, która może jeszcze będzie nieco zmieniona, powinna dać dużo satysfakcji kibiciom i powalczyć o jak najwyższe miejsce.

Rozmawiał Marcin Długosz

fot. Maciej Urban / Korona Kielce

 

REKLAMA

Wasze komentarze

Janek2019-01-09 08:47:41
Ciekawy wywiad, szczerze mówiąc miałem prezesa za trochę mniej rozgarniętego, a tutaj rzeczowe i spójne pomysły na podstawie strategii i brak owijania w bawełnę, dużo konkretów o zawodnikach, negocjacjach transferowych itp.

Na plus na pewno to, że widzi, że bez rozbudowy infrastruktury nie wykonamy dużego skoku jakościowego. Nie ma takiego lokalnego rynku sponsorskiego, żebyśmy mogli konkurować pieniedzmi z Legia, Lechem itp.

Szkoda, że za Kolportera, gdy była naprawdę duża kasa w klubie, nie było to (infrastruktura) priorytetem. A także przez następne 6-7 lat gdy miasto dokładało po 10 mln do klubu na pensje i działalność, zamiast np. dokładać 8-9 i milion na boiska i rozwój młodzieżowcow. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem i trzeba ruszać z projektami, bo mlodzi nadal mają fatalne warunki do treningu.

Pieniądze w mieście są.
Tylko je trzeba wydawać z głową, a nie na samochody służbowe, przystanki, niefunkcjonalne budynki w centrum, dworzec od PKS, wizję lotniska, czy dziwny przetarg MPK.
Boisko rocznie ze wskazanych przez Zająca lokalizacji to bardzo realistyczny cel.
Stary2019-01-09 09:34:33
Brawo dla obydwu stron.Interesujący wywiad i wysoka kultura rozmowy!Koronie potrzebny jest spokój i długofalowy plan działania,a widzimy ze taki plan Prezes ma! tak trzymać!
kibic2019-01-09 09:34:51
Klakier zarządu już się odezwał.
@kibic2019-01-09 09:51:14
Kibiców innych klubów uprasza się o udzielanie swoich opinii na tamtejszych portalach.
na takie wywiady2019-01-09 09:55:40
czekam na CkSport - brawo
ART2019-01-09 10:06:59
Budowac i remontowac te boiska, bo to sa fundamenty kazdego klubu. Z dobra baza treningowa nie zginiemy w gorszych czasach.
Do optymistów2019-01-09 10:13:11
Pamiętajcie, tam gdzie zawsze słońce świeci jest tez dużo cienia ;))))
azazel2019-01-09 10:20:01
Zdaje się, że w tej chwili największym problemem Korony jest trener Lettieri i jego "pomysły" na kilku zawodników, których potencjał jest zwyczajnie marnowany przez taktyczne koncepcje trenera. Brown Forbes nie jest jedynym, którym trener "miesza" na boisku. Wystawianie środkowego Cebuli na skrzydle, przesuwanie skrzydłowych Jukićia czy Pućki do środka, żonglowanie Gardawskim i Kosakiewiczem z lewa na prawo i na odwrót. To tylko kilka przykładów a długo by jeszcze wymieniać.
ura bura2019-01-09 10:24:51
Klasa wywiad, że tak przycukruje. Fajnie jakby udało się ruszyć z wymienioną w wywiadzie infrastrukturą
olo2019-01-09 11:15:30
wszystko fajnie tylko marketing klubu to się nadaje do tarcia chrzanu zero pomysłu a jak już to podkradaja innym i dlatego nie ma kibiców
Super wywiad2019-01-09 11:22:28
A tym, którzy mają pretensje do trenera chcę przypomnieć, że on odbył mnóstwo stażów, poświęcił lata na zdobywanie kolejnych licencji, przyuczał się do swojego zawodu, a wy jedynie graliście w FM\'a i to pewnie Realem albo ManCity.
kibic2019-01-09 11:56:26
Ot takie bleblanie. Przeczytałem bleble o słowach Lettieriego po meczu z Legią, potem bleble o tym, ze Korona grała tej jesieni lepiej niż poprzedniej (bo zdobyła o jeden punkt więcej?) i dałem sobie spokój.
I jeszcze taka uwaga. Korona jako reklamówka Kielc, na miejscu kieleckich władz, trzymałbym się od tego klubu na dystans, bo to by fatalnie świadczyło o samym mieście. "Kielce - miasto bez ambicji", to żadna reklama.
Cieszy fakt, ze kolejni piłkarze omijają Kielce, nie chcąc grać w klubie, w którym największą ambicją jest utrzymanie się w lidze mimo zajmowania w pewnym momencie czwartego miejsca i pozytywnego rozkładu kilku najbliższych kolejek. Liczę jeszcze na to, ze kilku piłkarzy którym kończą się kontrakty, nie przedłużą ich, a na ich miejsce znajdą kolejnych :janjićów", którzy Koronę spuszczą w otmęty spadkowe.
@Super wywiad2019-01-09 12:03:47
Następny klakier. Masz rację, faktycznie trzeba zdobyć wiele licencji i odbyć niejeden staż żeby w ciągu jednego tygodnia, na dwa mecze ligowe wystawiać całkowicie inne składy, obrońców wstawiać na pomoc, pomocników na obronę i tak dalej. Tylko prawdziwy fachowiec potrafi korzystać z maszyny losującej.
Janek2019-01-09 12:15:53
@kibic

Wez sie czlowieku odczep od tej Korony w koncu. Jestes kibicem co najwyzej swojego ego i niespelnionych ambicji, w ogolnej otoczce totalnego niezadowolenia z zycia.

Zle zyczysz klubowi, cieszysz sie, ze zawodnicy omijaja klub. Dobrze sie czujesz?
Wez sie serio przerzuc na inne sporty, hobby i aktywnosci.
Moze jakis wolontariat? Tyle fajnych akcji. A nie plujesz jadem marnujac zyciowa energie, zrob cos pozytecznego.

PS. Slowo "odmęt" pisze sie przez \'d\' geniuszu. Odmęty spadkowe to niestety okreslenie jakosci twoich komentarzy.
kibic2019-01-09 12:31:21
@Janek.
Zgadza się. "Otmęt" to są Krapkowice. Uczył Marcin, Marcina... Ale jak się komuś wytyka błędy, trzeba samemu pisać jak należy. W polskim języku używa się liter "ą, ę, ś, ć, ł, ż,ź, .
A mój wpis nie był skierowany do ciebie, klakierze. Twoje zdanie znam i jest ono niezmienne, ze względu na rolę, którą wypełniasz.
kibic2019-01-09 12:34:12
@Super wywiad
Tyle tych licencji zdobył, ze go wykurzyli z niemieckiej piłki doradzając mu zapewne "wyjedź do Polski, tam się zrealizujesz ze swoją jakże ogromną wiedzą. U nas jesteś za cienki nawet na III ligę, a w Polsce będziesz błyszczał w ....ekstraklasie".
Czytelnik2019-01-09 12:36:54
Burdenski kupił klub i dał władzę absolutną Zającowi !!! Kto w to uwierzy ??? Ha ha ha
ART2019-01-09 12:49:48
Ogolnie to odnosze wrazenie, ze klub pod rzadami Niemcow idzie w dobrym kierunku. Moze to wieczne gadanie o awansowaniu do osemki i zadowalanie sie tylko tym jest irytujace, ale z czasem i to powinno sie zmienic. Wazne, ze dzieje sie duzo dobrego jezeli chodzi o szeroko rozumiane fundamenty klubu. Powstalo boisko z podgrzewana murawa, rozroslo sie zaplecze medyczne, sauny, nie sauny, w koncu zaczelo sie dziac cos, jezeli chodzi o grupy juniorskie. Kuc zelazo poki gorace, robic nowe boiska, klub musi miec zaplecze, baze. Nie wyrzucac kasy w bloto na jakis hiszpanow czy portugalczykow ktorzy niczego wielkiego nie wniosa i zaraz i tak odejda. Lepiej inwestowac wlasnie w akademie, boiska, bo z tego beda korzysci na lata.
Janek2019-01-09 13:02:16
@kibic

W przeciwienstwie do Ciebie nie mam ustalonej odgornie opinii na temat wywiadu, zanim go przeczytam.

Przeciez u Ciebie to juz nawet wiadomo, jak ocenisz runde wiosenna :) Nawet jakby i weszli do tych pucharow, to pewnie przez lzy rozpaczy, smutku i zalu napiszesz, ze "raz to przypadek, glupi ma farta", etc.
Nie kompromituj sie, drogi maly pieniaczu. I serio, pomysl o siatkowce, recznej, albo szydelkowaniu.
@Janek2019-01-09 13:13:25
Przecież ten Kibic to prawdziwy kibic ale Widzewa lub innego klubu z trzeciego poziomu rozgrywek
zae2019-01-09 13:19:58
Wybaczcie Panu kibicowi - chłop jest mocno sfrustrowany i nie trzyma ciśnienia - według fachoffców Korona miała spaść w 2017 roku, później w 2018 a tu nic takiego się nie stało, Korona gra w ekstraklasie, sytuacja klubu jest dobra i stabilna. Należy mu współczuć
Słužba nie družba2019-01-09 14:55:53
Janek to bot zarzàdu......zawsze chwili nawet zawodnikôw co zagrali piach.
Kasa misiu, kasa....2019-01-09 15:09:45
Cyt ."po przejęciu klubu trzeba było nas dofinansować"
Co prezes miał na myśli, kto dofinansował? Burdenski? Czy on dał choć 1 eur dofinansowania klubu. Cz tylko te 750 tys eur zapłacił z akcje ale Miastu. Bo miasto daje rok rocznie 2,5 mln niby za reklamę, w wcześniej 4,5 mln.
Cieszę się że Paprocki pilnuje dyscypliny budżetowej, ale może jaśniej z tym dofinansowaniem, kto? kiedy? ile?
Śledzę wszystko o Koronie ale nie słyszałem o jakimś dofinansowaniu.
CK2019-01-09 16:03:51
Machaj i Burliga rozwiązali kontrakt z Jaga
M_M2019-01-09 17:03:58
Ogólnie to wywiad mi się podobał, ale mam jedno "ale". Problem frekwencji to nie problem marketingu. To problem zespołu, który od wielu lat walczy góra o "pierwszą ósemkę", podczas gdy inne kluby walczą o MP i puchary. To działa na wyobraźnię w przeciwieństwie do "bezpiecznego środka tabeli".
Janek2019-01-09 17:07:19
@Słužba nie družba

A ty zawsze chwalisz wujka jak ci wchodzi do wanny, parafrazujac Jacka kurde Gumnego, ojca Roberta :)

W przeciwienstwie do Ciebie, wole po obejrzeniu meczu sprawdzic statystyki, obejrzec heatmapy, podania, instat, strzaly, expected goals i takie inne glupoty, ktore innym (podobnym tobie) geniuszom futbolu sluza tylko do wnioskowania, ze badana proba :pies i czlowiek: maja statystycznie po 3 nogi.

Ty wolisz kierowac sie w swoich opiniach po meczu prywatnymi sympatiami, (np. gnojenie Petraka pol rundy, gdy cala gral mniej wiecej na rownym, wysokim poziomie), zawsze chwalenie Mozdzenia, ktory ma najwieksze wahania formy i humoru, zawsze problem i wyzywanie Janjicia, nawet jak w Krakowie na wisle robi asyste i gra bardzo dobry mecz. Tak samo chuchanie i dmuchanie na Cebule, ktory zagral 1 kosmiczny mecz i 1 bardzo dobry. Gdy przynajmniej 4 mial slabiutkie, dla niektorych byl wciaz zagral tak samo jak z Gornikiem.

Moze to Ty masz problem z ocena, kto gral piach jednak, bo jestes typem kibica, ktory zapamietuje 2 straty i na tej podstawie buduje swoja silnie emocjonalna opinie, a potem niezaleznie od kolejnego wystepu i tak cisnie z zawodnikiem, albo nieslusznie chwali? Niestety sporo takich ludzi.

Ja staram sie byc po prostu obiektywny. Niezaleznie, czy lubie zawodnika, czy nie, czy to wychowanek, czy to Niemiec, Polak, czy Chorwat. Gra dobrze, to go dobrze oceniam, gra slabo, to po co mam klamac?
R2019-01-09 19:57:08
Doszedłem do momentu jak to Burdenski 2x niby Koronę wprowadził do 8 i dałem sobie spokój. Nie lubię jak ktoś chce mi taką ciemnote wciskać. Kibice przecież wiedzą że to Bartoszek z ekipą Paprockiego zrobił 5 miejsce.
leszek 512019-01-09 21:18:34
R-znawco to Kante z Wisly Płock jak już coś
Janek2019-01-09 22:08:29
Bartoszek zdobyl mniej punktow (nie liczac podzialu) w tym "najlepszym sezonie" wedlug wielu kibicow, niz Lettieri w tym, w ktorym zajal 8 miejsce, gdy podobno pilkarze, trener i prezes bez ambicji sprzedali wszystkie mecze.

Taki maly fakt dla wielu najmadrzejszych "kibicow" na ziemi.
Zawodnicy ktorzy powinni odejść.. do innych klubów2019-01-09 22:27:54
Petrak, Kalaste, ... Bez Zlatko korona nie bedzie tą samą drużyną, on strzelał asystował, biegał walczył wkładał całe serducho w gre. Gdy on odejdzie przestaje chodzić na mecze korony :(
Statystyk2019-01-10 01:09:26
Bartoszek nie pracował przez cały sezon !!!!
Ile kolejek był Wilman ??? 7 ??? + 1 Grzesik
Janek Jarząbek2019-01-10 01:28:54
Już tego Janka nie można czytać, taki obiektywny bo mu zlecił dodatkową robotę w postaci propagandy hybrydowej. Ma za zadanie powtarzanie tych pierd o sukcesach,świetnym wywiadzie prezesa. Wywiad ledwie się ukazał, w wersji pisanej więc ogarnięty przez redaktora, bo na żywo to stękanie i jąkanie się, znamy prezia że jest przeelokwętny. A pierwszy wpis już kadzi prezesowi żeby narzucić narrację.
W Święta było trochę spokoju bo Janek miał wolne od prezesa a teraz już na posterunku i już sieje propagandę sukcesu i to pod każdym artykułem po kilka razy.
Łubu dubu, łubu dubu niech nam żyje prezes naszego klubu to pisałem ja Janek Jarząbek.
Janek2019-01-10 08:16:17
1) Bartoszek miał niższa średnia punktów na mecz jako trener Korony niż Lettieri.
2) Serio panowie frustraci od spisków, wymyślcie sobie coś nowego :) Ani to prawdziwe, ani mnie to rusza. Napisałem, że mi się podoba ten wywiad (dobrze prowadzony przez Red.), bo Prezes nie łał wody, konkretnie mówi o negocjacjach i zawodnikach, a także dostrzega konieczność rozwoju największej bolączki polskiej piłki, infrastruktury młodzieżowej i treningowej dla 1 drużyny.
Polemizujesz z powyższym, czy poglądy ci nie pozwalają mówić o rzeczywistości, jesli nie do końca pasuje do ustalonej z góry opinii? Może to ty jednak jesteś na czyichś usługach, skoro przed rzeczywistością masz jakieś ustalone tezy, że prezes be niezależnie co powie/zrobi? Chcesz pisać, to pisz o konkretach.

Stać mnie na obiektywizm, bo pisze tu czysto hobbistycznie i mam beke z takich śpiętych zakompleksionych baranów. Żyj zdrowo, nie pogryź klawiatury z frustracji.

Ps. Wiem, że masz mój kompleks i cię bardzo swędzi tylnia część ciała, ale wymyśl sobie pseudonim.

Dodaj komentarz

Copyright © 2019 CKsport.pl Redakcja Reklama

Projekt i wykonanie: CK Media Group