REKLAMA

Osłabione PGE VIVE zrobiło swoje. Kielczanie wysoko wygrali kolejny mecz w lidze

06-11-2018 22:01,
Mateusz Kaleta

Niespełna 48 godzin po meczu z FC Barceloną w Lidze Mistrzów piłkarze ręczni PGE VIVE stanęli do gry po raz kolejny. Tym razem w lidze, gdzie zmierzyli się z Energą MKS Kalisz i nie dali rywalom najmniejszych szans. Zmęczeni, osłabieni, brakiem kilku zawodników, ale zrobili swoje. Wygrali wysoko - 37:27.

W spotkaniu zabrakło wiodących postaci kieleckiego zespołu: Michała Jureckiego, który musiał odpocząć z powodu urazu pachwiny, a także Alexa Dujshebaeva, który jest przeziębiony. Sztab szkoleniowy dał ponadto odpocząć Luce Cindriciowi, Mateuszowi Jachlewskiemu i Władimirowi Cuparze. Zabrakło też kontuzjowanego Uładzisłaua Kulesza.

REKLAMA

Na boisku pojawił się natomiast Bartłomiej Bis, który zagrał pierwszy raz od dziewięciu miesięcy, podczas których przechodził rehabilitację po kontuzji zerwania więzadła krzyżowego przedniego w lewym kolanie. Do gry wrócił także Marko Mamić.

Kielczanie byli stroną dominującą przez całe spotkanie i z łatwością rozprawili się z niżej notowanym rywalem. 

Następny mecz PGE VIVE rozegra już w sobotę, kiedy na wyjeździe zmierzy się z Mieszkowem Brześć w Lidze Mistrzów. To spotkanie rozpocznie się o godz. 15.00.

Energa MKS Kalisz - PGE VIVE Kielce 27:37 (12:15)

PGE VIVE: Ivić, Wałach - Fernandez Perez 4, Mamić, Jurkiewicz 6, D. Dujszebajew 4, Lijewski 1, Janc 6, Moryto 7, Karaliok 3, Aginagalde 5, Bis 1.

fot: Anna Benicewicz-Miazga

 

REKLAMA

Wasze komentarze

mexic2018-11-07 11:25:21
Nie można w przypadku meczów w lidze pisać, że Vive przystąpiło do meczu osłabione.
Tu nawet jakby wyszli w 7 z 2 bramkarzami to i tak w większości meczów byliby faworytem. Pomiędzy nami a reszta jest kosmiczna przepaść. I jeśli w najbliższych latach coś się zmieni to tylko w stronę powiększania się przepaści.

Dodaj komentarz

Copyright © 2018 CKsport.pl Redakcja Reklama

Projekt i wykonanie: CK Media Group