REKLAMA

Nie dajmy się omotać Lubawskiemu i całej reszcie. Oni nam mieszają w głowach

13-02-2018 18:24,
Tomasz Porębski

Gdy rozpoczynaliśmy nasz cotygodniowy, wtorkowy cykl rozmów, zapowiadaliśmy, że jego bohaterami nie będą wyłącznie osoby związane z piłką nożną, ręczną czy siatkówką. Szukamy osobowości – ludzi, którzy o sporcie (niekiedy w bardzo szerokim kontekście) będą opowiadać barwnie, w sposób interesujący dla odbiorcy. A nade wszystko będą śmiało i szczerze wyrażać swoje opinie. Nie mamy wątpliwości, że nasz kolejny rozmówca spełnia te założenia. Przed Wami Liroy, czyli Piotr Liroy-Marzec, obecnie poseł niezrzeszony.

Sławę i popularność zyskał dzięki muzyce. Był jednym z prekursorów rapu w Polsce. Za sprawą wydanej w 1995 roku płyty „Alboom”, sprzedanej w nakładzie przekraczającym 500 tysięcy egzemplarzy, osiągnął największy sukces komercyjny w historii polskiego hip-hopu. Kilkukrotny laureat nagrody polskiego przemysłu fonograficznego Fryderyk.

Trzy lata temu, za namową Pawła Kukiza, zdecydował się kandydować do parlamentu. Startując z pierwszego miejsca listy komitetu Kukiz’15 w okręgu świętokrzyskim, otrzymał 22 614 głosów i uzyskał mandat posła VIII kadencji. Był to czwarty najlepszy wynik w regionie. 

Rok temu powołał do życia Stowarzyszenie Skuteczni, w którym objął funkcję prezesa. W czerwcu temu został wykluczony z klubu poselskiego Kukiz’15.

W Sejmie zasiada w komisjach Kultury i Środków Przekazu oraz Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii. Jesienią przeszła jego ustawa o medycznej marihuanie. Do jego osiągnięć należy też m.in. zalegalizowanie tablic rejestracyjnych dla pojazdów pochodzących z USA, wycofanie z użycia wadliwego radaru Iskra-1 czy działania na rzecz modernizacji drogi nr 74.

REKLAMA

Wiem, że ciężko będzie utrzymać tę rozmowę w ramach dyskusji tylko o sporcie, ale przynajmniej od tego zacznijmy. Na początek cofnijmy się o kilkanaście lat. Co wydarzyło się 1 kwietnia 2006 roku?

- O Jezu. Nie wiem...

Ułatwię zadanie. Odbyło się wtedy uroczyste otwarcie nowego stadionu Korony Kielce.

- A tak! Byłem tam. Na pewno, to pamiętam.

Ja z kolei pamiętam, kogo transmitująca to spotkanie stacja Canal+ zaprosiła na murawę do przedmeczowego studia, jako jedynego gościa specjalnego.

- Kogo?

Liroya. Pamiętam, bo trochę mnie to zaskoczyło. Spodziewałem się raczej piłkarza, trenera albo kogoś z władz klubu czy miasta, które odpowiadało za budowę obiektu.

- Naprawdę? Kurczę, zabiłeś mnie tym. Byłem na tym meczu, pamiętam, że wybrałem się na stadion z Tomkiem Iwanem, ale zupełnie mi uleciało, że zaprosili mnie do telewizji. Bardziej wspominam, że była z nami też Miśka (Michelle, córka posła – przyp. red.). Ile ona wtedy miała lat? To był 2006 rok? To miała trzy lata. Pamiętam, że po meczu graliśmy w piłkę na murawie, biegaliśmy po niej i cieszyliśmy się, że Kielce mają taki stadion.

Teraz zdarza się chodzić jeszcze na Koronę?

- Tak, oczywiście. Jeśli tylko jest mecz i mam chwilę, idę z przyjemnością. Super atmosfera. Ludzi z zewnątrz, którzy przyjeżdżają do Kielc, lubię zabrać do nas na mecz. Fajne miejsce. To był pierwszy taki nowoczesny stadion, trochę ich potem się pojawiło, ale do dzisiaj ludzie uważają, że nasz jest świetny. Średniej wielkości, ale zgrabny, ładny. Nie mamy czego się wstydzić. Kiedy robi się zdjęcia Kielc, stadion okazuje się ważnym elementem panoramy miasta.

Skoro jesteśmy przy temacie infrastruktury sportowej... Dominik Tarczyński, kolega z poselskiej ławy, po triumfie Vive w Lidze Mistrzów obiecał, że do końca tej kadencji parlamentu rozpocznie się budowa nowej hali sportowej. Dzisiaj w Kielcach nic do nas w tej sprawie nie dochodzi nowego, ale może tam - na miejscu, w Sejmie - słychać lepiej...

- Nie. Trzeba by jego o to zapytać, o ile jeszcze pamięta. Jakiś czas temu wysłałem zapytanie w tej sprawie do ministerstwa sportu. Dostaliśmy odpowiedź, że żaden wniosek inwestycyjny o dofinansowanie budowy hali sportowej w Kielcach nie wpłynął. Wiesz, skoro ktoś coś powiedział, chciałem to sprawdzić. Jestem pokerzystą, mówię: sprawdzam. Od tamtej pory nic na ten temat nie słyszałem.

Kielce niedawno otrzymały tytuł Europejskiego Miasta Sportu. Zasłużenie?

- To sprawa względna. Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Niektórzy mogą uważać, że jesteśmy w epicentrum światowego czy europejskiego sportu. Mamy kilka rzeczy, którymi rzeczywiście możemy pochwalić się na całym świecie. Kilka fajnych drużyn. Sport zawodowy stoi na dobrym poziomie. 

Ja uprawiałem różne sporty w Kielcach. Były boks, judo czy taekwondo w Zagnańsku, potem chodziliśmy ćwiczyć na Politechnikę. Piłka nożna – wiesz, że ja grałem w Koronie, Błękitnych czy jeszcze za dawnych czasów w Ateście? Trenowałem też hokeja. Na olimpiadach skakałem wzwyż, w co trudno uwierzyć przy moim wzrośnie. Ale skakałem, i to z dobrymi wynikami. Grałem w kosza. Piłka ręczna... To była podstawa w Kielcach. Gdzie nie szedłem do szkoły, tam osiągaliśmy najlepsze wyniki. Szczególnie w średniej, bo mieliśmy kilku zawodników na „PRO” poziomie. I wygrywaliśmy mecze głównie tymi kolesiami.

W Kielcach sport był zawsze obecny. Nie oceniam, czy jesteśmy stolicą, czy nie, ale sport wywierał na mnie przez całe życie bardzo duży wpływ. To, że jestem tak czynny ruchowo, zawdzięczam Kielcom. Temu, że miałem gdzie chodzić. Choć na początku miałem problem, bo fan Bruce’a Lee nie miał łatwo. Wybór był prosty – judo albo kyokushin. Do Gołdzińskiego chodziłem na judo, potem do Drogosza na boks. Pamiętam, że gdy schodziłem z treningu judo, zobaczyłem, jak boksują i się zainteresowałem. Nie było jednak kung fu. Specjalnie z Ostrowca ściągaliśmy trenera do sekcji taekwondo. Byłem zresztą jednym z jej założycieli.

Trenowałem przełajowe kolarstwo w Koronie. Wzięli mnie potem na Miedziankę na torowe. Jako dzieciak mogłem się realizować sportowo, jak tylko chciałem. Ale tak było kiedyś. Jeżeli do tego by wróciło, zaczęlibyśmy tym żyć, to kto wie – może moglibyśmy mówić, że jesteśmy stolicą.

Teraz dzieciaki nie trenują. My ciągle graliśmy w piłkę. Mieszkałem na Pocieszki, miałem przez siatkę do szkoły nr 19. Pomiędzy budynkami sławne boisko. Całe dzieciństwo tam spędzaliśmy. Wychodziłem z domu wcześnie rano, a schodziłem z boiska, jak dawno już było ciemno. Dla mnie to była pasja. Nie wyobrażałem sobie innego życia. W każdym kolejnym dniu dążyłem tylko do tego, żeby być coraz lepszym.

A te rozgrywki... Całe osiedla się schodziły. Pamiętasz? Nie no, nie możesz pamiętać. Na świecie cię nie było. Gdy odbywały się mistrzostwa świata w Hiszpanii, my rywalizowaliśmy w mistrzostwach szkół. Całkiem niezły wynik wtedy wykręciliśmy. To były mecze! Nagle stawałeś się bohaterem – tak jak na wielkim boisku piłkarskim, tylko tutaj na własnym osiedlu. Za komuny żyliśmy w bardzo sportowym trybie. Kończyłem szkołę, nie przepadałem za nią, ale chodziłem na SKS-y i do późna w nocy miałem co robić.

Mamy świetne drużyny. Dlaczego? Bo tak nas wychowywano. Nie jestem zaskoczony tymi wynikami. Pomijając oczywiście finanse, ale wyrosło pokolenie, które żyło sportem. Jeżeli chcemy być stolicą sportową, czas wrócić do starych czasów, gdy sport był tak istotny w każdej szkole. Zachęcać młodych ludzi do tego. Gdyby w tej chwili władze miasta doprowadziły do takiej edukacji sportowej... Nasze boisko od rana do wieczora było zajęte. Teraz na Sadach stoi nowoczesne, ale puste. Mnóstwo pracy jest do wykonania.

Przedstawiciele małych klubów narzekają, że ogromne, miejskie pieniądze idą na sport zawodowy. A dla nich brakuje środków.

- Światem sportu rządzą sponsorzy.

Ostatnio głównym sponsorem Korony było miasto.

- Wiem, oczywiście. W tej chwili w Koronie wygląda to już inaczej. Uważam zresztą, że całkiem nieźle się dzieje. Różne scenariusze przewidywali z tym klubem, a nie jest tak źle. To odwieczne pytanie, które można zadać - także do mnie, jako do artysty. Bo wiesz, dużo artystów narzeka na brak dotacji. Ale czy sztukę tworzy się dla dotacji? Wiadomo, w niektórych momentach potrzebne są pieniądze, ale nie mogą być one wyznacznikiem.

Nie jestem socjalistą. Nie lubię, gdy tak po prostu rozdajemy ludziom pieniądze, nie wymagając w zamian konkretnych efektów. Dasz za nic, nie wymagasz, to pójdą na marnację. Taka jest ludzka natura. 

Sport potrzebuje sponsorów. Ale żeby ich pozyskać, musimy wrócić do idei rozwoju miasta. Obecnie ludzie wyjeżdżają, brakuje inwestycji. Musimy ściągnąć inwestorów, a tego nie zrobimy, jak nie zmienimy ludzi u władzy. Gdy nie przerwiemy ciągu nieszczęśliwych wypadków. Chciałbym, żeby normalni, inteligentni ludzie, którzy są specjalistami w swoich dziedzinach, zaczęli działać w naszym mieście. W różnych instytucjach miejskich. Wtedy można realizować wszelakie plany, związane także ze sportem.

Na razie mamy jednak skostniałe struktury i ludzi, którzy nie mają żadnego pomysłu na Kielce. Nie przyciągniemy inwestorów, jeśli nie zmienimy obrazu miasta. Trzeba mądrych ludzi, którzy dobrze zarządzają finansami. My tego nie mamy od dawna. Zaraz pojawi się kolejny problem. Co będzie, kiedy skończy się perspektywa finansowa Unii Europejskiej? Na pewno dostaniemy mniej środków w nowej perspektywie. Te pieniądze się skończą. I co oni wymyślą, skoro nic nie wymyślili przez lata? 

Główny zarzut jest taki, że tytuł Europejskiego Miasta Sportu jest wyróżnieniem...

- … za które się płaci, wiem. Mam wrażenie, że ciągle popełniamy te same błędy. Czym my nie byliśmy? Miastem sportu, stolicą mody... Przerabialiśmy już to. Problem w tym, że te hasła nie działają. Ktoś, kto je tworzy, nie myśli o drugiej stronie medalu. O tym, że to będzie nas ciągnęło w drugą stronę. W dół. To hasło: „don’t give up, you are in Kielce”. Takie hasła tworzą ludzie bez wyobraźni, ograniczeni umysłowo. 

Tu jednak zawsze chodzi o pieniądze. O chciwych ludzi, którzy pilnują swoich bliskich interesów. Nie myślą perspektywicznie. Dlaczego jest źle? Bo myślą krótkoterminowo, od wyborów do wyborów. Nikt nie zastanawia się, co będzie za 50-100 lat. Tworzy się krótkoterminowe plany, przy czym większość z nich się nie udaje. W ten sposób chodzimy w kółko. Zamiast kupować różne tytuły, pomyślmy, ile mamy rzeczy w Kielcach, które możemy promować. I nie wymagają dużych środków. Tylko my nie chcemy tego wykorzystać.

Pamiętam, że była sonda w gazecie, co się kojarzy z Kielcami. I wyszedłem ja. Skoro mają taką osobę, jak Liroya... Gdziekolwiek nie lecę w świat, wszędzie mówię o mieście dobrze. Gdziekolwiek nie zapytasz: Kielce? Liroy! Czy to zła konotacja? Chyba dobra. Jest „gwiazda” – zaznaczam, żebyś napisał to w cudzysłowie – która pochodzi stąd, kojarzy się z pewnymi rzeczami. Z przełomem w muzyce, z prawdą. Można wykorzystać te dobre intencje, które nad tym stoją. A ja nie biorę i nie chcę brać za to pieniędzy. Jestem lokalnym patriotą. 

Problem w tym, że wszyscy się oszukują. To taki zamknięty krąg. Wszystkie stanowiska są obsadzone swoimi. W regionie to samo. Przecież to co PSL zrobił w województwie świętokrzyskim, to w całym kraju się o tym mówi. Nie trzeba być z Kielc, żeby wiedzieć, co tu się wyrabia.

Jak zobaczyłem to hasło „don’t give up”... Nie, nie chowałem się ze wstydu. Jeżdżę po Polsce i wszystkim mówię, że pochodzę z Kielc. Nigdy nie było inaczej, jestem dumny z Kielc i regionu, nie powiem na niego złego słowa. Ale pojawia się to „don’t give up” i zażenowanie jednak jest. Głupi ludzie wydają ogromne pieniądze na takie pomysły. A są inne, lepsze, wręcz na wyciągnięcie ręki, za które nie trzeba wcale płacić. Jednak trzeba być kreatywnym, mieć coś w głowie. Mieć wizję. 

Nie jest tak, że kielczanie zaczynają ukrywać, że stąd pochodzą?

- Nie. Na całym świecie spotkałem masę kielczan i nigdy tego nie odczułem. Wręcz przeciwnie – wszyscy mówią tak, żeby każdy słyszał. Dlatego jest tu potencjał. Władze szkodzą, ale ja wierzę, że przeminą. Jak gó...a w Silnicy.

Dobrze, że Kielce utrzymały przy życiu Koronę, finansując ją grubymi milionami przez kilka dobrych lat? Przeciwnicy zarzucali, że tych pieniędzy miejskich szło zdecydowanie za dużo.

- Tu się różne rzeczy dzieją. Nie jesteśmy jednak wyjątkiem. W Radomiu czy Warszawie jest to samo, ale na inną skalę. Nie zastanawiajmy się, czy mniej, czy więcej pieniędzy. Sprawmy, by w końcu było normalnie. Postawmy miasto i region do pionu, wtedy na chwilę odpoczniemy i nie będziemy się zastanawiać, co głupiego ratusz znowu wymyśli. Sportem ma rządzić prywatny sektor i nikogo nie powinno to obchodzić. To jego sprawa. Problem pojawia się, gdy wydaje się miejskie pieniądze. Jedni powiedzą, że to nic, niewiele. Inni, że fortuna. To prywatny sektor ma dawać nam świetną rozrywkę.

PGE VIVE Kielce jest dobrym przykładem?

- Świetnym. To przykład, jak to można zorganizować. Mam nadzieję, że w Koronie będzie teraz podobnie. Na razie dobrze się dzieje. Oczywiście, bez wsparcia finansowego sport nie ma szans na większą ekspansję. Dlatego potrzeba tych środków. Żeby być dobrym, trzeba za to zapłacić.

Poza Świętokrzyskiem często pytają o kielecki sport?

- Nie. Nie spotkałem się z tym. Nikt z zewnątrz Kielc nie postrzega jako stolicy sportu. Oczywiście, jeśli ktoś interesuje się piłką, zagada czasem o Koronie. Ci od ręcznej zapytają o Vive. Ale ktoś z innej bajki zupełnie się tym nie interesuje.

Sport jest super. Ale świadomość ludzi musi być większa. Choć trudno będzie to zrobić, bo w takiej Warszawie na co dzień mają wielkie imprezy sportowe. Perspektywa jest zupełnie inna, dlatego w stolicy odbierają to zupełnie inaczej. Dla nas świetnie, bo możemy się chwalić, ale oni to mają codziennie.

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie chodzi o to, by wymyślać na siłę tytuły, które często są negatywnie lub co najwyżej neutralnie oceniane. A wcale nie jest sztuką, by wykreować coś, co budzi uśmiech przyjazny, a nie uśmiech politowania.

Potrzebujemy mądrych ludzi, z otwartymi umysłami, a nie starego myślenia. Mamy kompleksy? Gdziekolwiek jadę, mówię głośno, że jestem z Kielc. Zauważyłem, że inni kielczanie robią podobnie. Mnie to cieszy.  Nikt tego faktu nie ukrywa, ludzie lubią utożsamiać się z tym miastem. Dostrzegam patriotyzm lokalny.  Trzeba na to postawić, pokazać, że nie mamy kompleksów. Ale wymaga to działań, aby miasto stało się przyjazne dla mieszkańców, abyśmy mogli się cieszyć, że tutaj żyjemy i chcemy wracać. Ostatnio widziałem sondę, w której zapytano kieleckich maturzystów, co planują robić dalej. 9 na 10 z nich odpowiedziało, że stąd wyjeżdża. Na tym polega problem. 

REKLAMA

Sam prezydent miasta zachęca młodzież, by wyjeżdżała z Kielc do większych miast i tam się kształciła.

- Samo to mówi, jaką mamy władze. Co ja mam powiedzieć? Wszyscy mają wyjechać, ostatni zgasić światło? Dlaczego w Krakowie absolwenci mogą się odnaleźć, a tutaj nie. Ano dlatego, że nikt na uczelni nie wpadł na pomysł, by skontaktować się z miejscowym biznesem i zaoferować kierunki, które później dadzą pracę w regionie.

Pełno jest kombinacji finansowo-politycznych. Jak ja lubię gadać szczerze, to o tym trudno mi rozmawiać. Bo to ciężki temat. Nie byłoby tej rozmowy, gdybyśmy mieli mądrych ludzi u władzy. Ale to my musimy ich mądrzej wybierać. Sami niszczymy sobie życie. I to w tak wspaniałym regionie, gdzie ludzie są otwarci. Każdy, kogo przywożę tutaj, nie może uwierzyć, jacy są tu fajni ludzie. My naprawdę tacy jesteśmy. Nie dajmy się omotać Lubawskiemu i całej reszcie. Oni nam mieszają w głowach. Stoi za nami też świetna historia. Przecież u nas jest kolebka sztuki, kultury. Mógłbym długo mówić o pisarzach. Przecież to nie przypadek, że tutaj byli. Oni się tym miejscem jarali. Nawet jeżeli pisali później na jego temat paszkwile, to widać, że ten region nie był im obojętny.

Teraz próbuje się w mieszkańcach wywołać obojętność. Bo wtedy najłatwiej rządzić – będę robił, co chcę, bo i tak ludziom jest wszystko jedno.

Wracając do stolicy sportu... Nieważne, czy ktoś przyznał tę nazwę. To sobie można kupić, to jest śmieszne. Ważne, żeby władza coś robiła. Miała wielki plan na szkoły, by odciągnąć dzieciaki od komputerów. Wtedy bym zrozumiał, że to idzie w dobrą stronę.

Sporo zarzutów pada w tej rozmowie pod kątem władz miasta i regionu...

- A to nie wszystko. Chciałbym usłyszeć wreszcie od prezydenta, co z naszym muzeum hip hopu. Ważna rzecz, dla regionu ma ogromne znaczenie. Zyska sławę na cały świat, bo drugie takie miejsce jest tylko w Nowym Jorku. Mamy możliwość, by pokazać się od strony kultury. Przecież u nas jest kolebka hip hopu w Polsce, wystarczy przyklepać to pieczątką. Mamy ludzi z całego świata, którzy chcą tutaj przyjechać, pomóc. Nowy Jork chce przysłać duży, malowany pociąg, który byłby częścią wystawy. Tylko prezydent ma jakieś problemy. Jednak ja to zrobię, nawet prywatnie.

Chyba, że się zmieni prezydent. Zresztą myślę, że się zmieni. Życzę tego wszystkim kielczanom. 

Ale nie będzie nim Piotr Liroy-Marzec?

- Kto wie... Kto wie.

Rozmawiał Tomasz Porębski

Tekst autoryzowany


W poprzednim odcinku…

Piotr Malarczyk – powrót po latach byłego kapitana do Korony Kielce

 Jak przyjechałem do Kielc, drużyna była jeszcze na obozie w Turcji. Mało kto tutaj przebywał. Był tylko zarząd i pracownicy. Jakieś zmiany, większe bądź mniejsze, obserwuje każdego dnia. Ale poczucia, że wróciłem do domu, bo tu jest mój dom, nie zmieni nic. Łącznie z tym domem rodzinnym, bo do stadionu mam bardzo blisko. Tej świadomości nie da się zastąpić i przełożyć na żadne inne miejsce.

Czytaj więcej!

fot. materiały prywatne Piotra Liroya-Marca (3), Piotr Matusewicz / PressFocus (1)

 

REKLAMA

Wasze komentarze

M2018-02-13 19:24:31
Bardzo mądre słowa
PSL musi odejść!2018-02-13 19:27:45
Klika PSL...i wszystko jasne...oni nawet z BinLadenem by weszli w koalicje aby zachować 'stołki'..!!!
Na początek cofnijmy się wstecz - pleonazm2018-02-13 19:34:02
poprawcie to czem predzej, bo w oko kole ! Cenie Liroya i jego wklad w rozslawienie Kielc, ale w tym wywiadzie nie powiedzial nic ciekawego. Ze trzeba zmienic rzadzacych, ale na kogo? ze trzeba cos zmienic, ale jak? co? I na koniec ta sugestia, ze moze wystartuje na prezydenta. Tani populizm. Slabo. Rozmowca ciekawy, ale okazalo sie ze nic ciekawego nie mial do powiedzenia
leszek 512018-02-13 19:44:33
Panie Marzec p. Lubawski nie jest z mojej bajki ale pokaż coś załatwił dla Kielc lub Swiętokrzyskiego jeden przykład nie chcę więcej ,na pewno potraktowałes C K jako promocję bo od jakiegoś czasu słuch o Panu zaginoł.
kielczanin2018-02-13 20:15:56
Nadaje na władze miasta i Lubawskiego bo szykuje sobie stołek w ratuszu. Dla niego to hip hop najważniejszy. A nie widzi jak miasto Kielce wypiekniało. Żeby nie Lubawski to ani stadionu ani korony by już nie było. Pamiętamy jak niektórzy radni próbowali to załatwić.
Rap2018-02-13 20:24:37
I tak nigdy na siadziesz w um
bzdety2018-02-13 20:47:36
Ani tytuł , ani wywiad nie na miejscu. Co to ma być ? Kącik pseudo sportu i kultury.
Ckb2018-02-13 21:04:47
Liroy to jedyny gość na którego z czystym sumieniem zagłosuje na prezydenta jeśli tylko wystartuje ale jeśli pojawia się taki artykuł to pewnie tak będzie. Pozdro.
Miko2018-02-13 21:06:41
Sama prawda. Zmieńmy w końcu tą władzę na mlodych duchem i rozumem ludzi którzy coś w życiu osiągnęli i mają otwartą głowę.
Liroy na prezydenta2018-02-13 23:50:04
Szczerze musze przyznać że zanim zapoznałem się z postacią Piotra Liroya- Marca to myślałem że to kolejny jakiś tam głąb i ćpun w jednej osobie. Teraz szczerze przepraszam i widzę że gość ma pomysł i wie jak można wiele rzeczy zmienić ale brakuje jedynie zwolenników. Nawet nie chodzi o same Kielce ale o wszystko co zrobił jako poseł.. Bardzo pozytywna postać. Piona chłopie i rób tak jak mówisz bo jednak jesteś dużo mądrzejszy od tej zasranej władzy
Kazik2018-02-14 09:58:31
Poseł od brania diety poselskiej. Gie robi dla Kielc, a tylko bełkocze.
@Kazik2018-02-14 11:05:14
No tak, bo lepiej dużo mówić jak p. Tarczyński, on wiele zrobił dla regionu. A żeby Liroy coś zrobił dla regionu to musi mieć też wsparcie władz, a takiego nie ma, bo nie ma "woli politycznej", bo WL wie że to jest dla niego konkurencja. Więc po co promować czyjeś pomysły jak się pod nie podepnie jak poseł T pod sukces Vive. O muzeum hip hopu słyszałem już dawno, ale lepiej kupić certyfikaty naj... I jeśli tylko będzie startował to zagłosuje na niego i będę namawiał wszystkich, aby skruszyć ten beton w postaci WL i całego tego jego porozumienia, bo tam dopiero są ludzie co tylko biorą diety i jeżdżą sobie na wycieczki na Ukrainę za nasze pieniądze
As2018-02-14 13:06:06
To teraz wywiad ze ZLOTOUSTĄ GWIAZDĄ SWIETOKRZYSKIEJ POLITYKI........p osłem Tarczynskim!
KONIECZNIE!
Weteran2018-02-14 15:53:34
Ponoć środkowy napastnik reprezentacji Islandii Elias Omarsson ma przejść do Korony.
Pisze o tym na twitterze dziennikarz Przeglądu Sportowego Wąsowski.
ja.ck2018-02-14 16:41:54
A był fajny portal sportowy ... dobra zmiana ?
@@Kazik2018-02-14 16:48:47
Liroy nie sięga Lubawskiej do pięt. Głosować może każdy, jeden lepiej drugi gorzej.
Jarek2018-02-14 17:19:17
A przepraszam co ten pan zrobil dla Ck? Jako posel Ze chce byc prezydentem miasta. Sory ale to bedzie jakis koszmar i nie ta bajka.
Terenya2018-02-14 18:17:20
Chlopie zrob cos dla Kiel a potem walcz i nie polewaj lukrrm nas
scyzoryk2018-02-15 11:07:42
Więc wy, młodzi, nie dajcie zniszczyć się
Zbierzcie się w grupę, nie dajcie się zastraszyć
A to, co wywalczycie zostanie w duszach waszych
Bo Kielce są potęgą i ty to wiesz
stara baba2018-02-16 17:17:03
Panie Pośle, żeby być prezydentem Miasta Kielce to trzeba mieć co najmniej 165 cm wzrostu.

Dodaj komentarz

Copyright © 2018 CKsport.pl Redakcja Reklama

Projekt i wykonanie: CK Media Group