REKLAMA

Wywiad z Paprockim: Co zmieni się, gdy Koronę przejmą Senegalczycy? (cz. 2)

23-09-2016 20:35,
Rozmawiali Wojciech Staniec II i Krzysztof Węglarczyk

Zgodnie z obietnicą, publikujemy dzisiaj drugą część rozmowy, jaką przeprowadziliśmy w środę z prezesem Korony Kielce, Markiem Paprockim. Tym razem dotyczy ona m.in. przyszłości klubu pod rządami inwestorów z Senegalu, działu marketingu, Łukasza Sekulskiego oraz słabej postawy Korony w ostatnim spotkaniu, co mocno nie spodobało się naszemu rozmówcy.

I część wywiadu - kliknij

W ostatniej rozmowie z naszym portalem poruszona została kwestia dyrektora sportowego. Mówił pan wtedy, że bardzo możliwe jest, aby po okienku transferowym w klubie została zatrudniona osoba na tym stanowisku. Mówiło się o osobie, która oprócz standardowych zadań miałaby również znacząco skoncentrować się na grupach młodzieżowych. Planowana jest realizacja tego projektu?

- W dalszym ciągu próbujemy  zdefiniować, jakie zadania osoba ta miałby realizować i jaką rolę w klubie miałby spełniać. Niestety  patrząc historycznie nie mamy w tym obszarze dobrych doświadczeń.  Z mojej perspektywy najtrudniejszym jest  wypracowanie prawidłowych relacji dyrektor –trener I drużyny. Szukamy takiej osoby. Nie wykluczam, że jeżeli uznamy, że dana osoba może pełnić taką funkcją, to ją zatrudnimy. Ewentualnie poszukamy doświadczonego trenera, ale z ukierunkowaniem  na pracę z młodzieżą i współpracę grup młodzieżowych z pierwszym zespołem. Na ten moment takie decyzje nie zostały podjęte, ale ten pomysł nie został odłożony do szuflady. Nie wykluczam, że taka osoba w najbliższym czasie się pojawi.

Wracając jeszcze do poprzedniej kwestii - marketingu. Wymienił pan podjęte przez klub działania. Pomogły one w znaczący sposób zwiększyć przychody?

- Jesteśmy w momencie końcowym badania bilansu naszej spółki za sezon 2015/2016.  Wyniki finansowe potwierdzone przez biegłego mówią o tym, że przychody zostały zwiększone. Za poprzedni sezon - jeśli dobrze pamiętam - wypracowaliśmy w klubie przychody na poziomie 12,5 miliona złotych. W kwocie tej  nie są uwzględnione środki, które były wsparciem od miasta w postaci podniesienia kapitału. To są rzeczywiste przychody wypracowane przez klub. Widzimy pozytywną tendencję, choć oczywiście chcielibyśmy, aby były one wyższe. W stosunku do poprzednich sezonów jest wzrost. Wymiernym wskaźnikiem są dane, które wskazują, że wypracowaliśmy o około 1,5 miliona większy przychód niż zakładaliśmy w prognozach licencyjnych  przed niedawno zakończonym sezonem.

Z tej perspektywy można powiedzieć, że nasza bieżąca działalność w pewnym sensie się broni. Komfortowo byłoby powiedzieć, że te przychody, które klub wypracowuje, pozwalają na obsługę wszystkich kosztów bieżących i finansową samodzielność klubu. Jeszcze nie jesteśmy na tym etapie, natomiast mogę stwierdzić, że w stosunku do naszych założeń i wyników lat poprzednich znacząco obniżyliśmy koszty i zwiększyliśmy przychody. W rezultacie - w porównaniu do poprzedniego sezonu - strata została pomniejszona o około cztery miliony.

Dla mnie jest to potwierdzenie, że plan poprawy naszych finansów jest realizowany, a nawet z pewną  nawiązką. Jeżeli klub funkcjonowałby w dalszym ciągu przy takiej strukturze własnościowej, to myślę, że trzyletni plan naprawczy zostałby zrealizowany.  Jego celem jest uzyskanie takiego wyniku, który - z punktu widzenia właściciela - byłby akceptowalny społecznie. Nie zakładamy oczywiście, że nie potrzebowalibyśmy wsparcia właścicielskiego. Takie wsparcie byłoby jednak porównywalne z innymi dyscyplinami sportu, w granicach budżetu, jaki  miasto przeznacza na promocję poprzez  sport zawodowy.

Nie jest tajemnicą, że te zmiany właścicielskiej wiszą w powietrzu. Gdyby jednak do nich nie doszło, to ile pieniędzy potrzebowałaby Korona jeszcze w tym roku od miasta?

- Myślę, że byłaby to kwota około dwóch milionów złotych. W tym roku kalendarzowym w budżecie miasta było zapisane 3,8 mln i tę kwotę otrzymaliśmy na początku roku.

Czyli dwa miliony od miasta jeszcze w tym roku kalendarzowym pozwolą zamknąć działalność na zero?

- Tak, dokładnie tak wynika z naszych aktualnych wyników działalności bieżącej.

Budżet w znaczny sposób jest pewnie obciążony spłatą zadłużenia. Jak obecnie wygląda jego spłata?

- Na bieżąco je spłacamy. Żeby była jasność - nie wynika ono z działalności bieżącej, w tym roku na bieżąco regulujemy wszystkie zobowiązania, zarówno w stosunku do zawodników, jaki również podmiotów zewnętrznych. I przyznam, że gdyby nie fakt, że spłacamy też zobowiązania z poprzednich okresów, to być może nie rozmawialibyśmy o tym, że w tym roku potrzebowalibyśmy jeszcze jakichkolwiek pieniędzy od właściciela. Sukcesywnie spłacamy  comiesięcznie  wcześniejsze zadłużenie. Miesięcznie są to kwoty około 100 tysięcy złotych.

Finansowe wychodzenie na prostą pozwala chyba ściągać zawodników o coraz lepszym CV. Przynajmniej w tym okienku transferowym w Kielcach pojawiło się dwóch takich graczy.

- Na pewno tak, ale my w dalszym ciągu jesteśmy w takiej sytuacji, że nie możemy  pozwolić sobie na zakup zawodników, czyli transfery odpłatne. Pozyskujemy więc jedynie graczy bez kontraktów. Nasz klub jest bardzo pozytywnie postrzegany przez pozyskiwanych piłkarzy. Również przez tych wszystkich, którzy byli naszymi zawodnikami w poprzednich okresach.  Nie ukrywam, że Dani Abalo oraz Miguel Palanca przed zaakceptowaniem naszej propozycji wiedzieli już sporo o naszym klubie, bo sami przyznawali, że rozmawiali z Airamem Cabrerą i trenerem Pachetą. Dla nas jest to pomocne, że zawodnicy, którzy kończą współpracę, bardzo pozytywnie wypowiadają się o naszym klubie.

Komfortowo byłoby, gdybyśmy byli w stanie kupować piłkarzy, ale ten moment może nastąpić w sytuacji, gdy zaczniemy uzyskiwać przychody ze sprzedaży naszych zawodników. Założenie w budżecie jest bardzo proste - na nowych zawodników wydamy tylko te środki, które pozyskamy ze sprzedaży naszych zawodników.

Oznacza to więc, że nie ma takiej możliwości, aby wykupić Łukasza Sekulskiego?

- Tego nie powiedziałem.

Z  tego, co pan powiedział, tak wynika.

- Te przychody, może nieduże, ale zaczynają się pojawiać. Chociażby sprzedaż do Manchesteru City naszego młodego bramkarza przyniosła  nam określone profity.  Jestem przekonany, że te przychody będą się pojawiać.  Warunek jest jednak jeden - musimy osiągnąć sukces sportowy. Nie mam w tym momencie na myśli mistrzostwa Polski czy gry w pucharach, bo to nie jest warunek konieczny. Jeśli jednak drużyna będzie wyglądać tak, jak w tych ostatnich wygranych meczach i będzie robić progres,  to jestem przekonany, że naszymi zawodnikami zaczną interesować się inne kluby, a wtedy te przychody się pojawią.

Wracając jednak do Sekulskiego. Suma odstępnego wpisana w umowę jego wypożyczenia jest więc realna do zapłaty? Sprzedaż młodego bramkarza do Anglii może ją pokryć?

- Myślę, że w zupełności.

Mamy więc rozumieć, że ci, którzy martwią się, że Korona zimą zostanie bez napastnika zostali uspokojeni?

- Pytanie jest tylko takie, czy taka decyzja w klubie zapadnie. Rzeczywiście, mamy taką możliwość. Na razie Łukasz pokazuje, że trzeba się nad tym poważnie zastanowić. Jeżeli Łukasz w kolejnych meczach podtrzyma swoją dyspozycję, to  z czasem te wątpliwości będą coraz mniejsze.

W ostatnim czasie trener Wilman mówił o chęci pozyskania jeszcze jednego defensora. Widzi pan możliwość spełnienia tej prośby?

- Ta też bardzo chciałbym pozyskać takiego zawodnika.  Musimy zachowywać  jednak dyscyplinę finansową, bo jeśli  będzie inaczej, to po raz kolejny staniemy w  sytuacji, jak w sezonie 2014/2015. Kiedy  zostałem prezesem, największym finansowym problemem klubu były wysokie kontrakty zawodników.  Dopóki będę prezesem, nie dopuszczę do tego, żeby zostały przekroczone założenia finansowe. Myślę, że do  zimowego okna transferowego kadra zespołu  nie zmieni się.

Piłkarzem, który mógłby wzmocnić obronę byłby Piotr Malarczyk. Nie było tematu jego powrotu do Kielc?

- Nie było takiej inicjatywy ze strony klubu, podobnie zresztą ze strony Piotra.

Zawodnikiem z bloku defensywnego, na którym można byłoby cokolwiek zarobić jest Djibril Diaw. Jego kontrakt wygasa z końcem roku, lecz klub posiada możliwość przedłużenia go.

- Mamy możliwość jednostronnego przedłużenia tej umowy.

Ewentualna sprzedaż Djibrila wiązałaby się pewnie z tym, że kwotą transferową trzeba by się podzielić z senegalską akademią.

- O takich szczegółach nie mogę mówić. Na pewno jednak ewentualny transfer Djibrila przyniesie wymierne korzyści finansowe dla Korony.

Klub opuścił już Paweł Sobolewski. Oznacza to, że ostatecznie zszedł z listy płac?

- Totalnie nie zniknął, ale jego kontrakt został znacząco obniżony.  Wypożyczenie  Sobolewskiego  zwolniło więc klubowi określone  środki finansowe.  Jego umowa obowiązuje jednak do końca grudnia, więc można powiedzieć, że od stycznia całkowicie „zniknie z listy płac”.

Po kilku rozegranych spotkaniach można już część rzeczy weryfikować. Odczuwa pan tryumf, że Korona po tej kolejce jest na takiej pozycji, z trenerem, na którego pan postawił?

- O tym będziemy mogli mówić po zakończeniu sezonu. Na razie jeszcze nie możemy mówić o sukcesie, ponieważ sezon rozgrywkowy dopiero rozpoczął się. Mam tylko tę satysfakcję, że moje przekonanie, a w zasadzie pewność, że trener Wilman  poradzi sobie z tym wyzwaniem zostało potwierdzone. Cały czas staramy się nie „pompować balonika”, bo doskonałym przykładem jest ostatni mecz, który  pokazał ile jeszcze pracy nas czeka.

Przyznam, że osobiście mocno przeżyłem tę ostatnią porażkę, bo również  dałem się ponieść bardzo pozytywnym opiniom, które się pojawiały, i to nie tylko w mediach regionalnych, ale także wśród fachowców z nc+. W pewnym momencie byłem przekonany, że mamy już bardzo charakterną i walczącą drużynę, bo  to przede wszystkim w tym sporcie jest najważniejsze. Nie musimy wygrywać wszystkich meczów i na pewno wszystkich nie wygramy, ale nasza drużyna musi mieć charakter i być drużyną walczącą. Bez względu na to, z jakim przeciwnikiem gramy, musimy to w każdym meczu potwierdzać .

Po pojedynku z Łęczną ten obraz został zaburzony. Zgadzam się z tym, co mówił trener - to nie była do końca nasza drużyna. Wszyscy to widzieliśmy - bardzo źle zagraliśmy. Przekazałem swoją ocenę zawodnikom podczas wtorkowego spotkania. Chciałem od nich usłyszeć, dlaczego tak się stało. Jestem przekonany, że po wnikliwej analizie przeprowadzonej przez trenerów taką odpowiedź znajdziemy.

Nie jest też usprawiedliwieniem dla mnie fakt, że duża grupa zawodników miała problemy zdrowotne. Mam na myśli Djibrila, który wcześniej odczuwał dolegliwości żołądkowe. Na mecz nie wyszedł również Bartek Rymaniak, bo w Lublinie okazało się, że ma wysoką temperaturę i trener nie mógł z niego skorzystać. Kilku kolejnych piłkarzy zgłosiło te dolegliwości, podobnie jeden z trenerów. Były to problemy żołądkowe połączone z wymiotami i podwyższoną temperaturą.  Kilku z tych zawodników, którzy najbardziej się skarżyli skierowaliśmy na badania do sanepidu, aby jak najszybciej te dolegliwości  zdiagnozować.

Nie jest to jednak dla mnie do końca wytłumaczenie tej postawy. Po zakończeniu tego meczu nie widziałem u zawodników sportowej złości po przegranej.  Nie dostrzegłem też, aby  zawodnicy byli fizycznie wyczerpani. To były moje największe zastrzeżenia przekazane drużynie i trenerom.

Czyli właśnie ten brak walki uznaje pan jako przyczynę klęski z Górnikiem?

- Nie podjęliśmy walki na sto procent z przeciwnikiem i o to mam pretensje. Zaburzony został dotychczasowy wizerunek  Korony.

Wynik pewnie nie pomógł też w tym, aby na meczu z Jagiellonią pojawiło się ponad dziesięć tysięcy kibiców, co było waszym celem.

- Jestem przekonany, że w przypadku wygranej z drużyną z Łęcznej frekwencja byłaby dużo większa, lecz mam nadzieję, że  będzie większa niż ostatnio. Tym bardziej, że przyjdzie nam się zmierzyć z obecnym liderem rozgrywek. Na pewno, gdyby ten mecz w Lublinie przebiegł  po naszej myśli,  zobaczylibyśmy więcej kibiców.

W niedzielę zobaczymy więc już Koronę zarówno zdrową, jak i walczącą?

- Mam taką nadzieję i wierzę w to. Powiedziałem też zawodnikom oraz sztabowi trenerskiemu, że w dalszym ciągu obdarzam ich dużym  zaufaniem. Piłkarze przekonują, że w tym meczu zobaczymy taką drużynę, jak w poprzednich zwycięskich spotkaniach.

W ostatnich godzinach w mediach pojawiły się informację o sfinalizowaniu rozmów z inwestorami z Senegalu. Wpływa to w jakiś sposób na funkcjonowanie klubu?

 - Mam taką zasadę,  ze rozmawiam o faktach. Tak naprawdę na ten moment nie mam żadnej wiedzy i jeżeli faktycznie dojdzie do przekształceń właścicielskich, to nowy, większościowy właściciel będzie decydowal o kształcie zarządu. Mogę powtórzyć – rozmawiam o faktach, jeżeli takie się wydarzą, to na pewno będziemy rozmawiać.

Rozmawiali Wojciech Staniec II i Krzysztof Węglarczyk

 

REKLAMA

Wasze komentarze

wicher2016-09-23 21:27:37
Chłopie z takim tempem myślenia i sposobem działania to w prywatnej firmie popracowałbyś max miesiąc.
max2016-09-23 22:38:37
Dolegliwosci żołądkowe to ja mam po obficie zakrapianej imprezie... ciekawe nasi gwiazdorzy po czym ????
Do pseudo prezesa2016-09-24 00:53:52
"Jeśli jednak drużyna będzie wyglądać tak, jak w tych ostatnich wygranych meczach i będzie robić progres, to jestem przekonany, że naszymi zawodnikami zaczną interesować się inne kluby, a wtedy te przychody się pojawią." panie pseudo prezesie żeby zarabiać na transferach zawodników to trzeba ich dobrze wyszkolić i nadać im jakość, ale nie taką jak w ostatnich meczach tylko dużo wyższą. Kolejną rzeczą jest to że trzeba ich zakontraktować na 3-4 lata, a nie na 2 i myśleć że po roku ich sprzedamy, nikt nie da za nich dobrej kasy rok przed końcem umowy jak pół roku później mogą ich mieć prawie za free !!!
do max2016-09-24 07:21:42
nie mierz wszystkich własną miarą
kibic2016-09-24 08:15:45
Kolego wicher jeśli jesteś taki mocny w zarzadzaniu to może zastąpisz prezesa i wyprowadzisz klub na prosta finansowa, dokonasz wzmocnien i dobrych kontraktów i załatwisz komplet publiczności. Nie jestem ani za p. Paprockim ani za mlynem. Mam dość podziałów i wzajemnego oskarzania. Znając zycie to prawda leży po środku. Jedna i druga strona ma cos na sumieniu ale to nie powod by non stop słyszeć ze gosc jest beznadziejny.
Ej wicher2016-09-24 09:31:48
Ale Ty wiesz, że Paprocki przyszedł do Korony z Kolportera, jako uznany menadżer?
do ck sport2016-09-24 11:07:49
Prosilem o zadania pytania ilu reklamodawców od czerwca 2016 pozyskał klub ? Dlaczego nie zapytano prezesa wprost? Boimy się trudnych pytań. ?
Ck2016-09-24 11:21:33
Król marek pierwszy
prawda2016-09-24 12:19:51
Dla mnie Paprocki robi dobrą robotę, nie od razu Wawel zbudowano... objął klub z ogromnym długiem, wysokimi kontraktami, pozbył się pseudo gwiazdorków, którzy dostawali po 50 tys miesięcznie.. wzrastają przychody, klub wychodzi na prostą, co za tym idzie mamy kilku naprawdę dobrych piłkarzy z kontraktami na co najmniej 2 sezony, wszystko zmierza w dobrym kierunku, a kibice - no cóż, już oni wiedzą, że jak w Stowarzyszeniu będzie taka "góra" to śpiewajcie sobie po piwnicach i oglądajcie skróty na ekstraklasa.tv
kibic2016-09-24 12:43:32
Hmm podobno to prawda ze wyciagnol klub bardziej na prosta. Co do mlynu jak chodzi ich 300 i zysk z ich boletow to ok 5000 tys a kary za race 20 000 tys to po co oni potrzebni...... Ale jak to pisza kibicuje sie Koronie a nie prezesowi.... Wiec kibicie z mlyna za kim jestescie ??
Ck2016-09-24 14:59:37
1.Kary za race są mniejsze niż 20 tys.
2.Takie kary nie są co mecz tylko dwa razy na sezon maksymalnie.
3. Na proteście tracą piłkarze pozbawieni dopingu.
4. Klub traci wizerunkowo.

No ale ważne ze dzieci nie słyszą wulgaryzmów z Młyna ( które nie zdarzają się na kazdym meczu) . Nie ważne ze słyszą je na ulicy. Ważne ze nikt nie musi przerywac żarcia kiełbasy ze względu na wulgaryzmy
Adam2016-09-24 15:09:17
Mam nadzieję,że to wywiad pożegnalny!
Jeszcze tylko "popiersie" na Skwerze Szarych Szeregów i...
emerytura!
A problem braku młyna wraca jak widzę jak u Leppera który każdą wypowiedź kończył: "Balcerowicz musi odejść"
Czyli jednak boli...............
do ck2016-09-24 15:41:20
Zapomniałeś dodać małego szczególiku...

Kary są i to fakt , ale płaci je stowarzyszenie kibicow....
Rysiek/Koroniarz od 21 lat2016-09-24 16:41:37
Do malkontentów i tzw.Młyniarzy, Paprocki zrobił kawał dobrej roboty mimo tak małego budzetu ale wy tego nie doceniacie bo wy macie gdzies Korone i jej kibicowanie, tylko potraficie narzekać i oczekujecie jeszcze przeprosin na kolanach od Paprockiego za wasze pseudo kibicowskie zachowania! Jutro wazny mecz a gdzie wasz doping na "Młynie"?.. Wiem nie bedzie dopingu bo wy jestescie bandą obrazalskich dzieciaków! Bawcie sie dalej w te swoje dziecinne wymagania..cała Polska sie z was śmieje!
och młyniarze2016-09-24 16:56:47
no wybitnie, że stowarzyszenie płaci kary, może od razu napiszesz, jeszcze skąd ich na płacenie tych kar? Bo na pewno nie są na tyle wierni i honorni, by wyjmować setki złotych z własnych pensji, pod warunkiem, że pracują. SKKK dotowane jest kwotą x ze sprzedanych biletów na młyn, sprzedaj koszulki i inne gadżety, czyli niejako jest konkurencją dla klubu w kwestii sprzedaży tego typu rzeczy.

A wy smęcicie o jakichś pierdołach, że piłkarzom jest smutno, bo im nikt tej samej prostej piosenki jednozwrotkowej nie śpiewa przez 70 minut w meczu i nie słyszą jak się kszo wyzywa. No naprawde. Kibicowanie czy chodzenie na mecze to takie samo hobby jak jazda na rowerze czy chodzenie do kina. Masz hobby - ładujesz mnie własne środki. Ja nie słyszałem, żeby np. kolekcjonerzy znaczków narzekali, że ceny owych są za duże albo klasery, które sprzedaj empik są złe jakościowo.

A tu kibol to typ roszczeniowy, który chciałby mieć na stadionie same przywileje, ale żadnych obowiązków. Ale cóż - to wina klubu od czasów Klickiego, bileciki za półdarmo, specjale, uje muje. I teraz ktoś będzie tu janusza opluwał na forum. Ale przysłowiowy Janusz z góry zapłacić za karnet, kiełbase kupi, koszulke w sklepiku, a wy? Jeden z drugim wymarzył sobie zarabianie na jeleniach to kosi hajc na tych waszych pseudokoroniarskich koszulkach, bo wyniuchał, że można na was zarobić. Za wasze 10 zł nikt, nigdy nie zapłacze, a już na pewno nie Paprocki.
:)2016-09-24 17:10:20
kto powiedział, że nie doceniamy tego że udało mu się coś z tym klubem pozytywnego zrobić? doceniają to wszyscy, ale nie mogę sama stawiać tego na pierwszym miejscu bo z nieznanych i niewytłumaczonych mi do tej pory powodów zostałam potraktowana gazem pieprzowym ;)
on 342016-09-24 17:42:26
Z niewyjaśnionych powodów sa kontrole skarbowe, policyjne i inne. Wszyscy dostają w ty... w życiu. Nie ma co się martwic tylko zyc dalej. Najwyraźniej gaz był potrzebny. Czasem przez debi.. dostaje niewinna osoba. Na innych sektorach gaz do tej pory nie byl potrzebny. Zmień miejsce kobieto. Wiele jest roznic miedzy kibicem a kibolem. Najwaniejsza to ta ze kibic jest na dobre i źle a "WY" jesteście jak te pikniki. Jak cos nie hallo to nie kibicuje. Wisi mi czy młyn jest czy nie. Ide oglądać Koronkę a nie prezesa. Życzę sobie, kibicom i wszystkim zawodnikom dobrej frekwencji na wszystkich sektorach sektorach i wielu wygranych.
Jaaa2016-09-24 21:01:17
Pamiętajcie słowa które były mówione dopóki Paprocki jest prezesem nie będzie dopingu tylko że jak przyjdzie inny prezes to nie zdziwie się jak dalej nie będzie bo zaraz się zacznie że właściciele murzyny że nie pozwala na to na tamto i tak od nowa
Arek2016-09-24 23:40:56
Szkoda słów..poprostu banda obrazonych dzieciaków z tych niby "Młyniarzy"...

Dodaj komentarz

Copyright © 2019 CKsport.pl Redakcja Reklama

Projekt i wykonanie: CK Media Group